Strony

czwartek, 3 sierpnia 2023

Yatta Sushi, czyli gdzie iść na ramen w Trójmieście

Nad polskie morze trafiłam przypadkiem. Nie byłam tam z kilkanaście lat, ale gdy dowiedziałam się, że Lindsey Stirling organizuje tam koncert to wiedziałam, że muszę tam pojechać. Po poszukaniu w miarę taniego noclegu (ceny w Sopocie są zabójcze) postanowiłam znaleźć kilka miejsc na posiłki. I tak trafiłam na śniadanie do White Marlin, na deser do Projekt Cafe, rybę do Całego Gawła a na ramen postawiłam się wybrać do Yatta Sushi, którzy specjalizują się w japońskiej kuchni fusion. Małego uwaga ten lokal nie należy do tego samego właściciela co Yatta w Warszawie, jest to przypadkowa zbieżność nazw. 
Na początek zamówiłam shio ramem (52zł). Wydaje mi się, że jest to mój pierwszy shio. Zwykle zamawiam tantanmen ale zaciekawiły mnie dodatki do tej pozycji. Nie zawiodłam się, całość prezentowała się fenomenalnie. Kulka krabowa fenomenalna, tak samo jak soczyste krewetki w panko. Wyjątkowo dobry makaron i wyrazisty nieco cytrusowy wywar (za sprawą opalanej limonki). Dobrze podane marynowane jajko z płynnym środkiem. Nie lubię ich na twardo w wywarze.
Nieco gorzej wypadły gyoza gyuniku (36zł/5szt). Ciastu nie mam nic do zarzucenie, było takie jakie powinno być, pierogi zostały także dobrze przyrumienione. Niestety farsz nie wypada tak kolorowo, był suchy i jałowy w smaku, co utrudniało cieszeniem się posiłkiem. A szkoda, bo wizualnie prezentują się nieźle.
Kolejną pozycją, którą zamówiłam było sushi. Jestem wielką fanką rolek z gatunku tych nowoczesnych, nietradycyjnych z niecodziennymi dodatkami. W Japonii jestem pewna, że takich wynalazków nie zjecie ale mam do nich wielką słabość. Uwielbiam połączenie ryżu, tempury i owoców. Datemak ebi panko (32zł) był idealną pozycją dla mnie. Krewetki podobnie jak w ramenie były soczyste i chrupiące, ryż idealny a połączenie z słodkim melonem, granatem i tamago bardzo udane. Wszystkie składniki doskonale się dopełniały.
A na zwieńczenie posiłku deser- hokokeki (31zł) czyli przepyszne czekoladowe ciasto z płynnym środkiem podane na ciepło. Słodycz lava cake doskonale przełamana kwaśnym malinowym sorbetem i wiśniami. Kropką nad "i" stała się chrupka posypka.
Wnętrze surowe, utrzymane w ciemnych barwach. Króluję brąz oraz szmaragdowa zieleń a na ścianach drewno. Można usiąść zarówno przy barze jak i przy tradycyjnych stolikach z krzesłami bądź fotelem.
Na uwagę zasługuje także sufit. Dawno nie widziałam takiego rozwiązania, nadaje dodatkowej głębi całemu pomieszczeniu mimo tego że restauracja nie należy do największych. Lokal jest przystosowany do osób niepełnosprawnych posiada na prawdę dużą łazienkę. Miejsce przyjazne psom, każdy czworonóg dostanie własną miseczkę z wodą. Można rezerwować stolik, ale i bez tego Was ugoszczą. Jest to jedna z lepszym obsług kelnerskich z których miałam okazje korzystać od lat. Byli mili, zwracali na Ciebie uwagę, znali kartę i potrafili pomóc wyborze. Chciałabym więcej takich miejsc, ponieważ często ekipa jest co najwyżej akceptowalna. W tym przypadku czułam się jak mile widziany gość, a nikt nie pracował jak za karę. Za całą kolacje zapłaciłam 151 zł co jak na Sopot wydaje się całkiem normalną kwotą, ponieważ ceny w tym nadmorskim miasteczku nie należą do najniższych. Jeśli kiedyś będę w okolicy to z miłą chęcią spróbuję czegoś innego.

ClaudiaMorningstar

wtorek, 25 lipca 2023

Culto, czyli gdzie na ramen we Wrocławiu

W sobotę Patrycja i ja zwiedzałyśmy Wrocław. Wiedziałyśmy, że będziemy głodne i zmęczone po długim i intensywnym dniu, więc odpowiednio wcześniej szukać dobrego miejsca na obiad. Wybór padł na Culto, modne miejsce w centrum miasta serwujące ramen, buły i frytki na bogato. Aby nie czekać w kolejce na stolik zrobiłam rezerwację przez internet, ze zmianą godziny nie było najmniejszego problemu, wystarczy zadzwonić do lokalu. 
Jako fanka ramenu nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam Kimchi ramen 2.0. (49zł). Był to doskonały wybór. Przyjemny i aromatyczny tłuściutki bulion, który nie był za ostry. Podany z chrupiącymi, nieco rozgrzewającymi dodatkami takimi jak kimchi czy papryczki padro. Marynowane jajko z płynnym środkiem. Soczyste, nieco mięso (antrykot). Bardzo dobry sprężysty makaron. Wszystko ze sobą dobrze się łączyło 
Do picia zamówiłam "Culto kwas" (22zł). Orzeźwiające dopełnienie posiłku. Nawet nie wiedziałam, że marka robi własne "puszki," więc szczerze się zdziwiłam formą podania. Spodziewałam się drinka podanego w kieliszku. Chociaż była to przyjemna niespodzianka, napój wyjątkowo przypadł do gustu. Poza tym spójrzcie na ten kolor. Cudowny.
Zdecydowałyśmy się na frytki sezonowe podane z kurkami, ogórkami i bobem (49zł). Był one genialne. Najlepsza wersja, którą jadłam w życiu. Podane na bogato, chrupiące z ciągnącym się serem. Z dużą ilością chrupiących małosolnych ogórków, grzybów i bobu. 
Patrycja zamówiła culto fried chicken (39zł). Duża porcja. Przyjemna maślana bułka z dużą ilością soczystego kurczaka obtoczonego w chrupiącej panierce. Bardzo dobry sos. 
Truskawkowy aperol xxl (38zł). To odpowiednio przyrządzony  drink alkoholowy. Dobrze schłodzony. 

Ładne wnętrze, z cudownymi grafikami na ścianach. W oczekiwaniu na posiłek możemy podziwiać współczesną wersję uczty z Harrego Pottera albo interpretację Kopernika. Jedyne moje zastrzeżenie to to, że na sali mimo klimatyzacji jest za ciepło. Co ciekawe nie znajdziemy tutaj tradycyjnego menu a dostaniemy dyskietkę z kodem. Wydaje mi się, że pierwszy raz spotykam się z takim rozwiązaniem, chociaż osobiście jestem fanką papierowej wersji. Jestem osobą, która je oczami, więc należy zwrócić uwagę na na prawdę ładne miski i talerze. Od razu jedzenie lepiej się prezentuje. Niezwykle dobrze przeszkolona obsługa, znająca kartę i potrafiąca dobrze doradzić. Człowiek czuje się jak mile widziany gość, a nie intruz co niestety często się zdarza. 

Finalnie zapłaciłyśmy 197 zł. Dużo? Mało? To zależy jak na to spojrzeć. Uważam, że cena była adekwatna, ponieważ jedzenie bardzo nam smakowało a porcje były sycące. Następnym razem zdecydowanie zamówię bułę z tatarem. Widziałam, że ceni się dużą popularnością. Co ciekawe można jedzenie z Culto można zamówić z dostawą do domu. 

ClaudiaMorningstar

poniedziałek, 17 lipca 2023

Koreańska galeria Jung Hyun Gallery we Wrocławiu

Całkiem niedawno we Wrocławiu otworzyła się mała galeria sztuki współczesnej w której można podziwiać pracę zarówno polskich jak i koreańskich artystów. Mieści się na ostatnim piętrze przepięknego zabytkowego budynku Gmachu Naczelnej Organizacji Technicznej. W środku znajduje się portiernia, gdzie portier bez problemu wskaże Wam drogę.
Najciekawszą pozycją do podziwiania były szaty, które zostały wykonane z kapsli od napoi autorstwa Kyoungmi Ryou. Pierwszy raz widziałam takie zastosowanie zamknięcia koronowego. Instalacja nosi tytuł Royal Bottle Caps i można ją kupić za jedynie 43.000 euro/190.000 zł. Cena zawrota, ale wiadomo świat sztuki rządzi się swoimi prawami. 
Płaskorzeźby Agaty Lewandowskiej to kolejny przykład zastosowania przedmiotów dnia codziennego w sztuce. Drewniane patyczki doskonale mogą imitować fale lub kłosy trawy. 
Najliczniejsze prace były autorstwa Kwang Lee. Ich ceny również były bardziej przystępne, za sztukę musimy zapłacić tylko 1.000 euro/4.440zł. Artysta nawiązuje tutaj do tradycyjnych koreańskich obrazów oraz kaligrafii tuszem. Najbardziej przypadł do gustu malunek przedstawiający ptaka, no cóż był najbardziej kolorowy.
Akurat obrazy Aleksandry Kubackiej nie przypadły mi do gustu. Zdecydowanie to nie jest mój styl, nie jestem fanką takiego połączenia kolorów oraz takiego wizerunku w sztuce. Ale jestem pewna, że zdecydowanie znajdzie swoich fanów.
Trzy małe dzieła autorstwa Piotra Trusika są zaskakujące. Nie kojarzę wielu polskich artystów, którzy bawią się w łączeniem różnych technik. Widzę tutaj pracę na desce i płótnie. Portret młodej kobiety skłania do refleksji. 

Wejście do galerii jest darmowe, więc jeśli będziecie w okolicy i lubicie sztukę współczesną to zachęcam do obejrzenia wystawy. Każdy obraz posiada mini broszurkę, więc można się dowiedzieć czegoś więcej zarówno o twórcy jak i o dziele plastycznym. 

poniedziałek, 10 lipca 2023

Ogród japoński w Pisarzowicach

Wizytę do ogrodu japońskiego planowałam od dawna. Zawsze coś mi przeszkadzało i dopiero wczoraj udało mi się tam pojechać. Pogoda sprzyjała spacerom, więc żal było nie skorzystać.
Cały ogród podzielony jest na dwie części. W tej większej króluje duży staw z przepięknymi liliami wodnymi i różnymi gatunkami krzewów.
Druga część skupia się na mini oczkach wodnych, wodnych kaskadach, mostkach oraz różnorodnymi gatunkami drzew, krzewów i bonsai. Możemy podziwiać drzewa iglaste i liściaste a w maju przepięknie kwitną azalie, na które uważam warto przyjechać, ponieważ wiosną jest tutaj niezwykle kolorowo. Latem króluje kolor zielony. Sam ogród nie jest duży, można go obejść w kilka minut, ale myślę, że to dobre miejsce na spędzenie miłego popołudnia zwłaszcza jeśli mieszka się niedaleko.
Na terenie ogrodu znajduje się Kawiarnia Satomi, gdzie można zjeść naleśniki, gofry, desery lodowe, ciastko oraz się czego napić. Duży wybór japońskich herbat podanych w żelaznym czajniku. Ceny przystępne. Za świeży sok grejpfrutowy oraz lemoniadę zapłaciłyśmy 27 złotych. Brakuje mi tutaj tradycyjnych japońskich słodkości. Przecież ichigo daifuku idealnie pasowałoby do tego miejsca!

Wejście na teren obiektu jest za darmo, a gdyby ktoś z Was miał ochotę kupić jakieś drzewko bądź krzew to nie będzie z tym najmniejszego problemu, ponieważ tuż obok znajduje się sklep ogrodniczy z szerokim wyborem roślin. Nie ma także problemu z zaparkowaniem auta, bądź roweru.

ClaudiaMorningstar

piątek, 5 maja 2023

Glamfox krem pod oczy z retinolem i kolagenem

Kolejny zakup z Tkmaxx. Kilka dni temu opisywałam tonik marki GLAMFOX, ale z innej serii i innymi składnikami aktywnymi. Dzisiaj pora na krem pod oczy z retinolem oraz kolagenem, który ma zadanie ujędrnić, nawilżyć i odżywić. 
Opis producenta: Krem pod oczy zapewniający nawilżenie, ujędrnienie i rewitalizację. To głęboko nawilżający krem pod oczy do skóry odwodnionej, pozbawionej sprężystości. Preparat transformujący o silnym stężeniu retinolu i kolagenu. Przy regularnym stosowaniu pozwala zredukować drobne zmarszczki oraz wyrównać koloryt skóry. Poziom nawilżenia skóry ulega poprawie, a skóra staje się miękka, elastyczna i bardziej sprężysta.
Skład: Water, Isopentyldiol, Glycerin, Caprylic/​Capric Triglyceride, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, 1,2-Hexanediol, Cyclohexasiloxane, Panthenol, Beeswax, Cetyl Alcohol, Sodium Acrylate/​Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Ceteareth-20, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetearyl Glucoside, Isohexadecane, Arginine, Retinyl Palmitate(2970Ppm), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Stearyl Alcohol, Dimethicone/​Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Allantoin, Acrylates/​C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Polysorbate 80, Glyceryl Stearate, Tocopheryl Acetate, Carbomer, PEG-100 Stearate, Perfume, Myristyl Alcohol, Hydrogenated Lecithin, Adenosine, Glycine Soja (Soybean) Oil, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Butylene Glycol, Phytosteryl/​Octyldodecyl Lauroyl Glutamate, Hydrolyzed Collagen(50ppm), Ceramide NP, Tocopherol, Bixa Orellana Seed Oil, Sodium Hyaluronate.
Krem pod oczy zamknięty został w 30ml tubce, która jest niezwykle wygodna w użytkowaniu ale nie da się jej postawić na zakrętce, musi leżeć na płasko. Jest to higieniczne rozwiązanie, nie pchamy palców do środka i nie namnażamy bakterii. Tutaj również design opakowania przypadł mi do gustu, jest nienachalny, dziewczęcy, po prostu mi się podoba. Dobra kremowa lekka konsystencja,  szybko się wchłania. Delikatny, prawie niewyczuwalny zapach. Nie podrażnia. Podobnie jak poprzedni produkt tej marki w Polsce kupicie go tylko w Tkmaxx (29zł) oraz na zagranicznych sklepach internetowych (+/- 16$).

Mieliście kiedyś krem pod oczy GLAMFOX?
ClaudiaMorningstar

środa, 3 maja 2023

GLAMFOX Rosehip Oil Niacinamide 5% Hydra Nourishing Toner

Lubimy się z sklepem TkMaxx. Chętnie kupuję zarówno kosmetyki jak i biżuterię. Są nieco tańsze niż w tradycyjnym sklepie, wybór jest różnorodniejszy, chociaż nigdy nie wiadomo się na się trafi. Tym razem do mojego koszyka wpadło cztery kosmetyki pielęgnacyjne marki GLAMFOX. 
Opis producenta: Teraz wszędzie pojawiają się róże z Glamfox Rosehip Oil + Niacinamide Hydra Nourishing Toner! Olej z dzikiej róży, woda z kwiatów róży i olejek z owoców róży nawilżają, niacynamid rozjaśnia, wyrównuje koloryt skóry i zmniejsza wielkość porów. Olejek z kwiatów chryzantemy łagodzi i uspokaja skórę po oczyszczeniu. Ten tonik jest idealny dla każdego rodzaju skóry. 
 
Stosowanie: Po oczyszczeniu nałóż odpowiednią ilość na twarz i wklep do wchłonięcia.
Skład: Water, Rosa Damascena Flower Extract, Niacinamide(5.00%), Glycerin, Dipropylene Glycol, 1,2-Hexanediol, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Polyglyceryl-10 Laurate, Polyglyceryl-10 Myristate, Ethylhexylglycerin, Propanediol, Sodium Gluconate, Dipotassium Glycyrrhizate, Rose Flower Oil, Rosa Canina Fruit Oil(0.01%), Chrysanthemum Morifolium Flower Extract, Lycopodium Clavatum Extract, Geraniol, Citronellol. 
Tradycyjnie zacznę od buteleczki. Bardzo dobrze przemyślana, łatwo odkręcana. Opływowy, wygodny kształt flakonika dobrze leży w dłoni. Dzięki małemu dziubkowi nietrudno odmierzyć odpowiednią ilość kosmetyku. Podoba mi się design. Kobiecy, uroczy, z dodatkiem złota. Całkowicie w moim guście. Pachnie różami, w końcu nic dziwnego skoro ekstrakty tego kwiatu znajdują się w składzie. Szybko się wchłania i łatwo aplikuje. Skóra wygląda na świeżą, wizualnie ładniejszą, chociaż widoczności porów na pewno nie zmniejsza. Nadaje się pod makijaż. Co ciekawe jest to produkt wegański. Trudno dostępny zarówno w Polsce jak i za granicą. Kupicie go tylko i wyłącznie w TkMaxx oraz nielicznych sklepach internetowych. Zapłaciłam za niego 23.99zł/200ml ale na zagranicznych sklepach internetowych zamówicie go około 15$.

Mieliście kiedyś produkty tej firmy?
ClaudiaMorningstar

poniedziałek, 1 maja 2023

Sushi4You- Yuko

Mój tata wracając ze sklepu przywlekł ze sobą kolejny zestaw gotowego sushi. Pierwsza moja myśl: Matko Boska dlaczego ja? Po przemyśleniu stwierdziłam, że skoro zostało kupione, jest świeże i gotowe do zjedzenia to grzech byłoby wyrzucić. Nie lubię marnować jedzenia. 
Na pierwszy plan wysuwa się brzydki design opakowania. Grafika w wersji "Miya" oraz "Shiro" jest lepiej dopracowana oraz ładnie się prezentuje. Zerwanie tej folii to jakiś dramat, nie da się tego zrobić na raz, często pęka w trakcie otwierania. 
Cena tego boxu 16.99zł/385g. W skład, którego wchodzi: 6x futomaki, 4x california roll, 3x onigiri, marynowany imbir, imbir oraz drewniane pałeczki. 
Wiem, że to był gotowy produkt a nie świeżo przygotowany w barze, ale produkt smakował nijako. Każdy rodzaj był praktycznie bez smaku. Suchy i twardy ryż, niespecjalne dodatki. Do dzisiaj zastanawiam się jaki kto wpadł na pomysł włożenia podłej jakości paluszka rybnego do rolki. Fenomenu dodania marchewki również nie rozumiem. Najlepiej wypadło nigiri z łososiem. Samej nie kupiłabym go, nie jest ani smaczne ani tanie. Za 15.99zł w hipermarkecie można kupić dużo lepsze pozycje. Sam zestaw również nie należał do sycących, po zjedzeniu byłam po prostu głodna. 


Jedliście kiedyś gotowe sushi?
ClaudiaMorningstar

czwartek, 20 kwietnia 2023

Aziatyckie słodycze

Niedawno zmieniałam pracę. Mój zespół postanowił zrobić mi słodką niespodziankę. W pożegnalnej paczuszce znalazło się moje ulubione wino, amerykańskie, niemieckie i belgijskie słodycze a także kilka produktów z Tajwanu.
Na pierwszy ogień poszła klasyczna bubble tea. Mimo że uwielbiam tego typu napój to ta wersja od Lady Boba zupełnie mi nie smakowała. Herbata była płaska w smaku i bardzo, bardzo gorzka. Co jest dziwne, ponieważ drugą rzeczą w składzie jest cukier. Zapach nie należał do najprzyjemniejszych. Kuleczki tapioki były twarde jak kamień. Zupełnie mi nie podpasował ten produkt i nie kupiłabym go.

Skład: woda, cukier, kulki skrobiowe, MLEKO pełne w proszku, ekstrakt herbaty (woda, czarna herbata), emulgatory: E471, E466; subst. przeciwzbrylająca: E500; sól.
Kolejną rzeczą był mochi bananowe. Bardzo lubię ich świeżą wersję, więc nic dziwnego, że bardzo zaciekawił mnie ten żółty kartonik. Zapakowane w taki sposób aby szybko nie wyschły. W smaku? Delikatne, słodkie z wyczuwalnym bananowym smakiem. Nieco chemicznym, przypominającym cukierki dla dzieci.

Składniki: maltoza, cukier, nadzienie, czekolada mleczna (olej palmowy, olej sojowy, masło kakaowe, pełne mleko w proszku, laktoza, emulgator: E322, E471, aromaty, sól, wanilia w proszku), ryż kleisty, substancja zagęszczająca (E1442), trehaloza, olej palmowy , proszek, banan (tłuczony banan, maltodekstryna, guma arabska), emulgator (E471), sól, skrobia ziemniaczana, aromat, barwnik (E160a, E162), konserwant (E202).
I ostatnia przekąska do przestawienia. Pretz to długie paluszki w tym przypadku z posypką o smaku "tom yum kung" przypominające koreańskie Pocky. Najlepszy produkt w zestawieniu. Lekki, chrupiący z wyraźnym nieco pikantnym smakiem. Chętnie kupię go, gdy będzie ku temu okazja, ponieważ był przepyszny. 

Skład: mąką pszenna ,olej roślinny, przyprawa Tom Yum w proszku , cukier , krewetki w proszku , mąka pełnoziarnista, drożdże, stabilizator (E1412), regulator kwasowości (E330, E296, E300), wzmacniacz smaku (E621, E631, E627), przeciwutleniacz (E307b).

Jedliście może coś z mojego zestawienia?
ClaudiaMorningstar

czwartek, 6 kwietnia 2023

Zaparowany Bąbel Dim Sum&Bubble tea

Jak Boga kocham. Jak jeśli raz przeczytam, że "dim sum" to pierożki to dostanę wylewu. Dim sum to różne przekąski podawane w Chinach do herbaty. Mogą być zarówno na słodko, jak i na słono. Pierogi również zaliczają się do tych przekąsek (np. xiao long bao, siu mai czy har gau) ale naleśniki ryżowe z krewetką bądź ciasto z rzepy.
Przyznam się szczerze, że jadam wszystkie smaki tych pierożków. W mojej opinii najlepiej wypadają te z krewetką. Wszystkie (za wyjątkiem szpinakowych) wykonane są z tego samego ciasta. Jest ono miękkie i elastyczne. Farszu jest dużo, ale prawda jest taka, że wszystkie wersje smakują bardzo podobnie. Czy to wieprzowina i grzyby shiitake czy wołowina. Każda porcja zawiera 10 sztuk, prawie każda kosztuje 23zł/10szt.  Wyjątkiem jest mix (12szt/30zł).
Po chwili dostaniemy nasze ciepłe zamówienie. Dobry pomysł z podaniem pierożków w bambusowym parowarze. Dobrze to wygląda. Dodatkowo każdy zestaw zawiera daikon oraz imbir marynowany (po raz pierwszy się spotykam z takim rozwiązaniem) oraz sos sojowy. Dla tych, którzy nie potrafią jeść pałeczkami są przygotowane plastikowe sztućce. 
A tutaj przekrój pierożków "mix", zapakowany w opakowanie na wynos. Zestaw składa się z szpinakowych z serem, wieprzowiny z krewetką,  wołowiną, kurczakiem hosin, wieprzowiny z grzybami, wołowiną z kimchi.
Do picia zamówiłam gotową mieszankę o nazwie: "Słodki sen" (0,5l/13zł). W skrócie jest to mieszanka mleka, cukru i karmelu z dodatkiem tapioki. Słodka mieszanka, pasująca bardziej na deser niż napój. Drugi z kolei napój to bubble tea na bazie klasycznej herbaty z dodatkiem melona oraz ananasa i dowolnymi kuleczkami (0.5/13zł). Bardzo orzeźwiająca mieszanka. 
Innym razem zamówiłam napoje na ciepło. Zostały podane w grubym kubki, który nie parzy w ręce. Dobry wybór, ponieważ w Let's Bubbles kubki były bardzo cienkie, nieprzyjemnie się je trzymało. Pieczątki na karcie rabatowej można podbijać w każdym lokalu, który jest franczyzą "crazy bubble". Podoba mi się to, ponieważ nie trzeba trzymać kolejnego kartonika w portfelu. Jest to wygodne. Również wtedy wybór wpadł na gotowe sezonowe zimowe smaki: winter (pomarańcze, kumquat) i leśne owoce (borówka, truskawka, malina i kumquat)(0.5l/13zł). Smaczne, ale również bardzo słodkie.
I kolejna bubble tea. Tym razem moja ulubiona wersja. Na bazie zielonej herbaty z dodatkiem truskawki i żelkami (0.5l/13zł). Pychota. Innym razem zdecydowałam się na mango lassi (10zł). Odpowiednio gęsty, da się go pić przez słomkę. Słodkie za sprawą mango, które doskonale czuć. Idealnie gasi pragnienie. Dobry wybór przy pikantnym posiłku.
Zaparowany Bąbel to dobry wybór na lunch podczas zakupów w galerii handlowej. Na pewno lepsza alternatywa niż Yako Tako, tam zdecydowanie porcje są zbyt małe. A i pamiętajcie punkt jest na pyszne, wiec można zapówić do domu.
ClaudiaMorningstar
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka