Strony

czwartek, 21 lutego 2019

Asia Flavours- Pierożki Gyoza z warzywami

W związku z ofertą inspirowaną Chińskim Nowym Rokiem w Biedronce oprócz przysmaków chińskich, pojawiły się dania z kuchni japońskich. Ja przetestowałam dwie wersję gyoz, czyli charakterystycznych pierogów z Kraju Kwitnącej Wiśni, które charakteryzują się tym, że przysmażone są z jednej ze stron.
Zapakowane analogiczne jak we wtorkowym teście chińskich pierożków, czyli próżniowo. Były do kupienia w Biedronce przez około dwa tygodnie. Za paczkę, która waży 230 gramów zapłaciłam 5.99. Do wyboru była także wersja z kurczakiem, której recenzji możecie spodziewać się w sobotę rano oraz wieprzowej, której nie miałam okazji przetestować. 
Sposób przygotowania różni się od tradycyjnego przygotowania pierogów. Najpierw rozgrzewamy patelnię teflonową, dodajemy olej, smażymy je, dodajemy pół szklanki wody i dusimy, aż do jej odparowania.  Ciekawe prawda? W praktyce zamiast chrupiącej otoczki połowa pierogów rozpadła się i zmieniła  w bliżej niezidentyfikowaną breję, która nie nadawała się do sfotografowania, więc oszczędzę Wam nieprzyjemnego widoku. Reszta uratowanego posiłku wypadła blado. Ciasto wyglądało i smakowało ok, ale nie zarumieniło się. Natomiast farsz zupełnie bez smaku. Jakby w ogóle nie został przyprawiony. Zupełnie jałowe wnętrze. Jednym słowem klapa. A szkoda, bo zapowiadało się zupełnie inaczej.

Następnym razem oczekujcie pierożków z kurczakiem. A Wy kupiliście coś z oferty azjatyckiej?
ClaudiaMorningstar

38 komentarzy :

  1. Ulalala, ale klapa. Zdecydowanie zapowiadało się dużo lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram, klapa to za mało. Żenada, masakra i ohyda…..
      Nie kupujcie, będziecie bardzo, bardzo żałować...

      Usuń
    2. Nie potraficie tego odgrzewać, trzymając się instrukcji nawet zupka chińska jest chujowa.

      Usuń
  2. chętnie spróbowałabym takich pierożków:)

    OdpowiedzUsuń
  3. jadłam je, ale darowałam sobie wodę i po prostu podsmażyłam. Nic specjalnego, farsz właśnie bez smaku, nawet ten sos niewiele wniósł...

    OdpowiedzUsuń
  4. Apetycznie wyglądały w opakowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie jadłam. Z przyjemnością zostaję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda ładnie, ale szkoda, że Cię rozczarowały :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że danie wypadło tak fatalnie, a miałam w planach sama je skosztować, ale teraz już się nie pokuszę.

    OdpowiedzUsuń
  8. W sumie to warto było spróbować czegoś nowego. Teraz przynajmniej wiesz, że to danie nie dla Ciebie, a na pewno nie to z Biedronki. Być może te oryginalne, tradycyjne są pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z ciekawości bym spróbowała :P
    Zapraszam także do siebie na nowy post - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  10. Często kupuję w Biedronce pierożki Gyoza - są świetne do chińskiej zupy.

    OdpowiedzUsuń
  11. O mamuniu, ehhh.. Będę omijać szerokim łukiem. Nie zjadlabym ich

    OdpowiedzUsuń
  12. Widziałam, ale nie jadłam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie lubię takich gotowców, ani pierogów, więc to nie dla mnie, ale chętnie w restauracjach sięgam po ramen, sushi i okonomiyaki, choć to akurat kuchnia japońska... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że wypadły tak słabo.

    OdpowiedzUsuń
  15. Próbowałam, pyszne, delikatne, lubię takie:-) Nic mi się nie rozpadło, może te z warzywami mogłyby być bardziej pikantne, ale od czego sosy?

    OdpowiedzUsuń
  16. ja bym je doprawiła na ostro i w piekarniku piekła;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Osobiście lubię własnoręcznie robione pierogi ruskie :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciasto tych pierogów wygląda o wiele lepiej od tych tradycyjnych paczkowanych (które swoją drogą smakują jak jakieś błoto a ciasto jest mdłe i nijakie). Ja bym je po prostu przesmażyła, chociaż i tak nie ma jak domowe pierogi ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. kocham pierogi ale nasze polskie, jestem smakoszem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeżeli chodzi o pierogi to nie przepadam za kupnymi. Wolę sama sobie je zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  21. Często tak jest że te same produkty no. wege i mięsne są różnej jakości, jedne smaczniejsze inne takie sobie, z jakością też tak jest

    OdpowiedzUsuń
  22. Pierogi lubię, a raczej lubiłam jeść i lepić... Teraz muszę unikać glutenu
    Śnij jednak już wiosenny wiatr i krokusy na zielonej górskiej polanie
    Mam też nadzieję, ze Twoja ostatnia wizyta nie była jednorazowa

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda:( Ale czego oczekiwać po gotowym produkcie:( Ja najbardziej lubię świeżo przygotowane pierogi:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ogólnie lubię tego typu pierożki, ale rzeczywiście trzeba ich pilnować :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie jadłam ich, ale gotowce mnie nie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy czegoś takiego nie jadłam. Wyglądają ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeszcze nie trafiłam na chiński tydzień w Biedronce. Jak będzie to poszukam pierożkow i chętnie spróbuję. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Mi się super sprawdziły te pierożki, ładnie się zrumieniły, trzymały formę i w smaku były ok, farsz był dobrze doprawiony. Może za długo je Pani gotowała?

    OdpowiedzUsuń
  29. Tych pierożków się nie gotuje. Z a pierwszym razem popełniłem ten sam błąd. Dodałem za dużo wody i się rozkleiły! Ostatnie podejście to podsmażenie w garnku teflonowym, aż czuć było charakterystyczny zapach podsmażenia, potem dosłownie duży kieliszek od wódki (40 cc) wody i pozwoliłem tej wodzie odparować. Efekt o tu: https://ibb.co/3NqVLQm

    OdpowiedzUsuń
  30. I steamed them first and then pan fried little. It turned out good. Taste was average though.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja robie jak w przepisie i mi wuchodzą bardzo smaczne, ani troche jałowe. Są prawie identyczne do tych które jadłam w Tokyo, tam mają troche inne ciasto.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka