Strony

wtorek, 14 kwietnia 2026

Woosabi w Gdańsku

Do Woosabi wybierałam się od pewnego czasu. Może nie tej konkretnej restauracji (bo w Polsce mają kilka oddziałów), ale menu w każdym jest bardzo podobne. Tak czy siak w końcu mi się udało. Idąc do tej knajpy miejmy na uwadze, że jedzenie nie jest tradycyjne a inspirowane orientalnymi smakami. Biorąc to wiadomości nie rozczarujecie się potrawami, a jedzenie sprawi Wam prawdziwą przyjemność. 
Na początek wleciało czekadełko w postaci smażonych chipsów krewetkowych. Miłe i smaczne zaskoczenie. Chrupałyśmy w oczekiwaniu jedzenie i napoje.
Po krótkiej chwili miła kelnerka przyniosła nasze napoje oraz dania. Skorzystałyśmy z promocyjnego zestawu i za dwa dowolnie skomponowane bao (w naszym wypadku wołowina bulgogi i chrupiący kurczak) oraz frytki zapłaciłyśmy 50 zł. Same bułeczki mięciutkie i świeże z bardzo dobrze skomponowanym mięsnym farszem. Wołowina była rozpływająca się w ustach, a kurczak chrupki.  Złociste frytki były idealne wysmażone. I co najważniejsze- nie przesolone. Moje curry bowl z kurczakiem (49zł) również przypadło mi do gustu mimo kontrowersyjnych pieczarek w daniu. Porcja dość duża, idealna na średni głód. Przyjemnie rozgrzewająca. Mięso soczyste, nieprzesmażone, a ryż po prostu dobry. Patrycja skusiła się na rice bowl z kurczakiem (49zł), który również wypadł dobrze. Solidna porcja świeżych warzyw, kimchi, ponownie soczystego kurczaka oraz ryżu. Do picia mimo licznego menu bezalkoholowego skusiłyśmy się na autorskie drinki: dla mnie "pink panter" (36zł), a dla niej "red hugo" (35zł). W smaku były przepyszne, nie za słodkie i jednocześnie ciut orzeźwiające. Dodatkowo czerwone hugo zawierał jadalny brokat, który za sprawą promieni słonecznych cudownie się mienił. Napoje zostały bardzo łanie podane. Miło jak lokal dba o takie szczegóły. Nie wiem jak Wy ale moim zdaniem lepiej się je i pije gdy coś zostanie estetycznie przed nami postawione na stoliku. Całość obiadu wyniosła nas 221 złotych. Jak dla mnie cena akceptowalna jak za obiad w centrum turystycznego miasta. Myślicie, ze to dużo czy mało?
Wnętrze jest ładne. Drewniane meble, zieleń i abażury z pewnością przyciągają wzrok. Weźcie pod uwagę czy wybieracie dobre drzwi, ponieważ w innym wypadku traficie do lokalu serwujące steaki tak jak myśmy to zrobiły. Finalnie znalazłyśmy i przeprosiliśmy za pomyłkę. Chociaż przyznaje się, że zdziwienie było duże jak zobaczyłyśmy tamte menu.

Jeśli będziecie w Gdańsku to myślę, że to dobra alternatywa jeśli macie dość smażonej ryby.

ClaudiaMorningstar
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka