Strony

poniedziałek, 10 maja 2021

Rynek Smaków Katowice - startujemy w 2021!

Impreza food truckowa w Katowicach była wielokrotnie przekładana.  Nie wierzyłam, że w końcu się odbędzie, ale no cóż moje modlitwy zostały wysłuchane. Jedna z lepszych tego typu imprez na południu Polski tym razem odbyła się bez opóźnień. Organizatorzy zadbali o zimne piwko, głośną muzykę i różnorodne wozy. Zawitały wozy serwujące dania z odległej Azji czy Północnej Ameryki. Również wegetarianie i weganie znaleźli coś dla siebie.
W Jiao zi byłam już wielokrotnie. W październiku zajadałam się wersją wołowiny i selerem naciowym oraz krewetką i wieprzowiną, tą samą wersję jadłam także na świątecznych targach. Tym razem zdecydowałam na raki z koperkiem w maśle (39zł/8sztuk) oraz krewetki z selerem naciowym (30zł/10sztuk). Obie wersje bardzo mi smakowały, ale to raki są moim faworytem. Dawno nie jadłam tak aromatycznego, a jednocześnie wyrazistego i delikatnego farszu. Smaku po prostu nie da się opisać. Były obłędne. Całość dopełniało miękkie i delikatne ciasto. Zawsze dołączony smaczny sos sojowy. Do tego miejsca zawsze są kolejki. I wiecie co? Wcale się nie dziwię. Mają fenomenalne jedzenie. Oni mają swój lokal w Warszawie, mam nadzieję, że uda mi się kiedyś go odwiedzić.
Do tego wzięłyśmy arbuzową yerba matę od Yerby Mamy (12zł). Nie znam się na yerbie, ale mi ona osobiście bardzo smakowała. Była słodka, zimna (idealna na ciepłe dni) z wyczuwalną nutką mięty oraz arbuza. Przyjemnie orzeźwiająca.
I ostatni food truck w którym miałam okazję być. O Hindusie słyszałam po raz pierwszy, ale w związku, że nie mieli konkurencji to postanowiłam im dać szansę. Wypadli całkiem nieźle. Chlebek naan (6zł) był ciepły i aromatyczny, a delikatny butter chicken (16zł) trafił w mój gust. Chociaż i tak najlepiej wypadł przyjemnie ostry chicken tikka masala (16zł). Sos był jednolity, bez grudek, dobrze doprawiony. Kurczak miękki, a ryż dobrej jakości. 
W niektórych miejscach miałam już okazję być. Jeśli szukacie przepysznych lodów do wpadajcie do Lodzio- lody naturalne. Z całego serca mogę Wam polecić zarówno pistację jak i ferro rocher, które skradło moją duszę. Jeśli lubicie kuchnię indonezyjską to zahaczcie o Rumah Mahan. Ich szaszłyki w orzechowym sosie to raj dla osób uwielbiających takie połączenie. A na deser oczywiście słodycze. Najlepsze churros serwują w churros and more.
 
A jaki jest Wasz ulubiony wóz?
ClaudiaMorningstar

sobota, 8 maja 2021

Zlot Food Trucków w Rydułtowach ! Smaczna majówka !

Smaczna majówka to mały zlot food trucków na rynku w Rydułtowach. Na samym wydarzeniu nie było za dużo wozów, a większość z nich serwowały hamburgery- w końcu one bardzo dobrze się sprzedawały, to myślę, że każdy znalazłby coś dla siebie. Wystawcy oferowali także kuchnię meksykańską, tajską czy hiszpańską. Pogoda nie dopisywała, ale bez problemu można było rozgrzać się ciepłym napojem. Gdzie podziała się wiosna?

Tradycyjnie skusiłam się na pad thai, ale tym razem od WOKurrde, który tak na prawdę serwuje to danie w kilku wersjach. Na tym zlocie można było kupić z krewetkami (35zł) bądź z kurczakiem (28zł). Tym razem zdecydowałam się na drugą opcję. Była całkiem niezła. Makaron sprężysty z dobrze dobranym sosem. Kurczak soczysty, nie przesuszony.  W przeciwieństwie do Wok King właściciel zrezygnował z zbędnych dodatków. Chociaż następnym razem mógłby zrezygnować z poru i czerwonej cebuli. Moim zdaniem są zupełnie niepotrzebne, bo danie już było wyraziste.
Słodka bryka oferuje lody tasjkie, gofry bąbelkowe i amerykańskie naleśniki. Zdecydowałam się na czekoladę z miętą  (13zł). Były smaczne, chociaż mięta była mało wyczuwalna. Naleśniki z nutellą (18zł) to było mistrzostwo. Ciasto puszyste, jednolite, bez grudek doskonale komponowało się z kremem. Nie za słodkie, idealne dla fanów słodkości. Orzechowa posypka była kropką nad "i".
Coffee Bar to czerwona kawiarnia serwująca ciepłe oraz zimne napoje. Zdecydowałam się na małą latte karmelową (13zł). Smaczna, delikatnie słodka z wyczuwalną nutą syropu. Doskonała na taki wietrzny i deszczowy dzień. Myślę, że gdyby food truck zainwestował w spersonalizowane kubeczki to piłoby się lepiej. W końcu je się oczami.
Bailando Churros to miejsce sprzedające churros, czyli tradycyjny hiszpański przysmak przygotowany z ciasta parzonego. Najczęściej posypany cukrem pudrem bądź sosem czekoladowym. Ja wybrałam wariant 8 sztuk z Nutellą (19zł). Zostały one bardzo dobrze przygotowane. Chrupkie, a jednocześnie miękkie w środku. Nie ociekające tłuszczem, takie jakie lubię najbardziej.
I ostatnia pozycja, czyli burger koreański od AnuszkaTruck (25zł). W związku z tym, że zlot obfitował w wiele wozów z hamburgerami to nie mogłam sobie odmówić. Zdecydowałam się na wersję w iście azjatyckim stylu. Z daikonem, kimchi i w wersji na ostrej. Niebo w gębie, idealne dla fanów mocnych smaków. Dodatkowo smaczna bułka (nieco maślana) i dobrze wysmażone mięso.
 
Łapcie tekst a ja tymczasem lecę na imprezę organizowaną w Katowicach.
ClaudiaMorningstar

sobota, 1 maja 2021

Żarciowozy w Radlinie

W zeszłym tygodniu byłam na Wiosennym Zlocie Food na Wynos w Żorach a już wczoraj udało mi się być na Żarciowozach w Radlinie. W końcu nadrabiam wydarzenia. Żarciowozy są średniej wielkości imprezą. Są, bo wydarzenie trwa do niedzieli do godziny 20, więc jeśli macie ochotę to jeszcze zdążycie wpaść. Strefa liczy 14 food trucków i namiot z piwem. W związku z sytuacją Covidu-19 w Polsce wszystkie dania można było kupić na wynos. Kuchnia była z różnych stron świata, więc mogliśmy zjeść greckie pit, chińskie pierożki czy węgierskie langosze. 
I znów pierożki. Poprzednim jadłam Dim Sum Factory a teraz zdecydowałam się jiaozi od Pierożki Mistrza Dim Sum. Punkt oferuje produkty mięsne i wege w kilku opcjach. Możemy zamówić porcję 1 smaku, pół na pół oraz mix. Każdy koszyczek liczy 10 sztuk (28zł). Zdecydowałam się na ostatnią wersję. Dzięki temu mogłam się przekonać czym różnią się poszczególne smaki. Ciasto sprężyste odpowiedniej grubości, nie rozpada się. Niektóre smaki są barwione chociażby szpinak z tofu. Albo poparzcie na tego czarnego bądź czerwonego pierożka. Na serio fajnie to wygląda. Farsz również smaczne. Chociaż wege były bardziej doprawione niż te nie-wege. Im przydałoby się więcej przypraw. Były trochę mdłe, ale z sosem sojowym były spoko. Dodatkowo kupiłam ciasteczka z wróżbą (5zł). I tak, wiem doskonale, że to wymysł amerykański, ale i tak je czasem kupuję. W Krakowie możecie kupić je stacjonarnie w Azjatycki sklep spożywczy u Quina.
Uwielbiam pathai, teraz zamówiłam te od Wok King. Food truck oprócz makaronów oferuje także pho. Zdecydowałam się na padthai z krewetkami (29zł) a Natalia z kurczakiem (27zł).  Owoce morza były odpowiednio wysmażone a kurczak soczysty. Makaron sprężysty, nie rozgotowany. Sos dobrze doprawiony. Ogólnie udane dania, ale niepotrzebnie dodano tam fasolkę szparagową i zwykłą czerwoną paprykę. Zbędne, zupełnie niepotrzebne dodatki.
Strefa piwa sprzedaje lane piwo (Litovel jasne i ciemne), kraftowe oraz świeżą lemoniadę. Zdecydowałam się na piwo jasne z sokiem malinowym (9zł) oraz lemoniadę (7zł). Piwo bardzo dobre słodkie za sprawą soku, lekkie i zimne. Nie ma nic gorszego niż ciepły alkohol. Lemoniada również odpowiadała moim kubkom smakowych. Zimna, kwaśna, ale nie za bardzo. Orzeźwiająca.
No i na koniec tradycyjnie frytki. Tym razem od Fritki.pl. W tym wozie byłam wielokrotnie. Za każdym razem wypadają dobrze. Są dobrze wysmażone, ale nie przesmażone, chrupiące i gorące. Nie ma miejsca dla rozmokniętych kawałków. Za małą porcję zapłacimy 10 zł.
A tutaj reszta wozów w których nie udało mi się nic kupić. Wbrew pozorom mam tylko jednej żołądek i więcej nie dałabym zjeść.  Ale różnorodność jest spora. Możemy celować w różnorodną kuchnie, nawet w grecką, która nie jest często prowadzona w formie food trucka.

A Wy gdzie ostatnio jedliście?
ClaudiaMorningstar

środa, 28 kwietnia 2021

Missha Art Rouge

Trudno znaleźć dobrą szminkę. Trwałą, miękką i w przyjemnej cenie. Ostania pomadka od Catrice była kompletnym niewypałem, dawno nie miałam tak tępego kosmetyku. Malowanie nią ust to istna katorga.  Podczas zakupów na skingarden moją uwagę przykuły szminki od Missha z serii Glam Art Rouge. Niewiele się zastanawiając zdecydowałam się na dwa kolorki CR02/Sparkling Peach w cenie 12.99zł oraz RD01/Star Ruby w cenie 25.99zł. 
Kosmetyki Missha, to najwyższej jakości produkty do pielęgnacji skóry twarzy i ciała. Dzięki zastosowaniu wyłącznie naturalnych składników oraz wysoko rozwiniętej technologii, Missha dba o naszą skórę każdego dnia. Zdobyte przez lata doświadczenie marki, ciągły rozwój i zwiększanie jakości produktów pozwoliły na stworzenie wyjątkowo skutecznych kosmetyków. Harmonijne połączenie najdelikatniejszych konsystencji, zniewalających aromatów i nowych receptur zagwarantowało niezrównaną przyjemność stosowania linii pielęgnacyjnych Missha.
Art Rouge [Glam] Nawilżająca szminka do ust zapewniająca wyrazisty kolor. Zalety: Długotrwały efekt. Widoczna poprawa nawilżenia ust – 20,4%.
Opakowanie serii jest bardzo proste, klasyczne, wykonane z czarnego plastiku. Producent zrezygnował z jakichkolwiek zbędnych ozdób. Postawił na ciemny kolor i widoczną nazwę marki. Czapka jest magnetyczna, więc nie trzeba się martwić, że odpadnie w torebce.
Przyznaje się, że nie mam zbyt dużego doświadczenia z koreańską kolorówką. Dotychczas używałam tylko kremów bb. To moje pierwsze szminki azjatyckiego pochodzenia. I szczerze? Nie  zawiodłam się. Nie wysusza, moje usta nie są przesuszone, nie robią się nieestetyczne skórki. Z powodu składu ładnie nawilża. Nie ma zapachu ani smaku. Ładnie pigmentowane kolory. Łatwa w aplikacji, dobrze kryje i nieźle się utrzymuje. Podoba mi się też kształt pomadek, dobrze się nimi maluje. I ten wtłoczony design na produkcie. Czy te usta nie są urocze?

Mieliście kiedyś kosmetyki kolorowe od Missha?
ClaudiaMorningstar
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka