Strony

poniedziałek, 26 października 2026

Co jem na obiad pracując w koreańskiej firmie?

Jak już kiedyś wspominałam pracuję w koreańskiej firmie. Mój zakład pracy oferuje 24 godzinną stołówkę serwującą śniadania, obiady, ciepłe i zimne przekąski a także słodycze. Obiady oraz niektóre zestawy śniadaniowe są refundowane. Ceny oscylują na przełomie 5-9 złotych za zestaw składający się z zupy i dania głównego. Oprócz kuchni koreańskiej możemy zjeść pizze, sałatki, czy popularny smażony ser itp. Ja zwykle zamawiam potrawy z kuchni azjatyckiej, ponieważ w miejscu mojego zamieszkania jest mało miejsc serwujących tego typu kuchnię. A w domu dla jednej osoby zwykle nie opłaca się gotować. 
Jeyuk Bokkeum
Bibimbab
Yangnyeom tongdak
Samgyeopsal
Dwaejigogi Kimchi Bokkeum
Smażony ryż
Dakgangjeong
Mięso wieprzowe w sojowym sosie
Japchae
Tangsuyuk
Moksal Gui 
Mapo tofu z ryżem 
 Tangsuyuk
Jeyuk Bokkeum z serem
Nanzha wansi 
 Duszone kurze mięso z sojowej omacce 
Kurczak katsu
Hambagu
Kimpab
Smażone mięso z warzywami
Shoyu ramen z chashu
KFC w wersji słodko-pikantnej 
Kkanpunggi
Smażony ryż z jajkiem i krewetkami
Tteok-galbi
Tonkatsu
KFC
Japchae  z ryżem z sosem jajang
Katsu curry
Guo Bao Rou
Ryż z sosem jajang 
Kalguksu
Kimchi guk z papryczką
Eomuk-guk
Zupa miso
Hobak Gochujang Jjigae
Janchi-guksu
Gamja sujebi
Miyeok-guk
Miso shiru
Kimchi guk
Chińska zupa z jajkiem
 Baechu doenjang guk
 
Jak możecie zauważyć wybór jest różnorodny. Królują dania kuchni koreańskiej ale czasami serwowane są potrawy wywodzące się z Chin lub Japonii. Na zakładzie firmy mamy własnego koreańskiego kucharza, który gotuje na miejscu, więc wiemy, że wszystko jest przygotowane na świeżo. Jak już wspominałam każdy zestaw składa się z dwóch części: lekkiej zupy i dania głównego, który zazwyczaj składa się z ryżu i kurczaka lub mięsa wieprzowego. Pewnie zastanawiacie się dlaczego wszystko jest zapakowane w pojemniki na wynos. Już wyjaśniam. W mojej firmie półgodzinna przerwa obiadowa zaczyna się o godzinie 10 rano. Nie wiem jak Wy ale ja po prostu nie jestem przyzwyczajona do tak wczesnego jedzenia obiadu. Jak dla mnie jedzenie jest przepyszne. Najbardziej smakuje mi pikantna smażona wieprzowina. Bardzo miękka i aromatyczna. W smaku przypomina tą, która jadłam w Korei. Porcję mogłyby być ciut większe ale nie będę wybredna. W końcu gdzie indziej zjem lunch za 9 zł? Nawet głupi obiad w Żabce kosztują kilkanaście złotych. Nie mówiąc o promocyjnych zestawach w klasycznych restauracjach, gdzie ceny oscylują w okolicach 30 złotych. Przynajmniej u mnie, bo wiadomo w większych miastach kwota będzie odpowiednio wyższa. 

A Wy co dobrego jecie w pracy? 
 
ClaudiaMorningstar

poniedziałek, 19 października 2026

Czy Chewie to najlepsza bubble tea w moim życiu?

Jestem wielką fanką bubble tea. Chociaż nie pije jej za często. Staram się nie pić zbyt dużej ilości "słodkich napoi" a do swojego jadłospisu dodać więcej wody. Poza tym w moim małym mieście jest tylko jedna sieciówka. W pewnym momencie trochę mi się znudziła. 
Moje napoje (tak oba należały do mnie- nie oceniajcie) zostały bardzo dobrze zabezpieczone, nic nie wylało mi się po drodze. Poza tym zobaczcie ten przepiękny design pokrywki. Czy te uszka nie są urocze? Mimo tego, że Chewie oferuje różne rodzaje napoi np. mleczne, z kawą czy matchą to moje zostały przygotowane na bazie herbaty. Herbata brzoskwiniowa z pomarańczą i trawą cytrynową (25zł/duża) bardzo orzeźwiająca, z mocno wyczuwalnymi nutami cytrusowymi. Herbata owocowa tropikalna na bazie oolong (25zł/duża) słodka ale nie za słodka. Lekko świata. Co tu by dużo mówić: idealna na lato. Smakują naturalnie, a nie sztucznie co się często zdarza w tego typu napojach. Podoba mi się niewielka ilość lodu w kubku. Niewielki lokal skoncentrowany na zamówienie na wynos, ale jeśli macie ochotę to bez problemu wypijecie zamówiony napój na miejscu. Po prostu w środku jest mało stolików, więc idąc większą grupą przyjaciół może Wam być ciasno. Pamiętajcie jednak, że chodź obsługa jest bardzo miła i uśmiechnięta to słabo mówi po polsku. Za to doskonale mówi po angielsku. A w ostateczności pokażecie palcem w menu na co macie ochotę. Taki problem to nie problem. 
 
ClaudiaMorningstar 

piątek, 16 października 2026

A gdyby tak sie wybrać do Coffeebara Club - All day breakfast club i zjeść koreańskiego tosta?

Po niezbyt udanej wizycie w EGGzystencji udałam się do Coffeebara. Nie ukrywam, że przekonały mnie do tego urocze kapibary jak i możliwość zjedzenia koreańskich tostów.
Bardzo smaczne koreańskie tosty. Dobry chrupiący chleb, soczysta smażona szynka, omlet i ciągnący się żółty ser. A to wszystko z dodatkiem super lekko pikantnego majonezowego sosu. Chociaż zabrakło mi w nich dodatku kapusty. Dodajcie ją, a będzie to danie "prawie jak w Korei". Przepięknie zaserwowane. Estetycznie. Zupełnie nie rozumiem podania tego noża, był mikroskopijny, ale przynajmniej się uśmiałam. Moda na pochrzyn skrzydlaty dotarła wszędzie, więc do picia zamówiłam "ube ice latte". Doskonały balans pomiędzy wszystkimi składnikami. Delikatnie słodkie, więc nie trzeba dodatkowo dosładzać cukrem. A na deser zamówiłam "kapibarę tańczącą" (20zł), czyli czekoladową panna cottę. Aksamitna, kremowa i bardzo czekoladowa. Idealne zwieńczenie śniadania. Niestety nie podzielę się informacją ile zapłaciłam za całość ponieważ pierwszy raz w życiu zgubiłam rachunek. 
Wnętrze bardzo przytulne. Wszędzie królują kapibary. Znajdziemy je na ścianach, w menu a nawet te słodkie zwierzaki przyozdabiają czystą toaletę. W tle pobrzmiewa sentymentalna muzyka. Leciały takie hity, że gdybym miała menopauzę to potrzebowałabym na prawdę dużą paczkę chusteczek. Lokal duży, a we wtorkowe poranki praktycznie pusty. Nie licząc obsługi byłam tam sama. 

ClaudiaMorningstar 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka