Do Bunsik wybierałam się od dłuższego czasu. Było to utrudnione, ponieważ lokal nie jest położony ani na Rynku ani na Starym Mieście a nie ukrywajmy są to najpopularniejsze obszary gdzie przyjezdni jedząc obiad.
Zwykle jak jestem w koreańskim lokalu to zamawiam kimchi jjigae, które od lat jest moim ulubionym koreańskim daniem. Tej pozycji w karcie nie mieli, więc zmuszona byłam zamówić coś innego. Wybór padł na kimchi sujebi (36zł). Lekko pikantny wywar, z dużą ilością kimchi oraz sprężysty makaron. Bardzo podoba mi się forma podania dania w kamiennej misce. Zupa od razu inaczej smakuje. KFC w opcji pół na pół (40zł) jest przepyszne. Chrupiąca panierka, pikantny kurczak dużo bardziej soczysty niż w Choi's. Wydaje mi się że w Krakowie lepszego nie dostaniecie. Kimchi kimbap (39zł). Robi wrażenie. Porcje rolki w tym bistro są olbrzymie. Nie żałowali na ilości składników. Chociaż przyznaje się że wolałabym więcej kimchi a mniej czerwonej kapusty, która dominowała w tym kimbapie. Sosy majonezowe były idealnym dopełnieniem całości. Mimo licznych koktajli i napoi bezalkoholowych zdecydowałam się na zimną colę (330ml/11zł). Moim zdaniem cudownie komponuje się z smażonym kurczakiem. Cała kolacja kosztowała mnie 126zł i najadłam się po korek. Niczego nie żałuję.
Lokal jest duży, składa się z dwóch osobnych salek. Prosto urządzony. Króluje biel, drewno i kolorowe miękkie krzesła. Restauracja prowadzi wewnętrzny mini sklepik w którym chętni mogą kupić kosmetyki bądź przekąski. Dobrze przemyślane, bo czasem mamy ochotę na jakąś zagraniczną słodycz, a nie mamy czasu jechać specjalnie do supermarketu. Ceny są podobne jak w tradycyjnym sklepie lub niewiele wyższe, więc nie zbankrutujemy. Lubię takie połączenia, bo są cudowne w swojej prostocie.
ClaudiaMorningstar


Brak komentarzy :
Prześlij komentarz