Strony

wtorek, 3 listopada 2026

Venue by Chez Nicholas, czyli najlepsza chińska restauracja w Krakowie

Jakiś czas temu na SM wyskoczyła mi oferta "chińskiego weekendu" z Restaurant Venue by Chez Nicholas. Uwielbiam tego typu wydarzenia, więc musiałam zarezerwować stolik. Na to wydarzenie trzeba zapisać się w minimum dwie osoby, więc jest to idealne miejsce na romantyczną randkę bądź spotkanie z przyjaciółką. Same nazwy potraw z menu brzmiały bardzo poetycko: "Tiger skin Bacon with preserved veggies,""Lotus pond under the moonlight,""Sauteed five spiced Tofu with Shrimp,""Hunan Style Duck with young ginger,""Grilled Langouste with abalone sauce,""Cantonese Rose sausage fried rice,""Shanghai style Beef Borscht,""Atrisanal Cane sugar syrop with sticky rice cake,""Dragonfruit salad,""Cantonese style Mooncake".
Mei Cai Kou Rou to danie składające się z boczku wieprzowego o skórce przypominającej wzór tygrysa w otoczeniu warzyw. Często podawane na podczas obrządków Chińskiego Nowego Roku. Boczek bardzo miękki, praktycznie rozpływający się w ustach. Lotus Pond Stir-fry bardzo chrupiące, delikatne z wyczuwalnym smakiem "umami." Smażone tofu z przyprawą pięciu smaków i krewetkami aromatyczne, delikatnie pikantne. Kaczka z młodym imbirem cudowna. Miękkie tłuste mięso w otoczeniu słodkiego imbiru. Grillowana langusta z sosem z abalone to chyba gwiazda wieczoru. Wnętrze tego skorupiaka jest niezwykle delikatne. Lop Cheung Chow Fan intrygujące, nieco różane. Luo Song Tang to głęboka w smaku zupa z dużą ilością pomidorów i mięsa. W smaku przypomina gulasz. Mówcie co chcecie ale nie mam się do czego "przyczepić". Wszystko mi smakowało a kolacja nie ma słabych punktów.. Alkohole to pierwsza liga. Kir Royal był idealny, a wino dobrze schłodzone. Poza tym czy te zdobione talerzyki i łyżeczki nie są przepiękne? Nie mogłam się na nie napatrzeć. Bardzo mi się podobały. Aż szkoda, że nie można ich myć w zmywarce, bo kupiłabym takie do domu.
Desery zostały podane w otoczeniu suchego lodu. Mała rzecz, a robiła wrażenie. Dania prezentowały się bardziej magicznie. Bardzo słodka pitaja. Pierwszy miałam okazję jeść różową wersję. Natomiast w smaku niczym się nie różni od klasycznej. Kantońskie ciastka księżycowe przepyszne. Nie za słodkie, miękkie. Ciastko z kleistego ryżu w otoczeniu syropu z cukru trzcinowego bardzo ciekawe w smaku i konsystencji. Waniliowe i pistacjowe lody to cudowne zakończenie kulinarnej uczty. Aksamitne i wprost rozpadające się w ustach.

Z informacji praktycznych przy rezerwacji stolik trzeba zapłacić zadatek. Rozumiem to, bo restauracja jest malutka i pracują w niej tylko dwie osoby: właściciel i pomoc kuchenna. Lokal dodaje do rachunku 15% "serwisu," więc trzeba się liczyć z dodatkową opłatą. Jeśli po obiedzie macie ochotę zapalić to właściciel proponuje cygara- my z tych niepalących, więc podziękowałyśmy, ale to bardzo ciekawa opcja na zwieńczenie wieczoru. Z ciekawostek dodam, że właściciel doskonale dba o gości, z pasją opowiada o potrawach. Poczujecie się zaopiekowani. Podobało mi się, ze rachunek jest pisany "ręcznie". Praktyka, w której w Polsce się nie spotkałam. Za całe to doświadczenie zapłaciłyśmy: 849zł. W tym 600 złotych na miejscu, a wcześniej została wykonana przedpłata na konto bankowe. W skład tego weszła: kolacja (2x199zł), Kir Royal (2x50zł),  różowe wino Fronton Rosé (2x60zł), woda mineralna (2x25zł), herbata (2x10zł), kawa (20zł), serwis (111zł). Tanio nie jest, ale nie żałuję żadnej wydanej złotówki. 
 
ClaudiaMorningstar

niedziela, 1 listopada 2026

Testowanie japońskiego alkoholu

Pamiętacie jak całkiem niedawno opisywałam swoje wrażenie o mojej wizycie w Małej Japonii? Czas na test zakupionych tam alkoholi. Nie kupiłam wiele, ale nie mogłam wyjść z gołymi rękami. 
Na pierwszy ogień poszło SAKARI Yuzu Sake (NO. 21) (75zł/300ml). Słodki niskoprocentowy napój z mocno wyczuwalną cytrusową nutą. Słodki ale nie za słodki. Doskonały wybór aby pić go solo. Bez problemu wypijecie całą butelkę na "raz". Będzie także cudowną bazą do koktajli. Zupełnie nie smakuje jak alkohol. Bardzo ładny żółty kolor sake. 
Z marką Choya znam się od dawna.  Jesienią recenzowałam "The Choya Extra Years" a dziś przyszła pora na jej młodszą siostrę "Sarari" (107zł/500ml). Bardzo lekkie, słodkie wino ze "śliwek" ume. Alkohol zupełnie nie wyczuwalny. Praktycznie to bąbelkowy, owocowy napój. Delikatny zapach moreli.  
Brzoskwinie uwielbiam w każdej formie. Takara Nippon Chu-Hi Yamanashi Peach (17zł/350zł) piłam już w Japonii. Puszki kupicie w każdym sklepie typu combini. Cudownie smakuje schłodzone. Niczym jak brzoskwiniowa oranżada gazowana. Orzeźwiająca. I jak przyjemnie pachnie! Mocno-owocowy naturalny zapach.  Za te trzy pozycję zapłaciłam 199zł. Przebitka w porównaniu z cenami w Japonii jest niezła, ale rozumiem że każdy chce zarobić a za sprowadzenie towaru słono trzeba zapłacić. To teraz się przyznajcie. Która pozycja trafiła najbardziej w Wasze kubki smakowe? 
 
ClaudiaMorningstar

piątek, 30 października 2026

First impression 2026

Nie wierzę! Czy Wy zdajecie sobie sprawę, że ostatni post z serii "first impression" pojawił się w 2021r.! To już minęło tyle lat! Nie mam zielonego pojęcia kiedy to minęło. Dzisiejszy wpis to już 5-ty. Zresztą poprzednie zawsze możecie przeczytać: tu, tu i tutaj. Wszystkie próbki dostałam podczas zeszłorocznych licznych zakupów w Olive Young. W przeciwieństwie do polskich drogerii tam nie żałują gratisów i chętnie dodają je do kupionych produktów. Ja nie ukrywam, że lubię dostawać takie gratisy. Mogę wypróbować je na spokojnie w domu, zwłaszcza, że dostałam po kilka sztuk danego produktu. Idealnie sprawdzają się na wyjazd. Zajmują mało miejsca i są bardzo wygodne w użyciu.
Ma:nyo - olejek oczyszczający "Pure Cleansing Oil"- ten olejek do demakijażu dostałam dwukrotnie: raz "solo," raz w zestawie z pianką oczyszczającą. Dobrze rozpuszcza makijaż, nie podrażnia. Cudownie pachnie.
 
Ma:nyo - "Pure&Deep Cleansing Foam"- tym razem pianka oczyszczająca. Przyjemna w użyciu, nieco kremowa pianka. Doskonale sprawdza się zarówno jako samodzielny produkt, jak i kosmetyk w dwuetapowym oczyszczaniu skóry twarzy.
 
Make p:rem - "Inteca Trouble Soothing Pad"- Duże bardzo mocno nasączone waciki. Szybko redukuje zaczerwienia i zmniejsza podrażnienia. 
 
Cell Fusion C - "Dark Spot Toning Sunscreen"- Wygląda naturalnie. Lekki, nie pozostawia uczucia ciężkości. Krem ma różowaty kolor, wyrównuje koloryt skóry. Nadaje się pod makijaż. Nie pozostawia białego nalotu. 
 
Cell Fusion C - "Laserowy filtr przeciwsłoneczny UV"- Gęsta konsystencja, która nie przeszkadza w sprawnym rozprowadzeniu kremu.Trzeba robić to ostrożnie, bo lubi bielić. Szybko się wchłania.
 
Cell Fusion C - "Aquatica Cooling Sunscreen – Chłodzący krem przeciwsłoneczny"- Lekki, delikatnie chłodzący skórę krem przeciwsłoneczny. Szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustego filtru na twarzy. 
Treecell - "Day Collagen Shampoo Morning of Resort" - Odżywczy szampon do włosów z kolagenem. Intensywnie pachnie, a zapach długo się utrzymuje.
 
Treecell - "Night Collagen Shampoo Midnight Forest"- Lekki w strukturze szampon z przyjemnym chłodzącym efektem. Bardzo dobrze doczyszcza skórę głowy. 

Jak możecie zauważyć testowałam sporo. Głównie koreańskie kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ale także szampony. Marki Treecell wcześniej nie znałam, więc fajnie było poznać nową firmę. Mieliście do czynienia z którymś produktem? Jak Wam się sprawował?
 
ClaudiaMorningstar  

środa, 28 października 2026

Przepis na najlepsze kimchi na świecie

Przepis na kimchi wrzucałam już kilka lat temu, pierwotną wersję możecie przeczytać  "tutaj". Ile domostw, tyle różnych sposobów przygotowania. W końcu każda gospodyni robi po swojemu. A ten przepis podkradłam Maangchi, którą czasem podpatruję na YouTube. Jest łatwe do przygotowania i bardzo smaczne!
Składniki: 
ok. 2,7 kg kapusty pekińskiej,
½ szklanki soli (72 g), 
2 szklanki wody, 
2 łyżki mąki ryżowej kleistej,
2 łyżki cukru,
2 szklanki koreańskiej rzodkwi pokrojonej w słupki,
1 szklanka marchwi pokrojonej w słupki ,
7–8 posiekanych dymek (zielonych części cebuli), 
1 szklanka posiekanego szczypiorku czosnkowego/azjatyckiego (buchu)
1 szklanka kopru wodnego (minari) 
½ szklanki ząbków czosnku (24 ząbki), drobno posiekanych
2 łyżeczki imbiru, drobno posiekanego
1 średnia cebula, drobno posiekana
½ szklanki sosu rybnego
¼ szklanki sfermentowanych solonych krewetek (saeujeot) wraz z solanką, posiekanych
2 szklanki płatków czerwonej papryki (gochugaru) 
Sposób przygotowania:
1. Pokrojoną i posoloną kapustę zostaw na dwie godziny. Obracaj ją co 30 minut, aby dobrze się posoliła. Jeśli chcesz, możesz od czasu do czasu nabrać nieco słonej wody z dna naczynia i polać nią kapustę.
2. Po 2 godzinach opłucz połówki kapusty kilkakrotnie pod zimną, bieżącą wodą. Dokładnie je umyj, aby usunąć sól oraz wszelkie zanieczyszczenia. Podczas mycia podziel połówki na ćwiartki, korzystając z nacięć wykonanych wcześniej. Wytnij głąby, jeszcze raz opłucz kawałki kapusty, a następnie umieść je na durszlaku ustawionym nad miską, aby mogły dobrze odcieknąć. 
3. Podczas gdy kapusta moczy się w soli przez 2 godziny (pamiętaj, aby w międzyczasie ją obracać), możesz przygotować bazę w formie kleiku. W małym garnku połącz wodę z mąką z ryżu kleistego. Wymieszaj dokładnie drewnianą łyżką i gotuj na średnim ogniu przez około 10 minut, aż mieszanina zacznie wrzeć (pojawią się pęcherzyki powietrza). Dodaj cukier i gotuj jeszcze przez minutę, cały czas mieszając. Zdejmij z ognia i pozostaw do całkowitego wystygnięcia. Przestudzony kleik przełóż do dużej miski. Dodaj czosnek, imbir, cebulę, sos rybny, fermentowane solone krewetki oraz płatki ostrej papryki. Całość dokładnie wymieszaj drewnianą łyżką, aż powstanie gładka, niezbyt gęsta pasta. Dodaj rzodkiew, marchew i szczypiorek, a także szczypiorek czosnkowy (lub więcej zwykłego szczypiorku). Całość dokładnie wymieszaj.
4. W dużej misce posmaruj każdy liść kapusty pastą do kimchi. Gdy wszystkie liście z jednej ćwiartki kapusty zostaną pokryte pastą, zwiń je w niewielki pakiecik i umieść w słoiku, plastikowym pojemniku lub naczyniu typu onggi. Możesz jeść od razu lub pozostawić na kilka dni do sfermentowania.
5. Kimchi zacznie fermentować po dniu lub dwóch w temperaturze pokojowej – tempo tego procesu zależy od temperatury oraz wilgotności powietrza w pomieszczeniu. Im jest cieplej i wilgotniej, tym szybciej zachodzi fermentacja. Gdy proces się rozpocznie, kimchi nabierze kwaśnego zapachu i smaku, a po dociśnięciu jego powierzchni łyżką zaczną wydostawać się pęcherzyki powietrza. Jeśli używasz szczelnie zamkniętego słoika, pamiętaj, aby od czasu do czasu go otwierać, pozwalając zawartości „odetchnąć”, i dociskać kimchi od góry. Gdy fermentacja już ruszy, przechowuj kimchi w lodówce i sięgaj po nie w miarę potrzeby. Niska temperatura spowalnia proces fermentacji, choć z biegiem czasu kimchi będzie stawało się coraz bardziej kwaśne. 

ClaudiaMorningstar

poniedziałek, 26 października 2026

Co jem na obiad pracując w koreańskiej firmie?

Jak już kiedyś wspominałam pracuję w koreańskiej firmie. Mój zakład pracy oferuje 24 godzinną stołówkę serwującą śniadania, obiady, ciepłe i zimne przekąski a także słodycze. Obiady oraz niektóre zestawy śniadaniowe są refundowane. Ceny oscylują na przełomie 5-9 złotych za zestaw składający się z zupy i dania głównego. Oprócz kuchni koreańskiej możemy zjeść pizze, sałatki, czy popularny smażony ser itp. Ja zwykle zamawiam potrawy z kuchni azjatyckiej, ponieważ w miejscu mojego zamieszkania jest mało miejsc serwujących tego typu kuchnię. A w domu dla jednej osoby zwykle nie opłaca się gotować. 
Jeyuk Bokkeum
Bibimbab
Yangnyeom tongdak
Samgyeopsal
Dwaejigogi Kimchi Bokkeum
Smażony ryż
Dakgangjeong
Mięso wieprzowe w sojowym sosie
Japchae
Tangsuyuk
Moksal Gui 
Mapo tofu z ryżem 
 Tangsuyuk
Jeyuk Bokkeum z serem
Nanzha wansi 
 Duszone kurze mięso z sojowej omacce 
Kurczak katsu
Hambagu
Kimpab
Smażone mięso z warzywami
Shoyu ramen z chashu
KFC w wersji słodko-pikantnej 
Kkanpunggi
Smażony ryż z jajkiem i krewetkami
Tteok-galbi
Tonkatsu
KFC
Japchae  z ryżem z sosem jajang
Katsu curry
Guo Bao Rou
Ryż z sosem jajang 
Kalguksu
Kimchi guk z papryczką
Eomuk-guk
Zupa miso
Hobak Gochujang Jjigae
Janchi-guksu
Gamja sujebi
Miyeok-guk
Miso shiru
Kimchi guk
Chińska zupa z jajkiem
 Baechu doenjang guk
 
Jak możecie zauważyć wybór jest różnorodny. Królują dania kuchni koreańskiej ale czasami serwowane są potrawy wywodzące się z Chin lub Japonii. Na zakładzie firmy mamy własnego koreańskiego kucharza, który gotuje na miejscu, więc wiemy, że wszystko jest przygotowane na świeżo. Jak już wspominałam każdy zestaw składa się z dwóch części: lekkiej zupy i dania głównego, który zazwyczaj składa się z ryżu i kurczaka lub mięsa wieprzowego. Pewnie zastanawiacie się dlaczego wszystko jest zapakowane w pojemniki na wynos. Już wyjaśniam. W mojej firmie półgodzinna przerwa obiadowa zaczyna się o godzinie 10 rano. Nie wiem jak Wy ale ja po prostu nie jestem przyzwyczajona do tak wczesnego jedzenia obiadu. Jak dla mnie jedzenie jest przepyszne. Najbardziej smakuje mi pikantna smażona wieprzowina. Bardzo miękka i aromatyczna. W smaku przypomina tą, która jadłam w Korei. Porcję mogłyby być ciut większe ale nie będę wybredna. W końcu gdzie indziej zjem lunch za 9 zł? Nawet głupi obiad w Żabce kosztują kilkanaście złotych. Nie mówiąc o promocyjnych zestawach w klasycznych restauracjach, gdzie ceny oscylują w okolicach 30 złotych. Przynajmniej u mnie, bo wiadomo w większych miastach kwota będzie odpowiednio wyższa. 

A Wy co dobrego jecie w pracy? 
 
ClaudiaMorningstar
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka