Strony

sobota, 2 lipca 2022

Sushi Lim, czyli sushi na wynos

W moim mieście są dwie knajpy sprzedające sushi. Jedną z nim jest Koku Sushi, która jest lokalem franczyzowym, a drugą z nich właśnie Sushi Lim, który specjalizuje się w dowozach oraz odbiorach osobistych. Owszem zjecie na miejscu ale wnętrze nie jest zachęcające, poza tym jedzenie dostaniecie w takich samych tackach w których dowożą. Nie widzę, więc powodu aby jeść w lokalu.
Zdziwiło mnie, że w menu nie ma żadnej tradycyjnej rolki. Królują pozycje z serkiem Philadelphia oraz fusion z pomidorem. Zamówiłam dwie najczęściej zamawiane pozycje: "uromaki green dragon 8 szt."/25zł oraz "uromaki america maki 4szt"/15zł. W związku z tym, że zamówiłam za 40 zł dostawa była za darmo. Niewątpliwą zaletą są długie godziny otwarcia, miła obsługa i ekstremalnie szybki czas dostawy. Samo sushi mnie nie zachwyciło. Składniki były świeże, ale niskiej jakości. A porcje były małe. Zielony smok składał się z ogórka, węgorza i awokado oraz zbyt twardego ryżu. Natomiast druga wersja miała w składzie węgorza, wędzonego łososia, awokado raz serem Philadelphia. W smaku dominował serek. Dodatkowo rolka była polana bliżej niezdefiniowanym słodkim sosem. Również ryż nie był zbyt miękki.
Podczas poprzedniego zamówienia dostałam kupon rabatowy na 15 zł. Stwierdziłam a w sumie dlaczego by nie skorzystać? W ten oto sposób zamówiłam nigiri set 8 sztuk, który zawierał nigiri z łososiem wędzonym oraz smażonym, krewetką i z węgorzem. (54zł-15zł=39zł). Miałam wrażenie, że estetyka tego dania zatrzymała się w początkach lat 2000, gdzie sushi dopiero zaczynało raczkować w Polsce. Smakiem również nie powaliło. Miałam wrażenie, że ryż mimo że był miększy niż w poprzednim zamówieniu to nie był w ogóle zaprawiony. Natomiast wersja z krewetką to sama sucha skóra, nie dało się tego zjeść. Mało ryby. Również zamówienie przyszło błyskawicznie. 
Stwierdziłam, że do 3 razy sztuka i zamówiłam "set 6". Również skorzystałam z vouchera i za zestaw zapłaciłam 40 zł, a nie 55zł, który liczył 18 sztuk (6 x futomaki z tuńczykiem w tempurze, tykwą, ogórkiem i sałata, 6x hosomaki z łososiem i 6 x krewetka w tempurze). Nie wiem na  co w rolce sałata, taka zapchaj dziura. Po raz kolejny porcje były bardzo małe. Niewielka ilość ryby.  Ryż ponownie nie był doprawiony. Testów więcej nie będzie. Owszem wypada lepiej od sushi z Biedronki, bo jest robione na bieżąco a nie leży tygodniami w lodówkach ale kolejny raz nie zamierzam nic zamawiać. Trzy razy wystarczy, czwartego nie będzie.
ClaudiaMorningstar

środa, 29 czerwca 2022

Yache Korea, czyli przepyszna koreańska kuchnia w centrum Warszawy

W końcu zakończyłam swoją edukację. Żadnych więcej kursów, szkół i szkoleń. W związku z tym postanowiłam zabrać moich rodziców na dobry obiad. Skoro byliśmy na wycieczce w stolicy to zaczęłam szukać dobrego miejsca na celebrację. Jako fanka kuchni koreańskiej szukałam lokalu w tej kategorii. Wybór padł na Yache Korea, niewielki lokal na Śródmieściu mieszczący dosłownie pięć stolików. Oprócz zjedzenia na miejscu restauracja ma dobrze rozwiniętą sieć wynosów (pyszne, wolt, ubereats).
Jako wielka fanka kimchi, tofu oraz boczku wybór no cóż był oczywisty. Zamówiłam kimchi jjigae (38zł), czyli po prostu zupę z kimchi. W tym przypadku podaną w kamiennym naczyniu, które utrzymywało odpowiednią temperaturę i z dodatkiem gotowanego ryżu. Było fenomenalne. Ostre z dużą ilością tłuściutkiego boczku. Doskonałe kimchi. Idealnie doprawione. Ryż, który podano do mojego dania, kurczaka i bulgogi był przepyszny, miękki i smaczny.
Mój tata jako fan delikatnych smaków zamówił smażony makaron japchae (39zł). Jest on wykonany ze skrobi z  słodkich ziemniaków (batatów). W tym przypadku ze smażonym, rozpływającym się mięsem. Idealne dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z koreańską kuchnią.
Natomiast moja mama zamówiła dla siebie wołowinę bulgogi (41zł). Duża ilość dobrej cienko pokrojonej wołowiny. Delikatna w smaku, soczysta i nieprzesmażona. Doskonała słodkawa marynata.
A kkanpungi (37zł), które dobraliśmy aby się było genialne. Nie jestem fanką kurczaka, ale tutaj był fenomenalny. Chrupiąca panierka, soczyste wnętrze. I ten sos. Cudo. Słodki, lepiący. Tak mi smakował, że resztki zjadłam z ryżem.
Do każdego dania dodane są dodatki zwane banchan. Mi najbardziej smakowało ostre kimchi, mojemu tacie daikon oraz kimchi maślane, a mojej mamie delikatnie ostre rzodkiewki.
I oczywiście napoje. Dla rodziców po herbacie (jaśminowa oraz czarna/10zł/sztuka). Liściaste, podane w koszyczku i podstawce na nią. Spodobały mi się szklanki z podwójną ścianką, dzięki któremu nie oparzymy się. Ja zamówiłam soju sour (21zł). Słodkie a zarazem orzeźwiające.

Podsumowująca za bulgogi, japchae,kkanpungi, kimchijjigae, herbatę jaśminową oraz czarną, drinka oraz serwis (19zł) zapłaciłam 215zł. Posiłek na który warto wydać każdą gotówkę.
ClaudiaMorningstar

poniedziałek, 27 czerwca 2022

Fat Daddy Banh Mi Joint

Nie wiem dlaczego, ale ubzdurałam sobie, że Fat Daddy mieści się w Elektrowni Powiśle. Jakie było moje zdziwienie,  gdy skończonych zdjęciach w Cosmos Muzeum poszliśmy coś zjeść do Fabryki Norblina a tam znajduję Fat Daddy. Od razu wiedziałam, gdzie pójdziemy zjeść. Po przeczytaniu licznych pozytywnych recenzji na tego miejsca wybór był oczywisty. Dla tych, którzy nie wiedzą Fabryka Norblina to przekształcone dawne zakłady Norblin, które kiedyś obrabiały metal. Dzisiaj jest to hala z jedzeniem z różnym stron świata, sklepami, kinem oraz punktem, gdzie odbywają się liczne koncerty. Ale wracając do Fat Daddy Banh Mi Joint. Jest to miejsce, które sprzedaje wietnamskie bagiety banh mi w wersji mięsnej bądź wege, smażone wonton oraz pho. Można zjeść na miejscu, zabrać na wynos, albo zamówić z dowozem przez wolt i bolt. 
Na początek zamówiliśmy bagietki. Moi rodzice po chrupiącym kurczaku (22zł*2=44zł), ja natomiast zdecydowałam się na pieczony boczek z pate (22zł/sztuka). Po kwadransie od zamówienia dostaliśmy ciepłe, chrupiące bagietki. Były fenomenalne. Odpowiedniej wielkości, idealne na zabicie głodu. Kurczak chrupiący, soczysty. Pikle pasujące do mięsa. Kolendra nadaje charakteru. Moja wersja smakowa osobiście bardziej mi smakowa. Świnka była przyjemnie tłusta, a pasztet idealny. Zarówno w konsystencji jak i smaku.
Dodatkowo dobraliśmy do zamówienia chrupiące wontony (22zł/5sztuk). Małe chrupiące sakiewki z smacznym, ale nieco za suchym farszem. Dobry sos, ostry.
Za trzy bagietki oraz pierogi zapłaciliśmy 88 złotych. Podoba mi się to, że jest dostępne menu w 3 różnych językach. Obsługa zna swój towar i umie doradzić. Dobre rozwiązanie z brzęczykiem, który informuje o przygotowaniu zamówienia. A i pamiętajcie- bez kolendry plus 1 zł. :) Fakt nie pobili mojego Baguette Mi, ale chłopaki dają radę.

A jaka jest Wasza ulubione miejsce z banh mi?
ClaudiaMorningstar

piątek, 24 czerwca 2022

Top anime, które widziałam w 2021 r.

Dzisiaj będą dwa całkowicie różne anime, które są jak ogień i woda. Miss Beelzebub opowiada o piekle od strony administracyjnej. Utrzymane jest w słodko-cukierkowej tonacji. Natomiast Box of Goblins jest nieco mroczną pozycją detyktyiwstyczną.
 As Miss Beelzebub Likes
 
Mullin w końcu dostał swoją wymarzoną prace u boku króla demonów, którego podziwiał przez całe swoje życie. Niestety gdy w końcu udaje mu się poznać władcę demonów, okazuje się, że różni się on diametralnie od wyobrażeń naszego bohatera.

As Miss Beelzebub Likes zawiera tyle cukru, że w pewnym momencie możecie dostać cukrzycy. Duża dawka słodyczy. Całe anime utrzymane jest w jasnych, pastelowych kolorach. Również kreska jest cienka, delikatna. Postacie urocze, stworki od głównej bohaterki puszyste, a detale takie jak koronki czy wykończenie sukni utrzymane w stylu romantycznym. Seria bardzo rozluźniająca, idealna na odstresowanie się. Jeśli miałabym opisać ten tytuł jednym słowem to z pewnością było by to: "kawaii."
Box of Goblins

Historia opowiada o dziwacznych morderstwach uczennic, które zostały poćwiartowane i wepchnięte do pudeł. Prywatny detektyw wynajęty przez matkę zaginionej córki łączy siły z antykwariuszem i innymi, by rozwikłać spisek o morderstwie.

Box of Goblins jest całkowitym przeciwieństwem poprzedniego tytułu. Jest ono mroczne, ciężkie i duszące. Utrzymane w ciemnych barwach. Dość ambitne, poruszające trudną tematykę. Łącząca motyw seryjnego mordercy, duchów i tradycyjnych wierzeń w demony. Ładna muzyka. Trzeba oglądać od początku do końca, ponieważ łatwo się w nim zgubić.

Widzieliście "As Miss Beelzebub likes" bądź "Box of Goblins"?

Poprzednie części podsumowania: top koreańskich dramtop chińskich dram. Dla zainteresowanych części zamykające rok 2020: top koreańskich dramtop chińskich dramtop animetop manhw cz.1top manhw cz.22019:  top koreańskich dram,  top chińskich dramtop japońskich dramtop animetop mang cz.1top mang cz.2top manhw cz.12018: top koreańskich dram cz.1top koreańskich dram część. 2,  top japońskich dram,top chińskich dramanime część 1 anime część 2top mang cz.1top mang cz.2top manhw cz.1.i top manhw cz 2 2017: ogólne podsumowanie rokutop japońskich dramtop koreańskich dram cz.1top koreańskich dram cz.2top chińskich dramtop animetop mang cz.1top mang cz.2, top manhua cz.1 i top manhua cz.2. Więc jeżeli potrzebujecie więcej propozycji do obejrzenia to serdecznie zapraszam.

Ps. Wszystkie opisy anime jak i grafiki je obrazujące nie są moją własnością. Są to materiały promującą dany tytuł.
ClaudiaMorningstar

czwartek, 16 czerwca 2022

Top chińskich dram, które widziałam w 2021r.

Tak na prawdę mogę polecić tylko jedną znakomitą chińską dramę, którą widziałam ubiegłego roku. Przyznam się, że raczej oglądałam filmy aniżeli seriale. Historyki wprost uwielbiam. Te stroje, te intrygi. Cudo. The story of Yanxi Palace ma wszystko lubię. Gratka dla oczu. W związku z tym, że nie widziałam nic japońskiego w 2021 roku w związku z tendencją kreowania głównej bohaterki na wzór słodkiej idiotki kolejny post będzie o anime, chociaż przyznam się, że zbyt polecę tylko kilka animacji. 
The Story of Yanxi Palace

Wei Ying Luo (Wu Jin Yan) wchodzi na dwór królewski Hong Li, cesarza Qianlong (Nie Yuan), aby odkryć prawdę o tragicznej śmierci swojej siostry. Podejrzewa cesarską straż Fucha Fu Heng (Xu Kai) i próbuje zbliżyć się do jego siostry, cesarzowej Fuchy Rong Yin (Qin Lan). Ying Luo udaje się przenieść do Changchun Palace, aby pracować jako pokojówka. Tam Ying Luo jest wychowywana przez miłą Rong Yin, która uczy Ying Luo czytać i pisać, a także zakochuje się w Fu Heng.


Co jesteś w stanie poświęcić aby dokonać zemsty na tych, którzy skrzywdzili Twoich bliskich? Wei Luo poświęciła wszystko: wolność, miłość i ponad 20 lat swojego życia. Ale jej się udało. Zyskała władzę, pieniądze a wrogowie padli u jej stóp. Droga do tego była ciężka a historię ogląda się z zapartym tchem. Postać pokojówki, a później najważniejszej osobie po cesarzowej- Imperial Noble Consort została rozpisana fenomenalnie. Jest inteligenta, przebiegła oraz zabawna. Działa metodycznie. Na szczególne uznanie zasługuje także cesarzowa Fucha Rong, którą scenarzyści przedstawili jako ciepłą i dobrą osobę. Ich interakcje pokazano w sposób bardzo naturalnych. Cesarz mnie nie zachwycił. Był gburem, hipokrytą i nie kibicowałam temu związkowi. Ale w końcu Wei Luo nie musiała go kochać, miłość do mężczyzny nigdy nie była priorytetem w jej życiu. Gdyby tak było to wybrałaby innego. Qianlong był tylko środkiem do osiągnięcia celu. W końcu on też poddał się jej urokowi. Zakazane Miasto ukazano realnie. Widać było, że nie szczędzono pieniędzy na scenografię. To się opłacało. Kostiumolodzy również wykonali zadanie domowe. Stroje są dopieszczone na ostatni guzik. Dobrze zaprojektowanie, z poszanowaniem pałacowych realiów: róże dla cesarzowej i piwonie dla konkubiny. Dokładne odwzorowane fryzur i ozdób do włosów z tamtej epoki. Ścieżka dźwiękowa nienachalna, wpadająca w ucho. 

Widziałyście Story of  Yanxi Palace?

Poprzednie części podsumowania: top koreańskich dram. Dla zainteresowanych części zamykające rok 2020: top koreańskich dramtop chińskich dramtop animetop manhw cz.1top manhw cz.22019:  top koreańskich dram,  top chińskich dramtop japońskich dramtop animetop mang cz.1top mang cz.2top manhw cz.12018: top koreańskich dram cz.1top koreańskich dram część. 2,  top japońskich dram,top chińskich dramanime część 1 anime część 2top mang cz.1top mang cz.2top manhw cz.1.i top manhw cz 2 2017: ogólne podsumowanie rokutop japońskich dramtop koreańskich dram cz.1top koreańskich dram cz.2top chińskich dramtop animetop mang cz.1top mang cz.2, top manhua cz.1 i top manhua cz.2. Więc jeżeli potrzebujecie więcej propozycji do obejrzenia to serdecznie zapraszam.

Ps. Wszystkie opisy dram jak i grafiki je obrazujące nie są moją własnością. Są to materiały promującą dany tytuł.
ClaudiaMorningstar

wtorek, 14 czerwca 2022

Top koreańskich dram, które widziałam w 2021

W końcu miałam chwilę wolnego czasu i zabrałam się do opisania top 3-ech najlepszych dram z Korei Południowej, które miałam okazję zobaczyć w ubiegłym roku. W końcu nie liczy się ilość, a jakość. Za to poszerzyłam zakres znajomości thrillerów, horrorów i dramatów z Korei, Japonii i Chin. Wiecie jakie można znaleźć tam perełki?
Squid Game

Setki spłukanych graczy przyjmują dziwne zaproszenie do udziału w grach dla dzieci. Nagroda jest kusząca, ale stawka — przerażająco wysoka.

Serialu, którego nie muszę nikomu przedstawiać. Za sprawą platformy Netflix dotarł do widzów na całym świecie. Pobił rekordy oglądalności, a wizytówki z słynnym logo można było znaleźć nawet w autobusach kursujących w małych wiadomości. Ale wracając do serialu. Motyw gier wykorzystany w serialu może i nie był odkrywczy ale i tak sprawił mi radość. Ekscytujący nieco groteskowy z przewidywalnym zakończeniem. Dobry tytuł do badania ludzkiego zachowania i tego jak życiowa sytuacja może wpłynąć nastawienie do innych i samego siebie.
Awaken/Day and Night

Tajemnicze sprawy mają miejsce w mieście. Te tajemnicze przypadki mają związek ze sprawami, które miały miejsce 26 lat temu. Do Jung-Woo i Kong Hye-Won próbują odkryć tajemnicę spraw sprzed 26 lat i spraw współczesnych.

Tym razem tytuł, który jest remrake chińskiego serialu Day and Night z 2017 roku. Od razu zaznaczę, że nie widziałam oryginału ale gdyby ktoś z Was chciałby je porównać to obie wersje z angielskimi napisami bez problemu można znaleźć w internecie. Awaken to w głównej mierze policyjny thriller z niewielkimi elementami fantasy. Brak romansu, liczne plot twisty i dobra gra aktorska to główne atuty tej pozycji.  Ciekawie rozpisany wątek eksperymentów medycznych na sierotach. Ten wątek dodaje realizmu całej historii.
CHIP-IN/United Effort to Accomplish One Thing

Słynny malarz Yoo In-ho (Nam Moon-chul) zostaje zdiagnozowany jako nieuleczalnie chory. W swoje 58. urodziny planuje podzielić się swoją ostatnią wolą i świadectwem. Jego dziedzictwo i ogromne bogactwo powoli wyciągają chciwość jego rodziny, wywołując między nimi zaciekłą mentalną bitwę. Wokół niego jest zbyt wielu ludzi, którzy pragną tylko jego spuścizny i bogactwa, w tym jego była żona Ji Sul-young (Kim Jung-young), która musi się nim opiekować, Kim Ji-hye (Oh Na-ra) , była kochanka i matka jego jedynego dziecka i córki, Bit-na (Kim Hye-jun) i jego przyrodniego brata Dok Ko-chul (Han Soo-Hyun).

CHIP-IN to krótka 8-odcinkowa drama o zepsuciu. Jak pieniądze zmieniają naturą ludzką. Odpowiada na pytanie czy od urodzenia jesteśmy chciwi a może zmienia się to z wiekiem. I do czego człowiek jest w stanie się posunąć aby zdobyć bogactwo. 

A jakie są Wasze ulubione  koreańskie dramy?

Poprzednie części podsumowania: top koreańskich dramtop chińskich dramtop animetop manhw cz.1top manhw cz.2Dla zainteresowanych części zamykające rok 2019r:  top koreańskich dram,  top chińskich dramtop japońskich dramtop animetop mang cz.1top mang cz.2top manhw cz.12018: top koreańskich dram cz.1top koreańskich dram część. 2,  top japońskich dram,top chińskich dramanime część 1 anime część 2top mang cz.1top mang cz.2top manhw cz.1.i top manhw cz 2części zamykające rok 2017: ogólne podsumowanie rokutop japońskich dramtop koreańskich dram cz.1top koreańskich dram cz.2top chińskich dramtop animetop mang cz.1top mang cz.2, top manhua cz.1 i top manhua cz.2. Więc jeżeli potrzebujecie więcej propozycji do obejrzenia to serdecznie zapraszam.

Ps. Wszystkie opisy dram jak i grafiki je obrazujące nie są moją własnością. Są to materiały promującą dany tytuł.
ClaudiaMorningstar

sobota, 11 czerwca 2022

Belle

Belle to film na który musiałam iść do kina. Nie powiem, żeby było to łatwe przedsięwzięcie, ponieważ u  mnie niestety go nie wyświetlali. Tak samo jak w ościennych miastach. Aby cieszyć się anime na dużym ekranie musiałam jechać ponoć 70 km w jedną stronę,  co nie było komfortowe. Szkoda, że mniejsze kina nie wyświetlały tego tytułu. Myślę, że chętni znaleźli by się, ponieważ gdy byłyśmy z Natalką na porannym seansie to sala była pełna. 
"Suzu, siedemnastoletnia licealistka mieszkająca z ojcem w małym miasteczku, postanawia odwiedzić wirtualny świat "U", poszukując ukojenia po śmierci matki."
Cudowne nawiązania do motywu z "Pięknej i Bestii". Reżyser czerpał inspirację nawiązując do popularnej baśni Braci Grimm. Wykorzystał motyw róży, zamku czy potwora i nadał mi im nową tożsamość. Scena podczas przesłuchania z "V jak Vendetta" to kolejny motyw przemycony do filmu. Artysta zasięgnął także do japońskich motywów, chociażby języków kwiatów. W anime występuję dużo kontrastów-  Suzu to nieśmiała uczennica natomiast Belle jest pewną siebie piosenkarką. Podobnie wygląda sprawa z Bestią- w wirtualnym świecie jest niezwyciężony, natomiast w prawdziwym życiu jest ofiarą przemocy domowej. Prosta historia o pokonywaniu własnych słabości, poświęceniu i szukaniu szczęścia. Na szczególną uwagę zasługuje kreska. Zwróćcie uwagę na mimikę postaci, oddanie detali świata "U" czy układanie się sukien głównej bohaterki. Swoją drogę projektant jej strojów wykonał solidną robotę.  Bardzo cieszą oko.
Ja się pytam dlaczego Belle w reżyserii Mamoru Hosody nie dostało Oscara za animację bądź muzykę? Skandal! Piosenki były fenomenalne. Lend Me Your Voice szybko wpada w ucho. Również polska ścieżka dźwiękowa jest cudowna. Daria Zawiałow wykonała kawał dobrej roboty. Piosenki nie należały do najłatwiejszych dlatego miałam obawy, które okazały się zupełnie bezpodstawne. Piosenka doskonale oddała emocję towarzyszące utworom. Aż chce się zadać pytanie: dlaczego śpiewała tylko dwie piosenki? Jestem pewna, że reszta również wyszłaby fenomenalnie. Dawno nie zachwycił mnie tak film. Jeśli podobały Wam się "Wilcze dzieci" czy "O dziewczynie skaczącej przez czas" to na pewno nie pożałujecie czasu spędzonego przed telewizorem.

ClaudiaMorningstar

sobota, 28 maja 2022

CHOI'S Korean Chicken & Cupbop - Bagatela Area

I ostatni post z naszej babskiej majówki w Krakowie. Po przepysznym lunchu w Cafe Manggha, słodkiej bubble tea w Bubble Kingdom przyszedł czas na koreańskiego kurczaka. Wybór padł na CHOI'S Korean Chicken & Cupbop - Bagatela Area, który słynie ze smażonego kurczaka. 
Zamówiłam "dak dori tang" (29zł), czyli gulasz z kurczaka. Danie, które jadłam po raz pierwszy w życiu, więc nie mam porównania z innymi lokalami. Mi smakowało. Duża ilość soczystego mięsa. Ziemniaki miękkie, a jednocześnie nierozgotowane. Duża porcja. Sos delikatnie pikantny, dobrze doprawiony. 
Do zamówienia dobrałam pierogi z wieprzowiną (10zł/4sztuki). Były one bardzo chrupiące. Dobry stosunek ciasta do farszu, którego po prostu było dużo. Z wyczuwalnym mięsem, dobrze doprawionym.
Natalia zdecydowała się na "soy cupbob original" (25zł). Było na serio smaczne. Pikantny i jednocześnie miękki kurczak to duży atut tego dania. Miękki ryż. Sos paprykowy nie za ostry. Po wymieszaniu tworzyły bardzo przyjemny mix.
Klaudia zamówiła podobne danie co Natalia tylko w wesji fusion- "soy cupbob" (25zł). Również wypadło rewelacyjnie. Było łagodniejsze od poprzednika. Kurczak chrupiący. Sos europejski delikatny.
Patrycja natomiast zamówiła chees ning chicken (27zł). Danie nie smakowało jej ani moim koleżankom, które go spróbowały. Uważały, że posypka smakuje jak cheetosy serowe i zupełnie nie pasuje do mięsa. Mi osobiście ona smakowała, więc wydaje mi się że to kwestia gustu. Było także ono za suche, a sama panierka za twarda i trudno się ją gryzło. Z tym zarzutem muszę się zgodzić. Co do ryżu nie było zastrzeżeń.

Mam zastrzeżenia do jeszcze jednej rzeczy. Mianowicie do każdej pozycji dawany był dodatek: poszatkowana kapusta z papryką. Nie wiem co to miało być, ale bardzo śmierdziało octem, było niesmaczne i nie dało się tego jeść. Wszystkie cztery paczuszki niestety wylądowały w koszu.

Był także mały wybór napoi (pepsi/miranda/7up). Nie było także soju. Wydaje mi się, ze to kwestia czekania na zaopatrzenie, ponieważ w menu jest większy wybór.
Choi's Korean Chicken jest barem. Prostym, surowym pozbawionych ozdób czy smaku wnętrzu. Ma za to fajny ukryty ogródek. Bluszcz na kamienicy robi wrażenie i cieszy oko. Nie znajdziecie tutaj ceramicznych talerzy, a posiłki je się na jednorazowej zastawie oraz plastikowymi sztućcami. Obsługa miła, wie co sprzedaje. Ceny są optymalne. Możecie także zamówić posiłek do domu poprzez aplikacje (ubereats,pyszne,wolt,bolt,glovo) a także zabrać dania na wynos.

Gdzie wpadacie na smażonego kurczaka?
ClaudiaMorningstar

czwartek, 26 maja 2022

Bubble Kingdom, czyli bubble tea, które pokonało mojego faworyta

Lubię bubble tea. Napój dla mnie idealny. Może być podany na ciepło bądź zimno, wypity w lokalu bądź wzięty ze sobą na wynos a także ma szereg różnych wariacji smakowych. Dopóki nie poznałam Bubble Kingdom to najsmaczniejsza w Polsce była w Baguette Mi a na drugim miejscu w KuKu Taiwanese Food & Bubble tea. Lubię także tą od TianFun ale po ostatnim skandalu z nimi w roli głównej nie wiem co myśleć. Oskarżenia są dość poważne. I to nie tylko ze strony jednego pracownika. W Berlinie smakowała mi ta od Tudo, która mieści się tuż obok Zoo.
Piłyśmy dwa warianty smakowe. Dla mnie jako fanki grejpfruta - herbata z grejpfrutem (20zł/5E). Dziewczyny zamówiły po "królewskiej pomarańczy" (20zł/5E). Podoba mi się to, że po zamówieniu dostajemy produkt do skosztowania, dzięki temu możemy zmienić słodkość naszej herbaty. Moja wersja smakował była słodka a jednocześnie nieco gorzkawa za sprawą grejpfruta. Cudowna. Również "żelki" były dobrane idealnie. Wersja dziewczyn słodsza od mojej, było czuć słodycz pomarańczy. Bardzo podobało mi się to, że w bubble tea znajdowały się duże plastry świeżyć owoców. Nie jest to niestety norma. Bubble Kindom ma  także program lojalnościowy:10 pieczątek=napój gratis. Wydaje mi się, że to norma w tego typu miejscach. Obsługa była miła oraz uprzejma. Szybko przygotowała nasze napoje, nie było trzeba na nie długo czekać. 
Oprócz różnych wariantów bubble tea miejsce sprzedaje dania z ryżem bądź makaronem. Do spożycia na miejscu bądź zabraniu na wynos. Możecie zamówić ich produkty przez aplikację (pyszne,wolt,boly,glovo,ubereats). Myśmy się nie skusiły, ponieważ później szliśmy na koreańskiego kurczaka, o którym będzie sobotni post, więc wyczekujcie go.
Co do lokalu jest bardzo mały, mieszczą się tam raptem trzy stoliki. Z drugiej strony bardzo podoba mi się wnętrze. Jest kolorowe, a na ścianach wiszą reprodukcje Vincenta Van Gogha. Możemy podziwiać jego autoportrety, "Słoneczniki" czy "Taras kawiarni w nocy." Lubię twórczość tego malarza, więc przyjemnie sączy się herbatę w otoczeniu jego dzieł.

Jakie jest Wasze ulubione miejsce z bubble tea?
Claudia Morningstar

wtorek, 24 maja 2022

Café Manggha, czyli najlepsze miejsce z kuchnią japońską w Krakowie

Dziewczęcą ekipą pojechałyśmy na majówkę do Krakowa. W planach oczywiście zabawa, koło młyńskie i lot balonem widokowym, ale dzień wycieczki zaczęliśmy od czegoś innego. Mianowicie na początek poszłyśmy coś zjeść. Nie można  przecież zwiedzać na pusty żołądek. Wybór padł na Cafe Manggha, kawiarnię położoną w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, które jest idealnym miejscem na śniadanie, lunch czy deser w miejscu z klimatem i widokiem na kwitnącą sakurę, Wawel oraz Wisłę. Polecam zrobić wcześnie rezerwację (jak my), bo kolejki w oczekiwaniu na stolik są długie.
Tak wyglądają część naszych posiłków. Zobaczcie jakie są one kolorowe oraz jak gustownie je podali. Drewno, przepiękna ceramika. Cudo.
Tak wygląda moje danie główne. Skusiłam się na lunch set rybny (35zł) składającego się z łososia, miso, kiszonek oraz ryżu. To było fenomenalne. Ryż klejący się, fasolka edame miękka. A łosoś był cudny. Delikatny w smaku z przepysznym słodkim sosem, który śni mi się po nocach. Zupa była natomiast bardzo aromatyczna, smak cudownie podkreślają glony.
Zamówiłam także gyozę z wieprzowiną (24zł). Fenomenalne ciasto z dużą ilością mięsnego farszu. Dorze doprawionego. Ciasto zostało charakterystycznie przysmażone.
Jako wielka fanka onigirii nie mogłam go nie zamówić. Do wyboru było kilka wersji smakowych (rybna, mięsna, wege). Ja natomiast zdecydowałam się na farsz z łososiem (11zł). Otrzymacie dobrze zapakowaną kanapkę z instrukcją obsługi jak ją otworzyć. Dzięki foli możecie zabrać ją na wynos i nie martwić się, że ubrudzi Waszą torebkę. Ryż miał odpowiednią strukturę, a dzięki płatkowi norii wygodnie ją utrzymamy w dłoniach. Z farszu natomiast nie byłam zadowolona: mimo że był on dobrej jakości to stanowczo za suchy. Niekwestionowanym numerem 1 w kwestii ryżowych kanapek pozostaje Niigata Onigiri.
Do picia zamówiłam drinka alkoholowego "Choya Sprits" (20 zł). Słodki a jednocześnie orzeźwiający. Lekki i gaszący pragnienie. A na deser wzięłam ciasto czekoladowe (15zł). Było fenomenalne. Jeśli tak jak ja kochacie słodkie i czekoladę to wybór doskonały. Nieco ciążka pozycja z słodkim kremem i ciemnym biszkoptem. Jednym słowem idealna pozycja dla czekoladożerców. 
Natalia zamówiła chirashi zushi z krewetkami (32zł), czyli ryż z dodatkami. Ryż przyjemnie kleisty z dużą ilością dodatków. Krewetki soczyste a inne elementy dania doskonale ze sobą współgrały. Były różnorodne. Na talerzu znalazły się grzyby, kiszonki, rośliny strączkowe oraz kawior.
Patrycja nie je ryb, więc zamówiła lunch set mięsny (32zł). W związku z tym oddała mi swoją zupę, którą z miłą chęcią zjadłam. Była przepyszna. Ryż i dodatki były identyczne jak w moim daniu głównym. Kurczak w sosie teryiaki soczysty, nie był przesmażony jak często się zdarza z tego rodzajem mięsa, sos słodki. Sałatka harusane (23zł) od Klaudii również dobrze się prezentowała. Makaron sprężysty, smak zawdzięczała sosie sojowym. Tofu dobrze usmażone. Jako typowy mięsożerca nie moje klimaty, ale smaczne danie.

Nie mogę nic złego powiedzieć na obsługę. Była pomocna, szybko wydała nam nasze zamówienia. Podzieliła nasz rachunek na dwa paragony. Nie było z tym najmniejszego problemu. Cenowo nie wyszło to drogo, zwłaszcza, że to kuchnia japońska położona w Krakowie. Za lunch set rybny (35zł), gyozę (24zł), drinki alkoholowe (3*20zł=60zł), onigiri (11zł), ciasto czekoladowe (2*15zł=30zł), chirashi zushi (32zł), lunch set mięsny (32zł), domowa lemoniada (12zł), sałatka harusane (23zł), butelka wody Kina (6zł) zapłaciłyśmy 265zł. Posiłek warty każdej gotówki.

Byliście może w tym miejscu? Którą pozycję szczególnie polecacie?
ClaudiaMorningstar 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka