Strony

sobota, 16 maja 2026

Beauty of Joseon Revive Eye Serum Ginseng + Retinal Przeciwzmarszczkowe serum pod oczy

Mówią, że nieszczęścia chodzą parami. A jak się zbliża wypłata to nagle kończą się wszystkie kosmetyki: ukochany żel pod prysznic, koreański szampon do włosów, serum do twarzy czy właśnie krem pod oczy. Nie mogę znaleźć ideału, więc ciągle zmieniam produkty. 
Beauty of Joseon - Revive Eye Serum - Ginseng + Retinal - ujędrniające serum do pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu. Posiada w składzie substancje działające przeciwzapalnie i wyrównujące koloryt skóry, takie jak: ekstrakt z żeń-szenia czy niacynamid. Ponadto receptura zawiera także składniki przeciwzmarszczkowe, które spłycają istniejące zmarszczki i poprawiają jędrność skóry. Są to retinal i peptydy. Cała formuła składa się z surowców pochodzenia naturalnego i jest wegańska.
Skład: Aqua, panax ginseng root extract, glycerin, dipropylene glycol, caprylic/caprictriglyceride, 1,2-hexanediol, pentaerythrityl tetraethylhexanoate, niacinamide, butylene glycol dicaprylate/dicaprate, cetearyl alcohol, sorbitan olivate, cetearyl olivate, butylene glycol, hydrogenated lecithin, tromethamine, carbomer, glyceryl stearate, macadamia ternifolia seed oil, adenosine, theobroma cacao (cocoa) extract, dextrin, cholesterol, polyglyceryl-10 oleate, retinal, brassica campestris (rapeseed) sterols, phytosteryl/behenyl/octyldodecyl lauroyl glutamate, silica, sodium hyaluronate,tocopherol, aluminum/magnesium hydroxide stearate, potassium cetyl phosphate, pentaerythrityl tetra-di-t-butyl hydroxyhydrocinnamate, ceramide np, palmitoyltripeptide-5, disodium edta, ethylhexylglycerin.
Serum w tubce wykończonej pompką, która pozwala odmierzyć odpowiednią ilość kosmetyku. Również podoba mi się to, że zakrętka jest na tyle szeroka, że bez problemu można ją postawić. Dzięki temu zabiegowi zajmuje mniej miejsca na toaletce. Bardzo wydajny, niewielka ilość wystarczy aby pokryć całą skórę pod okiem. Konsystencja "masełkowa," łatwo rozprowadzjąca. Szybko się wchłania. Nie podrażnia. Skóra jest w lepszej kondycji. Nadaje się pod makijaż. Podobnie jak inny kosmetyk z tej samej serii bezzapachowy.  Także kupiony na promocji w Hebe za 48.99zł co wydaje mi się dobrą ceną biorąc pod uwagę obecne ceny w sklepach.

ClaudiaMorningstar

środa, 13 maja 2026

Beauty of Joseon - glow serum z propolisem i niacynamidem

Wieki nie kupowałam nowych kosmetyków z myślą, że najpierw trzeba zużyć to co ma się w domu, a dopiero później uzupełniać braki. Nie ma sensu trzymać dużej ilości rzeczy, które mogą się przeterminować i które finalnie będzie trzeba wyrzucić. Ciężko pracuję i nie mam zamiaru wyrzucać pieniędzy w błoto, zwłaszcza teraz, że wszystko poszło do góry.
Serum wzbogacone o 60% ekstraktu z propolisu i 2% niacynamidu. Znakomite działanie przeciwzapalne łagodzi i zapobiega problemom trądzikowym. Pomaga kontrolować wydzielanie sebum i zmniejsza pory, jednocześnie rozjaśniając skórę. Miodowa, bogata konsystencja otula i pozostawia ją zroszoną, i promienną bez uczucia lepkości.
Skład: propolis extract, dipropylene glycol, glycerin, butylene glycol, water, niacinamide, 1,2-hexanediol, melia azadirachta flower extract, melia azadirachta leaf extract, sodium hyaluronate, curcuma longa (turmeric) root extract, ocimum sanctum leaf extract, theobroma cacao (cocoa) seed extract, melaleuca alternifolia (tea tree) extract, centella asiatica extract, corallina officinalis extract, lotus corniculatus seed extract, calophyllum inophyllum seed oil, betaine salicylate, sodium polyacryloyldimethyl taurate, tromethamine, polyglyceryl-10 laurate, caprylyl glycol, ethylhexylglycerin, dextrin, pentylene glycol, octanediol, tocopherol, xanthan gum, carbomer
Samo serum na serio ma konsystencje bardzo gęstego miodu, co nie przeszkadza w jego aplikacji. Lekko klejące, ale to uczucie po chwili mija. Szybko się wchłania. Bardzo wydajny. Skóra wygląda na zdrowszą, jest milsza w dotyku. Delikatnie rozjaśnia i wyrównuje koloryt. Natomiast nie zmniejszyło wielkości moich porów. Bezzapachowe. Opakowanie plastikowe, nie przeszkadza to w użytkowaniu ale wolę szklane, więc to kwestia preferencji. Pipeta działa dobrze. Kupione na promocji w Hebe za 48.99 zł. Nienajgorsza cena jak na koreański kosmetyk. Zgadzacie się?

ClaudiaMorningstar

poniedziałek, 11 maja 2026

Shen Yun, czyli Chiny przed komunimu

Materiały promujące grupę artystyczną Shen Yun często wyskakiwały mi na wielu portalach. W końcu udało mi się kupić bilet na to wydarzenie. Niestety grali tylko w północnej części Polski, więc czekała mnie kilkudniowa wycieczka. Bilety były dość drogie, ponieważ na spektakl w Łodzi płaciłam około 350 złotych. Z kwestii technicznych muszę wspomnieć, że bardzo podobało się to, że organizatorzy tego wydarzenia wysyłali mi co jakiś czas powiadomienie na e-mail o nadchodzący spektaklu. Dzięki czemu nie zapomnimy, że mamy plany na dany weekend. W końcu szkoda, aby w ogólnym zamieszaniu przepadłby by nam bilety (oraz wydane na nie pieniądze). 
Niestety nie posiadam zdjęć, ponieważ w czasie trwania przedstawienia nie wolno ich robić. Jest także zakaz nagrywania występujących artystów.
Przyznam się szczerze, że nie do końca wiedziałam czego się spodziewać. Ale proszę więcej o tak przyjemnych niespodzianek! Zespół przestawił za pomocą tańca kilka cudownych historii inspirowanych mitologią chińską lub współczesnymi wydarzeniami. Wykorzystują do tego balet, współczesne elementy tańca włączając w to elementy chińskiej kultury. Przepiękne stroje. Zadbano z starannością o najmniejsze detale. Uczta dla oczu. Muzyka, która doskonale pasowała do tańca! Trochę propagandy na temat tego, że komunizm jest zły i propagujący swoją ścieżkę oświecenia i medytacji oraz ruch Fulan Dafu. Wyjaśnia się dlaczego w Chinach są zakazani. Chętnie wybrałabym się ponownie, zwłaszcza, że co roku mają inny repertuar.

ClaudiaMorningstar

sobota, 9 maja 2026

Bunsik Korean Bistro

Do Bunsik wybierałam się od dłuższego czasu. Było to utrudnione, ponieważ lokal nie jest położony ani na Rynku ani na Starym Mieście a nie ukrywajmy są to najpopularniejsze obszary gdzie przyjezdni jedząc obiad.
Zwykle jak jestem w koreańskim lokalu to zamawiam kimchi jjigae, które od lat jest moim ulubionym koreańskim daniem. Tej pozycji w karcie nie mieli, więc zmuszona byłam zamówić coś innego. Wybór padł na kimchi sujebi (36zł). Lekko pikantny wywar, z dużą ilością kimchi oraz sprężysty makaron. Bardzo podoba mi się forma podania dania w kamiennej misce. Zupa od razu inaczej smakuje. KFC w opcji pół na pół (40zł) jest przepyszne. Chrupiąca panierka, pikantny kurczak dużo bardziej soczysty niż w Choi's. Wydaje mi się że w Krakowie lepszego nie dostaniecie. Kimchi kimbap (39zł). Robi wrażenie. Porcje rolki w tym bistro są olbrzymie. Nie żałowali na ilości składników. Chociaż przyznaje się że wolałabym więcej kimchi a mniej czerwonej kapusty, która dominowała w tym kimbapie. Sosy majonezowe były idealnym dopełnieniem całości. Mimo licznych koktajli i napoi bezalkoholowych zdecydowałam się na zimną colę (330ml/11zł). Moim zdaniem cudownie komponuje się z smażonym kurczakiem. Cała kolacja kosztowała mnie 126zł i najadłam się po korek. Niczego nie żałuję.
Lokal jest duży, składa się z dwóch osobnych salek. Prosto urządzony. Króluje biel, drewno i kolorowe miękkie krzesła. Restauracja prowadzi wewnętrzny mini sklepik w którym chętni mogą kupić kosmetyki bądź przekąski. Dobrze przemyślane, bo czasem mamy ochotę na jakąś zagraniczną słodycz, a nie mamy czasu jechać specjalnie do supermarketu. Ceny są podobne jak w tradycyjnym sklepie lub niewiele wyższe, więc nie zbankrutujemy. Lubię takie połączenia, bo są cudowne w swojej prostocie.

ClaudiaMorningstar

czwartek, 7 maja 2026

YEMYEMY- makaron Biangbiang w Warszawie

Od pewnego czasu jestem częstym gościem w stolicy. Tu jakaś wystawa, innym razem spektakl teatralny a jeszcze indziej mam lot z Warszawy. Nic dziwnego, że często poznaje nowe miejsca oraz niecodzienne smaki. 
YEMYEMY nie jest typową restauracją. Jest to jedno z licznych stoisk w Food Town w Fabryce Norblina. Stoliki są wspólne mające zachęcać do próbowania jedzenia z różnych punktów. Panuje tutaj luźny klimat, nie ma obsługi kelnerskiej, a jedzenie otrzymujemy, gdy zadźwięczy nas pager gastronomiczny i wywoła nas do odbioru zamówienia. Niewątpliwą zaletą tego miejsca jest szybkość przygotowania i wydania naszego posiłku.
Na danie główne zamówiłam wołowinę po kantońsku na ostro (41zł). Była ta potrawa do której miałam największe oczekiwania i na której się zawiodłam. Do samego makaronu nie mam zastrzeżeń, był szeroki i sprężysty, oblepiony pikanym sosem. Pak choi chrupiące. Natomiast wołowina to porażka. Mięso było twarde, łykowate, niedoprawione. Liczyłam, że będzie rozpływać się w ustach a tu taki zawód. Trudno się je przeżuwało. Po prostu niesmaczne. Gyoza z wieprzowiną (25zł/5sztuk) to dobry wybór na przystawkę. Pierożki delikatne w smaku z tym razem dobrze doprawionym mięsnym nadzieniem. Sałatka dobrze przyrządzona ale lepiej położyć ją obok pierogów. Ciasto szybko staje się miękkie za sprawą sosu. Bao z krewetką (20zł) również uważam za smaczne. Duża bułka z dodatkami. Krewetka  tempurze dobrze łączy się z chrupiącą nieco pikantną sałatką podkręconą sosem sriracha. Do każdej zamówionej przeze mnie pozycji została opłata za opakowanie (0,50zł*3=1,50zł) co finalnie sprawia, że finalnie za to wszystko wyszło 87.50zł.

Jak myślicie to dużo czy mało biorąc pod uwagę, że wszystko podane jest w jednorazowych pojemnikach?
ClaudiaMorningstar

wtorek, 5 maja 2026

Bar zagadka w Krakowie

Kolejna restauracja, którą odwiedziliśmy podczas zimowej wyprawy do Krakowa. Bar zagadka to mieszania dań z różnych zakątków świata. Nie skupia się na potrawach z konkretnego kraju. Dlatego możemy tutaj zjeść japchae, pad thai czy curry.
Na początek pierwszy zgrzyt. Mimo obszernej karty prawie niczego nie było co wybraliśmy i musieliśmy się ratować tym co zostało. Nie powinno dojść do takiej sytuacji. Doskonale zdaje sobie sprawę, że jeden składnik niespodziewanie się skończył. Ale większość? 
Bulgogi (44zł/500g) to kawał dobrej roboty. Solidna porcja nieco słodkiej, miękkiej i rozpływającej się w ustach wołowiny. Jajko takie jak lubimy najbardziej: ścięte białko, lejące się żółtko. A całość dopełniają chrupiące ogórki. Shimeji udon (38zł/300g) to dobry wybór dla osób, które nie jedzą mięsa. Dobrze wyważone smaki, sprężysty makaron i dobrze usmażone grzyby. Ciekawie doprawione. Wołowina po syczuańsku (44zł/500g) intensywna, pyszna. Fajne danie dla lubiących ciekawe, pikantne smaki. Chociaż przyznaje nie jest to chińska ostrość. Porcje duże, można było się tym najeść takim talerzem, bez potrzeby zamawiania przystawek czy zupy. Dania bardziej pod smaki europejskie niż "tradycyjne" ale nam osobiście smakowały. 
A do picia duży wybór autorskich drinków i napojów bezalkoholowych. Do picia wpadła gorąca rozgrzewająca herbatka z cytryną smaczna, ale nie oszukujmy się trudno to popsuć. Dla mnie drink o dźwięcznej nazwie "The athletic" (32zł). Ładnie podany, mocno truskawkowy. Mama zamówiła "The Peaches" (32zł), który za pomocą brzoskwini dobrze balansował mocny smak gorzkiej żołądkowej. 
Lokal jest olbrzymi. Składa się z górnego i dolnego poziomu. Sala na piętrze jest mniejsza i bardziej przytulna. Stoliki są ładniejsze, a fotele miękkie, pokryte przyjemnym w dotyku różowym materiale. Ta w piwnicy przypomina bunkier. Ale ma osobną salkę, która zapewnia większa prywatność gościom. Obsługa miła, można płacić kartą, ale niestety mają problem z terminalem. Długo przechodzi transakcja. Było to dość niekomfortowe, ponieważ się niepotrzebnie czekało. Plus za możliwość zrobienia rezerwacji.

ClaudiaMorningstar

niedziela, 3 maja 2026

CHOI'S Korean Chicken & Cupbop - Bagatela Area- no i znowu to samo!

W Choi's Korean Chicken już byłam. Przyznaje się, że  nie jest to moje ulubione miejsce w Krakowie dania kuchni koreańskiej w Krakowie. Przyszłyśmy tam ponownie, ponieważ Patrycja bardzo lubi to miejsce, więc w sumie nie widziałam powodu aby nie spełnić jej życzenia.
Zamówiłyśmy Yang Yum fried chicken (34zł), gdzie mięso polane było słodkim (i pikantnym) sosem paprykowym oraz Soy fried chicken (34zł), który sprawdzi się dla tych, którzy nie tolerują ostrości w potrawach. Chrupiące. Obie wersje były bardzo soczyste w środku.

Okazało się, że miałyśmy pecha i nie było wyboru smażonych pierożków. Dlatego nie mając wyboru zamówiłyśmy dwie porcje mandu wieprzowych (2*12.50zł=25zł). Cena poszła do góry. Nie jest to zaskakujące- wszystko jest coraz droższe. Same pierogi były bardzo podobne do tych, które otrzymałam poprzednio. Chrupiące, dobrze doprawione chociaż farszu było zdecydowanie mniej.
Tym razem właściciele zadbali o to, aby klienci mieli w czym wybierać wśród napoi bezalkoholowych oraz alkoholowych. Wybór był dość duży. Zamówiłyśmy pepsi (7zł) oraz soju o smaku lichi (39zł). Przebitka jest niezła, ponieważ w Korei butelka kosztuje około 10 złotych. Smuteczek, ale rozumiem. Firma musi na siebie zarobić. Niemniej finansowo boli. Sam napój jest smaczny i delikatny w smaku. Nie zostawia cierpkiego posmaku na języki. Nie jest to alkohol wysokoprocentowy, więc szybko się nim nie upijecie. Co do wystroju zauważyłam znaczną poprawę. Na ścianie powieszono ładne grafiki, które rozświetlają wnętrze. Co mi dalej się nie podoba to kwestia podania, wszystko wylądowało na brzydkich jednorazowych pojemnikach. Nie wspominając o tym, że nawet kieliszki są wykonane z biodegradowalnego tworzywa. Co ciekawe ten bar na Tauron Area ma normalne opakowania. Dużo lepiej to prezentuje. Wiem, że liczy się smak ale je się także oczami. I nie wiem jak Wy ale ja lubię jak jest coś estetycznie podane, od razu lepiej się je. A Wy jak uważacie? Forma podania jest również ważna? A może uważacie, że to fanaberia? I liczy się smak sam w sobie?

ClaudiaMorningstar
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka