Strony

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Top anime, które widziałam w 2019r.

Anime. Temat rzeka. Jedni kochają, drudzy nienawidzą. Po tytule tego posta bez problemu możecie się domyśleć do której grupy  ja należę.  W ubiegłym roku najczęściej oglądałam anime z początku dwutysięcznego roku, dlatego na liście w dużej mierze znajdują się japońskie pozycje, które mają naście lat lub takie które mają 2-3 lata. Rozpiętość jest duża, poziom animacji różny a  kolejność przypadkowa.  
Violet Evergarden

Młoda dziewczyna pozbawiona emocji zostaje zatrudniona jako Samo zapamiętująca Lalka. Poprzez pisanie listów stara się zrozumieć siebie i otaczający świat.

Jedno z najpiękniejszych anime, które miałam okazję obejrzeć. Przyznam się szczerze, że nie jestem pewna co bardziej mnie zachwyciło: muzyka czy grafika. Cudowna pozycja przy której niejednokrotnie będziecie chcieli sięgnąć po chusteczki zwłaszcza na ostatnim odcinku. Podoba mi się tempo opowiedzianej historii, nie za szybkie, nie za wolne a w sam raz.  
Colourcloud Palace

Saiunkoku to królestwo Orientu, swą kulturą, a także architekturą budynków znacznie bardziej przypomina feudalne Chiny niż Japonię.Bohaterką serialu jest Shuurei Kou. Ta pogodna i zaradna dziewczyna pochodzi z wykształconej, ale niestety dość ubogiej rodziny. Za 500 sztuk złota  zgadza się zostać konkubiną władcy, który do tej pory, jako głowa państwa, był raczej figurantem. Władzę sprawował za pośrednictwem swych licznych doradców, nie interesował się sytuacją swojego ludu. Do tego wszystkiego, młody władca najprawdopodobniej zainteresowany jest męskimi partnerami. Shuurei Kou wprowadzi zamęt na jego dworze, nie tylko swą radością i wielkim optymizmem, ale także i zapałem do pracy, wielką wrażliwością i mądrością. Zdeterminowana i dzielna dziewczyna spełnia swoje marzenia, po zdaniu trudnych egzaminów, po pokonaniu wszelkich barier, zostaje mianowana na stanowisko urzędnika państwowego. Do tej pory ten przywilej był zarezerwowany tylko dla mężczyzn. 

Przyznam się szczerze, że rzadko sięgam po historyki. Mam wrażenie, że mężczyźni traktują kobiety jak kompletne debilki a ci z kolei mają za duże "ego." Colourcloud Palace jest dobrze rozpisaną historią miłością z wielowymiarowymi postaciami.  Idealna pozycja dla dziewcząt lubiących ładnych chłopców. 
Fruit Basket

Szesnastoletnia, zawsze uśmiechnięta Thoru Honda traci matkę w wypadku samochodowym, zmuszona jest do wyprowadzenia się do domu dziadka, który postanawia wyremontować dom. Thoru nie chcąc sprawić nikomu kłopotu mówi dziadkowi, że zamieszka u przyjaciółki, pozostaje jednak w namiocie, w lesie. Pewnego dnia trafia przypadkowo do domu Shigury Sohma. Okazuje się, że jest on krewnym Księcia Yukiego. Okoliczności sprawiają, że dziewczyna zamieszkuje wraz z Shigurą i Yukim. Niedługo poznaje również trzeciego lokatora - Kyo Sohme. Przygoda rozpoczyna się kiedy Thoru przypadkowo wpada na jednego z chłopców, a on zamienia się w zwierzę. Dziewczyna dowiaduje się, że nad rodziną Sohma ciąży klątwa - jeśli zbliżają się do płci przeciwnej lub ulegają silnym stresom zamieniają sie w 12 zwierząt z chińskiego zodiaku. W kolejnych odcinkach Thoru poznaje kolejnych członków rodziny.

Po raz kolejny bardzo dobra pozycja z genialnym openingiem. Przyznam się szczerze, że nie mam porównania ani z remrake, który wyszedł w zeszłym roku ani z mangą na której to anime bazowało. Stare Fruit Basket wbrew pozorom przypadło mi do gustu. Mimo że kreska nie jest jakaś specjalna (należy pamiętać, że to anime z 2001 roku)  to ma swój klimat. Podoba mi się motyw wykorzystania chińskich znaków (i mitologii) w współczesnej Japonii. I mimo że zachowanie Yukiego bardzo mnie irytowało to nie zmieniło tego, ze oglądnie tej pozycji było przyjemnością.
Full Metal Panic

Minęło ponad 45 lat od zakończenia II Wojny Światowej. Mimo to ZSRR nadal ma się nadal dobrze i nadal czynnie uczestniczy w Zimnej Wojnie. Świat jednak nie tylko ma problem z sowietami. Coraz częściej do głosu docierają terroryści, którzy starają się za wszelką cenę osiągnąć zamierzone cele. Zachód jednak nie próżnował. W celu powstrzymania zagrożenia powstała organizacja Mithril.

Nigdy nie byłam fanką "mechów," ale o dziwo ta seria przypadła mi do gustu. Była mroczna, miała dobrze opowiedzianą historię i tajemnicę, którą aż chciało się odkryć. Postacie są różnorodne i każdy z bohaterów ma swój unikalny charakter. Na plus całkiem ciekawy opening i ending, chociaż cała ścieżka dźwiękowa nie wyróżnia się niczym specjalnym.
Full Metal Panic!Fumoffu

Seria pokazująca dalsze perypetie Kaname Chidori oraz Sousuke Sagara, którzy przeżywają różnego rodzaju dziwne przygody w szkole i poza nią. Kiedy Chidori wpada w poważniejsze tarapaty Sousuke wciela się w Bonta-kun: strzelającą, potrafiącą dokopać każdemu maskotkę. Kiedy tylko niebezpieczeństwo mija zmienia się on w normalnego nastolatka, jakby nigdy nic się nie stało. O ile ktoś, kto praktycznie odkąd tylko pamięta był najemnikiem może być normalnym nastolatkiem. Do tego w klasie pojawia się nowa uczennica, Teletha Testarossa, która tak naprawdę jest przełożonym Sagary i do tego się w nim podkochuje.

I teraz pewnie wszyscy się zastanawiają dlaczego drugi sezon Full Metal Panic! jest osobnym tytułem tej listy. Powód jest prosty. Kontynuacja serii utrzymana jest w zupełnie innym stylu niż sezon pierwszy, który nastawiony był na walkę, miał więcej akcji i był zdecydowanie bardziej mroczny. Fumoffu jest bardzo lekki. Nikt tutaj nie próbuje nikogo zabić.  Ten sezon nastawiony jest na komedię, ma śmieszyć. I to mu się udaje. Chociaż humor nie musi wszystkim odpowiadać.
Ao no Kanata no Four Rhythm

W świecie, gdzie latanie jest tak prostą rzeczą, jak jazda na rowerze, istnieje sport zwany Flying Circus. Masaya Hinata miał przed sobą świetlaną przyszłość w tej dziedzinie, jednak ze względu na przytłaczającą porażkę w jednym pojedynku oraz względy osobiste, zaprzestał uprawiania tego sportu oraz znienawidził latanie. Sytuacja zmienia się, gdy pewnego dnia poznaje dziewczynę, która właśnie przeprowadziła się do jego miasteczka. Asuka Kurashina  powoli odbudowuje pasję głównego bohatera, ten zaś decyduje się na ponowne przystąpienie do rywalizacji w zawodach Flying Circus, tym razem jednak z Asuką u jego boku.

To jedno z nielicznych sportowych anime, które miałam przyjemność oglądać. Sama dyscyplina ukazana w tej japońskiej kreskówce również jest niecodzienna. W końcu niewielu z nas słyszało o "Flying circus. " I dobra przyznaje się, że w dużej mierze to właśnie ta dziedzina sprawiła, że ta pozycja jest tak unikatowa. Bardzo ładna oprawa graficzna. Dobra muzyka, pozytywna ścieżka dźwiękowa przypadła mi do gustu. No i postać Asuki. Czasem potrzeba nam takich pozytywnie nakręconych postaci. 
Fukigen na Mononokean

Hanae Ashiya spędza swój pierwszy tydzień liceum u pielęgniarki. Powodem jego złego stanu zdrowia nie jest jednak zwykłe przeziębienie, a mały demon, który za nic nie chce zostawić go w spokoju. Zdesperowany bohater, wykorzystawszy wszystkie inne opcje, dzwoni pod numer z reklamy egzorcysty. Udaje mu się w ten sposób skontaktować z Haruitsukim Abeno – ponurym młodzieńcem potrafiącym otwierać wrota do innego świata. Ten jednak w zamian za rozwiązanie jego problemu chce, by Hanae pomagał mu w radzeniu sobie z różnymi stworami przedostającymi się do naszej rzeczywistości.

Jak już wiecie z poprzednich podsumowań anime motyw Yokai bardzo lubię. Japoński folklor zawsze mnie fascynował. Fukigen na Mononokean to przyjemna komedia z nadprzyrodzonymi stworzeniami. Ładnie narysowane postaci, chociaż fakt kreska jest dość prosta. Historia niezbyt skomplikowana. Dobra pozycja, aby umilić sobie wieczór  
Ingress

Naukowcy odkrywają tajemniczą substancję, która pozwala kontrolować ludzkie umysły. Staje się ona przedmiotem pożądania dwóch frakcji toczących o nią morderczą walkę.

Bardzo dobre futurystyczne anime z dużą ilością akcji. Na szczególną uwagę zasługuje bardzo ładna grafika. Ścieżka dźwiękowa też zasługuje na szacunek, zwłaszcza opening i ending. Dobrze rozrysowane postacie, są wielowymiarowe a nie płaskie co niestety się zdarza w tego typu produkcjach.
Kobayashi-san Chi no Maid Dragon

Kobayashi to przeciętna pracowniczka biurowa, która prowadzi raczej nudne i samotne życie w niewielkim mieszkanku. Tę szarą rzeczywistość przerywa jej raczej przypadkowe uratowanie pewnej smoczycy. Tooru, bo tak ma na imię wspomniana smoczyca, uważa ludzi za pośrednie istoty i ma w zwyczaju patrzeć na nich z góry, nic więc dziwnego, że nie może pozwolić sobie na zawdzięczanie czegokolwiek jednemu z nich. Decyduje się przyjąć postać pokojówki i wprowadza się do mieszkania Kobayashi z zamiarem spłacenia powstałego długu. Ani myśli przy tym pytać się, co biedna kobieta o tym wszystkim sądzi. Tym samym rozpoczyna się pełne przeróżnych wypadków i niecodziennych wydarzeń wspólne życie tej dwójki.

Przyznam się szczerze, że uwielbiam tą komedię. Pomysł uczłowieczenia smoków przedni. Zrobienia z nich pokojówki, uczennicy szkoły podstawowej jeszcze lepszy. Dawno się tak nie uśmiałam i dawno też nie zachwyciła mnie tak na prawdę prosta historia o przyjaźni między ludźmi a smkokami.
No game no life

Sora i Shiro, nie mając sobie równych pośród graczy, trafiają do alternatywnego świata, gdzie wszelkie konflikty rozwiązywane są za pomocą gier.

Tak absurdalnego pomysłu nie widziałam nigdy. Rozwiązywać sprawy wagi państwowej za pomocą gier? Dlaczego nie. W końcu nic złego nie może się stać. A może jednak? Bardzo słodka oprawa graficzna. A i występuje dużo dwuznacznych sytuacji wraz z sprośnymi dialogami, więc pozycja nie dla każdego. Mi się spodobała, chociaż rzadko sięgam po ten gatunek.

A jakie są Wasze ulubione anime?

Poprzecznie części podsumowania z 2019r:  top koreańskich dram,  top chińskich , top japońskich .Dla zainteresowanych części zamykające rok 2018: top koreańskich dram cz.1top koreańskich dram część. 2,  top japońskich dram,top chińskich dramanime część 1 anime część 2top mang cz.1top mang cz.2top manhw cz.1.i top manhw cz 2.Oraz części zamykające rok 2017: ogólne podsumowanie rokutop japońskich dramtop koreańskich dram cz.1top koreańskich dram cz.2top chińskich dramtop animetop mang cz.1top mang cz.2 i oczywiście top manhua cz.1 i top manhua cz.2. Więc jeżeli potrzebujecie więcej propozycji do obejrzenia to serdecznie zapraszam.

Ps. Wszystkie opisy dram jak i grafiki je obrazujące nie są moją własnością. Są to materiały promującą dany serial. 
ClaudiaMorningstar

sobota, 25 kwietnia 2020

Top japońskich dram, które widziałam w 2019r.

W porównaniu do ilości koreańskich obejrzanych seriali tych japońskich widziałam dużo dużo mniej. Dlatego post również będzie króciutki. Jestem z tych, które uważają, że ważniejsza jest jakość, a nie ilość.
Mr. Hiiragi's Homeroom 

Hiiragi Ibuki pracuje jako nauczyciel sztuki w Liceum Kaio i od niedawna jest również wychowawcą klasy 3A. 10 dni przed zakończeniem roku szkolnego zbiera wszystkich swoich 29 wychowanków w klasie i oznajmia, dostępne od teraz są jego zakładnikami. Tematem jego ostatnich lekcji będzie śmierć sprzedać kilka miesięcy uczennicy klasy 3A, utalentowanej pływaczki o imieniu Kageyama Reina. Jak zginęła ta dziewczyna? Popełniła samobójstwo, czy może ktoś z klasy klasy 3A odebrał jej życie? Zajęcia Hiiragiego Ibukiego dobiegają końca dopiero wtedy, gdy prawda o śmierci dziewczyny wyjdzie na jaw.

Jedna z najlepszych japońskich dram ostatnich kilku lat. Była po prostu niesamowita i trzymała w napięciu. Nic nie jest takie jak się wydaje a to co widzimy nie zawsze jest prawdą. Wykreowana postać nauczyciela była strzałem w 10! A aktor niesamowicie wcielił się w rolę.  Cudowna drama z przesłaniem. Pomyślmy zanim coś zrobimy.
Miss Sherlock

Dr Wato Tachibana, zwana też Wato-san jest chirurgiem i właśnie wróciła z Syrii, gdzie pomaga jako lekarz-wolontariusz. Sara Shelly Futaba, znana także pod pseudonimem Sherlock, jest ekscentryczną konsultantką dochodzeniową wspierającą policję w rozwiązywaniu ich najtrudniejszych oraz najdziwniejszych spraw. Dzięki jej nadzwyczajnym zdolnościom do gromadzenia i wyciągania trafnych wniosków niezwykły kobiecy duet rozwiązuje jedną zagadkę po drugiej.

Powiedzmy sobie szczerze kto nie słyszał o twórczości Artura Conana Doyla? Przygody Sherlocka Holmesa i jego przyjaciela Watsona nikomu nie są obce. A co by było, gdyby główni bohaterowie byli kobietami? Ciekawa japońska drama z interesującą fabułą. Nic odkrywczego, ale dobrze się ogląda sposób rozwiązywania zagadek. 

A jakie są Wasze ulubione japońskie dramy?

Poprzecznie części podsumowania z 2019r:  top koreańskich dram,  top chińskich  .Dla zainteresowanych części zamykające rok 2018: top koreańskich dram cz.1top koreańskich dram część. 2,  top japońskich dram,top chińskich dramanime część 1 anime część 2top mang cz.1top mang cz.2top manhw cz.1. Oraz części zamykające rok 2017: ogólne podsumowanie rokutop japońskich dramtop koreańskich dram cz.1top koreańskich dram cz.2top chińskich dramtop animetop mang cz.1top mang cz.2 i oczywiście top manhua cz.1 i top manhua cz.2. Więc jeżeli potrzebujecie więcej propozycji do obejrzenia to serdecznie zapraszam.

Ps. Wszystkie opisy dram jak i grafiki je obrazujące nie są moją własnością. Są to materiały promującą dany serial. 
ClaudiaMorningstar

czwartek, 16 kwietnia 2020

Top chińskich dram, które widziałam w 2019 r.

Dzisiaj będzie króciutko, ponieważ nie idę na ilość, ale na jakość w związku z tym z ręką na sercu mogę polecić tylko 5 chińskich dram. Zaczynajmy.
Arsenal Military Academy

Xie Xiang dołącza do wojska zamiast brata, udając mężczyznę. Zostaje kolegą z klasy z bogatym Gu Yan Zhenem i spokojnym Shen Jun Shanem. Dzięki ich rygorystycznemu treningowi cała trójka tworzy więź, aby zostać towarzyszami, a Xie Xiang stara się ukryć swoją płeć. Po wielu incydentach Xie Xiang zdobywa szacunek swoich rówieśników i przełożonych. W międzyczasie japońskie stacje wojskowe zwiększają siły w regionie północno-wschodnim, powodując, że młodzi bohaterowie biorą udział w bitwie, odkrywając wielki spisek.

Ubóstwiam ten serial. Arsenal Military Academy jest jedną z lepszych chińskich dram ostatnich kilku lat. Bardzo podoba mi się historia, która tak na prawdę nie jest niczym nowym, niemniej bardzo mi się podoba. Chemia między głównymi bohaterami bardzo widoczna. Chociaż z ręka na sercu mogę przyznać, że nie wiem komu kibicowałam. Byłam zarówno za "Paniczem" i "Nicponiem". Dobrze poprowadzone wątki poboczne. Cudowne odzwierciedlenie kostiumów, zwłaszcza sukni u pań. Podobało mi się także wprowadzenie licznych elementów komediowych. Klasyczne sceny pod prysznicem, na stołówce, bójek czy podczas śpiewania "sto lat" bardzo udane.I nie oceniam tej pozycji jako odzwierciedlenie tego co się działo w tamtych czasach. Gdybym chciała to zrobić to włączyłabym dokument, a nie dramę.
Return the World to You

Marzeniem Shen Yi En było stworzenie kultowej marki modowej. Po ukończeniu uniwersytetu ona i jej chłopak założyli własny biznes. Ich sukces przyniósł wiele uwagi, a rywal powoduje, że Ye Qi Lei, „umiera”. Shen Yi En angażuje się w swoją pracę i buduje odnoszącą sukcesy markę modową. Nie poddaje się również śledzeniu, gdzie zniknął Qi Lei. Okazuje się, że ktoś był w stanie go uratować, ale miał poważne obrażenia i wymagał obszernej operacji plastycznej. W końcu Ye Qi Lei wraca do kraju w poszukiwaniu prawdy. Zmienia nazwisko na Lu Zhun i zostaje konkurentem Shen Yi En. Ponownie się zakochują i muszą wspólnie przepracować zmagania i tajemnice.

Dobra przyznaje się. Zachowanie Ye Qi Lei często było absurdalne, ale bardzo spodobała mi się drama. Historia to połączenie klasycznej zemsty i powrotu z zza światów. Bardzo ładny opening. Kreacje aktorów fenomenalne. W końcu akcja dzieje się w świecie mody i gdyby aktorzy byliby źle ubrani to nie ukrywam, że byłabym bardzo zawiedziona. Tak się jednak nie stało. Mogłabym godzinami patrzeć na ich stylizacje. 
I hear You

Bei Erduo zawsze marzyła o studiach w Japonii i zostanie aktorem dubbingowym. Aby zaoszczędzić pieniądze na podróż, Erduo postanawia pomóc swojej przyjaciółce Tang Li, która jest producentem reality show. Tam poznaje Ye Shuwei, genialnego skrzypka i kompozytora wywodzącego się z bogatej rodziny. Ye Shuwei został zmuszony dołączyć do programu po przegraniu zakładu z siostrzeńcem You Sheng. W rzeczywistości powodem przyciągnięcia Ye Shuwei do udziału w programie nie jest jego zakład z Yu Shengiem. Zamiast tego stara się zidentyfikować osobę, która poprawnie odpowiedziała na jego pytanie podczas przesłuchania. Bei Erduo i Ye Shuwei rozpoczęli wspólne życie w ramach programu, a kłótliwa para powoli zakochuje się w sobie.

Ładnie opowiedziana historia o miłości, która ewoluuje z nienawiści. Bez okropnych teściowych, podstępnych byłych i piętrzących się nieporozumień. Odstawcie cukier i przygotujcie się na dużo słodkich momentów. Bez zbędnych dramatów. Drama dla widzów spragnionych miłości. 
Love 020

Bei Weiwei jest boginią działu komputerowego, która wyróżnia się w swoich badaniach. Dąży do bycia programistą gier online i używa identyfikatora użytkownika Luwei Weiwei w internetowej grze fabularnej A Chinese Ghost Story. Po tym, jak została rzucona przez wirtualnego męża Zhenshui Wuxianga, podchodzi do niej gracz numer jeden Yixiao Naihe, który zasugerował, że pobiorą się, aby obaj mogli wziąć udział w kilku konkursach w grze. Nowo powstała para natychmiast go wykończyła i wspólnie przeżywa wiele przygód.Jednak Wei Wei nigdy nie spodziewała się, że prawdziwą tożsamością jej wirtualnego męża będzie jej starszy uczeń, Xiao Nai, który jest opisywany jako śmietanka upraw zarówno w sporcie, jak i w środowisku akademickim. Wspólnie pokonują liczne nieporozumienia i przeszkody stojące na ich drodze do rozwijającego się związku.

Bardzo ładna ścieżka dźwiękowa. Na szczególną uwagę zasługuje wykorzystanie grafiki internetowej. Wyjątkowo podoba mi się połączenie serialu z grą. I ten bromance. Podobnie jak w "I hear You" nie znajdziecie tutaj pościgów, akcji czy zabójstw. Otrzymacie za to bardzo dobrą historię miłosną. Taką, gdzie główny bohater nie jest chamem i prostakiem, a na prawdę troszczy się o partnerkę. Można by rzec: słodka miłość sąsiedzka. 
A Seven-Faced Man

Shen Yizhen jest trzecią generacja pokolenia Shenhua Group. Ma wiele osobistości. Kiedy spotyka swojego psychiatrę Bai Xinxina, zakochuje się w niej.

Tak na prawdę A Seven-Faced Man jest po prostu remrake koreańskiej dramy Kill me, heal me. W związku z tym historia jest praktycznie identyczna jak w oryginale, co wcale nie odebrało mi radości z oglądania tej pozycji.  Jest to na pewno bardziej słodka wersja, a sam główny bohater jest mniej mroczny. Dla samego porównania z pierwowzorem warto ją zobaczyć.

A jakie są Wasze ulubione chińskie dramy?

Poprzecznie części podsumowania z 2019r:  top koreańskich dram. Dla zainteresowanych części zamykające rok 2018: top koreańskich dram cz.1top koreańskich dram część. 2,  top japońskich dram,top chińskich dramanime część 1 anime część 2top mang cz.1top mang cz.2top manhw cz.1. Oraz części zamykające rok 2017: ogólne podsumowanie rokutop japońskich dramtop koreańskich dram cz.1top koreańskich dram cz.2top chińskich dramtop animetop mang cz.1top mang cz.2 i oczywiście top manhua cz.1 i top manhua cz.2. Więc jeżeli potrzebujecie więcej propozycji do obejrzenia to serdecznie zapraszam.

Ps. Wszystkie opisy dram jak i grafiki je obrazujące nie są moją własnością. Są to materiały promującą dany serial. 


ClaudiaMorningstar

wtorek, 14 kwietnia 2020

Top koreańskich dram, które widziałam w 2019 r.

Stała się rzecz niespotykana. W ubiegłym roku zobaczyłam na prawdę mało koreańskich dram. W związku z tym lista moich ulubionych obejrzanych ubiegłorocznych dram będzie liczyła tylko  jeden post i będzie zawierała dziesięć pozycji. 
Doctor Prisoner


Na Yi Je jest chirurgiem o doskonałych umiejętnościach, który nie dopuszcza się dyskryminacji i traktuje swoich pacjentów z pełnym oddaniem. W wyniku pewnego incydentu jego licencja lekarska zostaje zawieszona, wskutek czego zostaje on wyrzucony ze szpitala, w którym pracuje. Yi Je, decyduje się podjąć pracę w więziennej klinice medycznej, gdzie ma do czynienia ze skazańcami, którzy byli niegdyś osobami o wysokich pozycjach społecznych. Praca z byłymi potentatami biznesowymi, skazanymi za narkotyki celebrytami bądź uprawiającymi hazard gwiazdami sportowymi staje się jego codziennością. Uzyskane znajomości i zdobyci sojusznicy mają pomóc mu w wypełnieniu jego głównego celu – dokonania zemsty na szpitalu, z którego go wyrzucono.
Motyw zemsty bardzo lubię. Uważam, że jest to najbardziej plastyczny motyw, który można wykorzystać w kinematografii. To bardzo dobry thriller od początku do końca. Drama od pierwszego odcinka do ostatniego utrzymuje napięcie. Podoba mi się wątek lekarza, który współpracuje z celebrytami, przestępcami i ludźmi działającymi na granicy prawa, aby osiągnąć swój cel. Na Yi Je jest tak przekonujący w tym co robi, że zaczyna mu pomagać stróż prawa. Wymyślanie różnych chorób i fingowanie ich aby wydostać kogoś za krat? Dlaczego nie?
Cross
 Ojciec Kang In Kyu został brutalnie zamordowany 13 lat temu. Zostaje lekarzem, aby się zemścić na sprawcy. Dobrowolnie zgłasza się do pracy do kliniki więziennej, która znajduje się w więzieniu, w którym wyrok odsiaduje morderca jego ojca.
Kolejna drama z gatunku "revenge." Podobnie jak w Doctor Prisoner główni bohaterzy to lekarze i duża część akcji rozgrywa się w więzieniu. W przeciwieństwie do Na Yi Je Kang In Kyu w wyniku wypadku otrzymuje pewien "dar."  Chłopiec dorasta i zostaje lekarzem w zakładzie karnym, gdzie wyrok odsiaduje morderca jego ojca. Postanawia go "leczyć." A tak na prawdę powoli odbiera mu życie. W końcu kto podejrzewałby o zbrodnię lekarza o dobrej reputacji z dobrymi wynikami z egzaminu? Dramat od początku przypomina jazdę bez trzymanki. Serial bez najmniejszego problemu wciągnie nas, a jego świata nie będziemy chcieli opuścić.  
Stranger/Secret forest

Hwang Shi-Mok w dzieciństwie przeszedł operację mózgu, która spowodowała u niego zanik wszelakich emocji. Pracując jako prokurator jest racjonalny, chłodny i samotny. Jako jeden z niewielu prokuratorów walczy jednak z korupcją. Pewnego dnia na miejscu zbrodni spotyka policjantkę, Han Yeo-Jin (Bae Doo-Na). Rozpoczynają współpracę, by wykorzenić korupcję z biura prokuratury i rozwiązać przypadek seryjnych morderstw.

Bardzo dobra drama z niesamowitą obsadą i kilkoma "plot twistami".Seriale z motywem seryjnych morderstw na serio bardzo lubię. Z punktu widzenia zdrowej (chyba) na umyśle kobiety mózg wielokrotnego mordercy jest fascynujący. Bo co musi mieć w głowie człowiek, który popełnia tak okrutne zbrodnie?
Trap


Kang Woo Hyun jest znanym prezenterem telewizyjnym, który wydaje się mieć wszystko. Szanowany przez społeczeństwo za dostarczanie najwiarygodniejszych informacji, dostaje również propozycję spróbowania swoich sił w polityce. Mimo intensywnego życia zawodowego, zawsze znajduje czas by być kochającym mężem i ojcem. Jednak wszystko zmienia się na rodzinnym wyjeździe, podczas którego jego rodzina znika, a on sam wpada w tajemniczą pułapkę. Sprawą postanawia zająć się doświadczony detektyw, Go Dong Kook, który zacznie odkrywać szokującą i nieoczekiwaną prawdę.

Przyznaje się, że Trap jest dość niedocenioną w Polsce dramą. Oceny na różnych stronach internetowych nie zachęcają do jej obejrzenia. Szczerze? Bardzo mnie to dziwi, ponieważ drama jest fenomenalna. Takiego obrotu spraw dawno nie widziałam, a zagranie reżyserie było fenomenalne. Dawno żaden scenarzysta nie zagrał mi tak na nosie i mnie kolokwialnie mówiąc nie wkręcił.

Big man

Historia mężczyzny, który nie zna swojej prawdziwej rodziny. W wieku kilku lat zostaje adoptowany przez bogatą rodzinę z tradycjami. Ma zapewniony wszelki dobrobyt, jednak nie jest szczęśliwy, gdyż rodzina go odtrąca i marginalizuje. Mija 20 lat... Mężczyzna coraz częściej jest atakowany przez swoją rodzinę. Gdy okazuje się, że jeden z jej członków chce go zabić, zaczyna go to poważnie zastanawiać. Okazuje się, iż rodzony syn jego adopcyjnych rodziców jest ciężko chory na serce i potrzebuje przeszczepu tego organu. Wychodzi na jaw straszna prawda - chłopaka adoptowano tylko dlatego, gdyż po badaniach okazało się, że jego serce będzie odpowiednie dla ich syna za kilkanaście lat, gdy potrzebny będzie przeszczep. Mężczyzna ucieka i ukrywa się, aby znaleźć dowody przeciwko rodzinie.

W porównaniu do Doctor Forest oraz Cross Big Man jest dużo lżejszą dramą. Nie ma w niej nic z ciężkiego mrocznego thrillera z przewrotnymi zwrotami akcji. Postać Kim Ji Hyuk bardzo mi się podobała. Był to po prostu zwykły człowiek, jakich wielu, który był złakniony matczynej miłości. Mimo że nie miał skończonych prestiżowych studiów, wpływowych kontaktów czy nienagannych manier to z całych sił starał się pomóc swojej nowej "rodzinie." Chociaż wszyscy czytający opis serialu wiemy, że wyszedł jak Zabłocki na mydle. Postać So Mi Ra bardzo mi się podobała. Ten dylemat moralny czy pomóc narzeczonemu i firmie czy nowemu dyrektorowi jest fascynujący. 
Birth of a Beauty

Han Tae Hee to prezes jednej z największych firm w Korei. Oficjalnie pewny siebie i dążący do perfekcjonizmu, jednak prywatnie to mężczyzna, który choruje na "syndrom złamanego serca" i nie może pogodzić się z utratą ukochanej kobiety. Pewnego dnia na swej drodze spotyka niezbyt urodziwą i mającą problemy z nadwagą Sa Geum Ran. W wyniku pewnych zdarzeń Tae Hee zaczyna wierzyć, iż poznana kobieta może mu pomóc odzyskać swą wielką miłość, Kyo Chae Yeon. W zamian za zostanie jego asystentką funduje jej szereg zabiegów i operacji, dzięki którym zaniedbana Geum Ran zmienia się w kobietę z klasą o imieniu Sara. Z czasem mężczyzna zaczyna czuć coś więcej do Sary, a ona przypadkiem odkrywa jego perfidny plan wykorzystania jej osoby. Czy oboje dadzą sobie szansę na szczęście? Czy Tae Hee zapomni w końcu o byłej narzeczonej?

Włączyłam ją, ponieważ myślałam, że będzie to głównie "revenge drama." Cóż dostałam zupełnie coś innego. Jest to typowa drama romantyczna z dużą ilością chemii między głównymi aktorami, dobrą ścieżką dźwiękową i śladową ilością zemsty żony na niewiernym mężu i jego kochance..
The Beauty Inside

Kobieta zmienia swój wygląd za każdym razem, gdy pojawia się pewne nadprzyrodzone zjawisko. Pewien mężczyzna zakochuje się w tej kobiecie.Han Se Kye to doskonała aktorka. Jest znana jednak jako wichrzycielka i jest przedmiotem wielu plotek. Jej życie prywatne jest tajemnicą, ale w rzeczywistości cierpi na niezwykłą "chorobę". Jeden raz w miesiącu zmienia się na tydzień w inną osobę. Han Se Kye spotyka Seo Do Jae. Seo Do Jae jest przedstawicielem firmy lotniczej. Wydaje się być idealny z atrakcyjnym wyglądem i posiadając niesamowitą inteligencję, ale cierpi na niezdolność rozpoznawania twarzy. Ukrywa tę "niepełnosprawność" i stara się zapamiętać ludzi poprzez ich przyzwyczajenia i zachowanie. Jedyną osobą, której twarz rozpoznaje, jest Han Se Kye.


Najlepsza komedia romantyczna z elementami fantasy, którą oglądałam od kilku sezonów.  Chemia miedzy Han Se Kye i Seo Do Jae bardzo wyczuwalna. Przyjemnie się patrzy na interakcje tych postaci. Uwielbiam parę drugoplanowych bohaterów. Połączenie bogaczki i chłopaka, który chce zostać księdzem jest przeurocze. Na szczególną uwagę zasługują kostiumy bohaterek tej dramy. Są przecudowne. Doskonała uczta dla oka.
Because This Is My First Life

Nam Se-Hee to młody mężczyzna po trzydziestce. Uznał, że nigdy się nie ożeni. Ma własny dom ze zadłużoną hipoteką. Yoon Ji-Ho to młoda kobieta też po trzydziestce. Nie posiada własnego lokum i zazdrości tym, którzy je mają. Zrezygnowała z chodzenia na randki z powodu problemów finansowych. W wyniku pewnych wydarzeń Yoon Ji Ho zamieszka z Nam Se Hee.

Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego mi się ta drama tak spodobała. Stosunek rodziców (a zwłaszcza ojca ) i brata do bohaterki woła o pomstę do nieba. Ale jeśli odrzucimy relację rodzinne to otrzymamy prostą historię o miłości i o rzeczach, który robimy po raz pierwszy.  Bardzo dobrze ukazana chemia między głównymi postaciami. Historia poboczna też dobrze rozpisana. Zwłaszcza planowane i późniejsze rozwijanie firmy bieliźniarskiej przez Soo Ji. No i oczywiście jej relacja z Ma. Nie zapominając o tym, że cieszyłam się jak głupia jak przywaliła w windzie byłemu pracownikowi, który ją ciągle obgadywał. No i ostatnie. Na szczególną uwagę zasługuje kot. Tak dobrze czytacie kot, rasy Ragdoll. Czy nie jest uroczy?
 1% of Anything

Jae In, bezwzględny syn pochodzący z bogatej rodziny, zaczyna spotykać się z nauczycielką ze szkoły podstawowej. Podpisują kontrakt narzeczeński, by mężczyzna mógł odziedziczyć to, co przepisał mu w ostatniej woli jego dziadek.

Przyjemny remrake koreańskiej dramy z 2003 roku pt."One Percent of Anything." Ładnie poprowadzona historia o miłości, która wniknęła z tzw."|papierowego małżeństwa." I chociaż niekiedy Jae In był przysłowiowym wrzodem na d***, który nie mógł uwierzyć w to, że niektórzy ludzie są bezinteresowni to podobała mi się ta relacja. Widać było chemię chociażby podczas pocałunków na sofie czy późniejszej relacji między dwoma bohaterami.
The Boy Next Door

Studenci, Park Kyu Tae i Sung Gi Jae to dwaj sąsiedzi, którzy nie lubią się nawzajem. Po wypadku dwóch chłopców wprowadza się razem do jednego mieszkania. Wkrótce okazuje się, że oboje są przyjaciółmi Kim Kim Ah. Oboje znajdują się w zabawnych, niezręcznych sytuacjach, co sprawia, że Min Ah i jej zamknięty chłopak uważają, że są gejami.

I na koniec mini web drama, przy której pękniecie ze śmiechu. Doskonała komedia pomyłek, dziwnych sytuacji i absurdu. Idealna na doła, zły humor czy niepogodę. 
A jakie są Wasze ulubione koreańskie dramy?

Dla zainteresowanych części zamykające rok 2018: top koreańskich dram cz.1top koreańskich dram część. 2,  top japońskich dram,top chińskich dramanime część 1 anime część 2top mang cz.1top mang cz.2top manhw cz.1.oraz części zamykające rok 2017: ogólne podsumowanie rokutop japońskich dramtop koreańskich dram cz.1top koreańskich dram cz.2top chińskich dramtop animetop mang cz.1top mang cz.2 i oczywiście top manhua cz.1 i top manhua cz.2. Więc jeżeli potrzebujecie więcej propozycji do obejrzenia to serdecznie zapraszam.

Ps. Wszystkie opisy dram jak i grafiki je obrazujące nie są moją własnością. Są to materiały promującą dany serial. 

ClaudiaMorningstar

sobota, 4 kwietnia 2020

Soyung Yu, Duo Karolina Mikołajczyk & Iwo Jedynecki, Sung-sin Park,Joo-Hye Lee,Mirosław Jacek Błaszczyk ,Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej

Pamiętam, że gdy w 2018r. Filharmonia Śląska organizowała koncert wraz z Japońskimi muzykami to byłam pierwsza, która pobiegła kupić bilet na występ. Nic więc dziwnego, że gdy katowicki instytut kultury postanowił nawiązać współpracę z uznanymi koreańskimi i polskimi artystami to bilety wyprzedały się bardzo szybko.  Mi osobiście udało się kupić bilet, niestety na parterze. Ma też to swoje dobre strony, ponieważ miejsca "na dole" są bardziej ekonomiczne od tych na parterze. Ja swój ulgowy kupiłam za 21 złotych, czyli tak na prawdę za mniej niż bilet do kina. 
Przed recenzją występu powiem kilka słów o organizacji, która była na bardzo wysokim poziomie. Swoje miejsce znalazłam bez problemu, toaletę, szatnię czy kawiarnię tak samo. Koncert zaczął się punktualnie, bez zbędnej zwłoki.
Soyung Yu ma przepiękny sopran. Jestem laikiem w kwestii śpiewania. Zawsze podobały mi się utwory operowo, niestety los nie obdarzył mnie anielskim głosem w przeciwieństwie do Soyung Yu, która potrafiła wydobyć z siebie bardzo wysokie i czyste dźwięki. Występ Sung-sin Park przy a kompanii polskiej orkiestry wbił mnie w fotel. Moim zdaniem był to najbardziej efektowny występ wieczoru. Koreańskie utwory, które pierwotnie były grane na koreańskich instrumentach doskonale brzmiały na tych zachodnich. Widać było ile trudu było trzeba sobie zadać, aby dostosować wschodnią muzykę do zachodnich instrumentów. Sam występ Pani Park był bardzo harmonijny a jej gra na kayageum (chordofon szarpany) bardzo mi się podobała. Chciałam jeszcze dodać, że jej hanbok (tradycyjny koreański strój) był przepiękny. Jej chima (spódnica) zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Wykonana z jasnoróżowej tkaniny przeplatanej brokatem sprawiała, że trudno było odwrócić od niej wzrok. Ostatnią koreańską artystką, którą miałam okazję podziwiać była Joo-Hye Lee, której gra na fortepianie bardzo mi się podała. Utwór Arari mimo że słyszałam po raz pierwszy zapadł mi w pamięć. Nie było słychać fałszu a czystą grę. Koncert był zakończony polskim duetem.  Część damska Karoliny Mikołajczyk, która grała na skrzypcach bardzo mi się podobał. Uwielbiam ten instrument smyczkowy, a widać było, że dziewczyna wie co robi i potrafi na nim grać. Natomiast występ Iwa Jedyneckiego nie przypadł mi do gustu. Słychać było, że facet ma olbrzymią wiedzę i umiejętności do gry na akordeonie, tylko ja po prostu z całego serca nie cierpię dźwięku tego instrumentu. Co nie zmienia faktu, że całej sali bardzo podobał się ten występ. Tak bardzo, że w wyniku aplauzu duet zagrał jeszcze utwór ku uciesze widowni.
ClaudiaMorningstar

czwartek, 2 kwietnia 2020

Kit kat o smaku kasztanów i batatów

Dziś ostatni post z serii o Tsuru, czyli o ubiegłorocznym festiwalu japońskim. Po omówieniu kwestii organizacyjnych jak tego co można było zjeść na konwencie przechodzimy do postu, którego  najbardziej wyczekiwałam z tej serii. Mowa tu o dwóch wersjach popularnych batonów marki KitKat, które w Japonii słyną z tego, że sprzedaje się dużo i w różnych egzotycznych smakach. Nikogo już tam nie dziwią wersję z mandarynką czy o smaku szarlotki. 
Zdecydowałam się na kupno dwóch różnych smaków. Każdy batonik kosztował miał jednakową cenę (5zł). Na pierwszy ogień poszedł KitKat Sweet Potato, który pochodził ze specjalnej halloweenowej kolekcji. W Japonii "beni imo" powszechnie stosuje się do wypieków czy produkcji lodów. Dla typowego Europejczyka połączenie czekolady i ziemniaka to sprawa dość kontrowersyjna. Po otwarciu opakowania wyłania się przyjemny zapach. Smak? Bliżej nieokreślony, trochę chemiczny z dużą (na prawdę dużą) ilością cukru.  Nie powiem żeby nie smakowałby mi ten batonik, ale nie jest to opcja, którą mogłabym jeść codziennie.
Przyznam się szczerze, że kasztany jadłam tylko raz w życiu. I nie był to za dobry wybór, ponieważ były okropne. Dlatego KitKat chestnut wybierałam trochę z obawą, czy będzie mi taki smak odpowiadać. Ale jak to się mówi? Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana! No więc zaryzykowałam i w sumie to nie był to zły wybór. Jak poprzednio batonik był bardzo słodki, ale w tym przypadku smakował orzechowo.  Bardzo dobrze komponował się z białą czekoladą. Myślę, że z klasyczną współgrał jeszcze lepiej.

To nie był moje pierwsze testów KitKatów w niecodziennych smakach. Jadłam już malinoweo smaku sernika, o smaku sake oraz matchy, melona z Hokkaido. A Wy testowalicie te batoniki w oryginalnych smakach? Czy pozostajecie wierni wersji tradycyjnej w mlecznej czekoladzie?
ClaudiaMorningstar

wtorek, 31 marca 2020

Tsuru Japan Festival 2019- czyli co się je na konwentach

Przyznaje się, że jedzenie jest dość dużą częścią mojego życia. Uwielbiam poznawać nowe smaki, odkrywać nowe miejsca, spędzać czas z przyjaciółmi przy dobrym posiłku.  Na konwentach uważam, że jedzenie też jest ważną sprawą. Ważne aby było smaczne i nie kosztowało milionów. W końcu bilety wstępu, przejazdu, noclegu oraz stroju też swoje kosztują. A przecież nie można zapominać, że zloty to doskonała okazja aby zaopatrzyć się w japońskie słodycze, gadżety z ulubionego anime czy ręcznie wykonywanych dodatków. 
W przeciwieństwie do zeszłych konwentów. Tym razem na Tsuru nie zagościł Yaki Kingu, który serwował przepyszne okonomiyaki, onigiri i miso shiru, a Pochi Loves Maids. Jest to kawiarenka na wzór japońskich kawiarni z pokojówkami. W związku z tym, że dotarłam tam dopiero w niedzielę rano nie załapałam się na najbardziej smakowite kąski jakimi są ramen, onigiri czy curry. Zdecydowałam się na smażony makaron z kurczakiem (14 złotych) i deser niespodziankę (10 złotych). Oprócz jedzenia punk oferował zimne importowane napoje z Kraju Kwitnącej wiśni takie jak ramune. 
Kurczak z makaronem udon bardzo mi smakował.  Przyznam się szczerze, że rzadko jem kurczaka, ponieważ często jest on suchy. W tym przypadku był on bardzo soczysty. Makaron sprężysty, zamarynowany w smacznym sosie. Warzywka jako dodatki spoko. Zakładam, że w restauracji nie zamówiłabym takiego dania, ale na konwencie? Dlaczego nie? Ciepłe, stosunkowo niedrogie, szybko podane przez miłą obsługę. Czego chcieć więcej?
A teraz  deser niespodzianka. Smaczny, bo słodki. Szybki deser dla niewymagających. Myślę, że  owoce w syropie ukryte w chrupiącym wafelku lepiej komponowały by się z prawdziwą bitą śmietaną, a nie tą sztuczna z aerozolu.
I tradycyjnie było kilka punktów, które pojawiają się zawsze na "rybnickich konwentach."  W Hidamari sushi jadłam na poprzednich konwentach.  Nie umywa się do Japan Sun, ale nie było to złe sushi. Bubble Tea Yappo też może polecić. Ich napój Pikachu bardzo mi smakował.  Następnym razem skuszę się też na ich bubble waffle. Do Herbaciarni tym razem też nie udało mi się zawitać. Pocieszam się myślą, że już niebawem zobaczymy się na kolejnym konwencje. Aicon nie ma  szczęścia.  W zeszłym roku przełożony był z powodu żałoby narodowej, a w tym z powodu epidemii koronawirusa. O tym co jeszcze można było zrobić na zeszłorocznym Tsuru możecie przeczytać tutaj.
ClaudiaMorningstar
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka