Strony

sobota, 22 maja 2021

Japonki - Browary Warszawskie

O Browarach Warszawskich słyszałam wiele dobrego. Otwarło się tam wiele ciekawych punktów takich jak np. francuska piekarnia Bakery Browary Warszawskie, która oferuje boskie bagietki, chleby czy croissant albo kolejny punkt  Azjatki, tym razem w nieco elegantszej odsłonie. No ale wracając do suszarni jest to mały punkt wewnątrz sklepu azjatyckiego. 
Ogólnie skusiłam się na dwa zestawy. Pierwszym z nich był nigiri set (10szt/119zł:2x tuńczyk błękitnopłetwy: 2x akami, 2x chutoro oraz 2x łosoś, 2x seriola, 2x okoń morski ) i to było zaj*****. Cena może się wydawać wysoka, ale każdy kawałek był warte swojej ceny. Myślę, że to najlepsze sushi, które jadłam w życiu. Bardzo dobre jakościowo ryby, kawałki wprost rozpływające się w ustach. I co ważne ryż był także bardzo dobry, nie przesłodzony ani nie przekwaszony. Ważne jest także, że  nie rozpadał się. Smaczny. Prostota i klasyka zawsze są w cenie.
Każdy zestaw zamknięty jest prostym kartonowym pudełku. Ładnie ułożone. Właściciele bardzo zwracają uwagę na szczegóły. W końcu tam tkwi diabeł. Co nie? Sosy oraz imbir i wasabi, które są dołączane do każdego zestawu są zamknięte w szczelnych ekologicznych opakowaniach. Nie ma możliwości aby coś co się wylało. Uwaga! Te przeźroczyste pudełeczka to nie plastik. Są one "commercially compostable Vegware," czyli wykorzystujące odnawialne materiały pochodzenia roślinnego.
Drugi zestaw, który miałam okazję spróbować była "Polka rolls" (uromaki 16szt. z łososiem: 8x pieczony, 8x Philadelpia/56zł). Pierwszy raz jem rolki w kwadratowej formie. Miła odmiana, prostokątne kawałki wyglądają uroczo, a ich kształt nie wpływa na komfort jedzenia. Podobnie jak w poprzednim zestawie byłam bardzo zadowolona. Ryba ponownie bardzo dobra jakościowo, ryż doskonały a dodatki (awokado, serek) nie przyćmiewały smaku łososia.
 
Japonki często mają jednodniowe promocje na zestawy. Posiadają także menu sezonowe. Słyszałam, że omakase z okazji Dnia Kobiet czy zestaw sashimi z ryżem było przepyszne. Ja nie miałam okazji spróbować, ponieważ na co dzień nie mieszkam w Warszawie. W razie czego można skomponować własny box, samodzielnie łącząc rolki. Oprócz odbioru osobistego lokal oferuje dostawę (14 zł, a powyżej 300zł mamy ją za darmo), a zamawiać można przez ich własną stronę internetową.

A Wy gdzie jedliście najlepsze sushi?
ClaudiaMorningstar

czwartek, 20 maja 2021

Kapsuła Hostel, czyli namiastka japńskiego hostelu w Polsce

Oglądając programy o Japonii spotkałam się z różnymi rodzajami hoteli. Popularne jest roykan (tradycyjna japońska gospoda), Love Hotel/Rabu Hoteru (pokój na godziny bądź całą noc) oraz hotel kapsułowy, który dzisiaj właśnie będę recenzjować.
Na początek informacje praktyczne. Kapsuła Hostel mieści się na ul. Dowcipu 4 w Warszawie. Jest to ścisłe centrum, w odległości 1 km od Pałacu Kultury i Nauki oraz około 2 km od Rynku Starego Miasta. Dobry dojazd komunikacją miejską czy autem. Bez problemu dojedziemy taksówką, Uberem, Woltem czy hulajnogą. Spacer też nie jest problemem. W bliskim otoczeniu znajduje się Carrefour Express, Fear Zone- horror house, Setka Warszawa, Ritual Coctail Bar czy Muzeum Etnograficzne, gdzie możecie obejrzeć galerię koreańską. Prawda, że dobra okolica? Za noc zapłacimy 69 zł plus 7 zł za ręcznik. W całym hostelu występuje WiFi.
Po zameldowaniu się, gdzie miła recepcjonistka objaśni Nam zasady funkcjonowania hostelu, zamykania kapsuły dostaniemy koszyk na buty oraz jednorazowe kapcie, w których poruszamy się po całym hostelu. Aby zachować czystość nie można chodzić tutaj w obuwiu.
Dostajemy własną szafkę zamykaną na kluczyk, w której przechowujemy własny bagaż. Bez problemu zmieści się w niej mała walizka czy torba podróżna.
W sali, gdzie znajdują się kapsuły jest strefa ciszy. Nie wolno także palić w budynku. Co do pryszniców. Są one osobno dla Pań i Panów.  A pojedyncze kabiny są od siebie odgrodzone. Znajdują się także mocne suszarki do włosów z regulowaną temperaturą, więc nie trzeba nosić własnych. Podobna sprawa występuje z toaletami, one również są osobno. Jedynie do czego mam zastrzeżenie to do schodów, szkoda, że trzeba krążyć góra-dół, a nie, że wszystkie pomieszczenia są na jednym poziomie. Ale cóż wyrobimy sobie kondycje. 
Tak wygląda kapsuła. Moja jest u góry na którą wejdziemy/zejdziemy dzięki czerwonym schodkom. Do potrzymania są stabilne barierki, dzięki nie ma najmniejszego problemu wejścia do środka. Sama kapsuła nie jest duża, ale wystarczająca. Bez problemu usiądziemy albo wygodnie się położymy. Obok oparcia znajdują się gniazdka, dzięki którym możemy ładować nasz telefon czy laptop oraz przełącznik do światła. Jego natężenie również możemy kontrolować. Na wieszaku możemy powiesić kurtkę czy torebkę,  tuż obok wyjścia znajdują się zawory bezpieczeństwa. W razie awarii bez problemu wyjdziemy z naszej kapsuły. Pościel czysta i pachnąca, materac komfortowy. Jedynie poduszka mogłaby być nieco większa.

A Wy w jakim najdziwniejszym miejscu spaliście?
ClaudiaMorningstar

poniedziałek, 17 maja 2021

Weekend Japoński na Targu Śniadaniowym 2021

Od pewnego czasu co tydzień na Mokotowie (sobota) oraz Żoliborzu (niedziela) organizowane są targi śniadaniowe. Są to imprezy tematyczne, skupiające się w danym weekendzie na konkretnym kraju. W ubiegłym tygodniu była to Japonia, a za dwa tygodnie Meksyk. W czerwcu zeszłego roku było organizowane podobne wydarzenie na, którym bawiłam się świetnie. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej to zapraszam tutaj. Jest to impreza pod patronatem Ambasady Japonii w Polsce oraz JETRO.
Jest to moja pierwsza wizyta w Doza ale zapamiętam ją na długo. Ich jedzenie jest po prostu fenomenalne. Wypieki skradły zarówno moje serce jak i portfel. Cynamonka klasyczna (8zł) bardzo smaczna, z wyczuwalnym cynamonem, cynamonka matcha (8zł) delikatniejsza od poprzedniczki z delikatnym posmakiem zielonej herbaty, natomiast pączek lemon curd (10zł) niebo w gębie. Wyrób nie ociekający tłuszczem, z dużą ilość smacznego cytrynowego kremu. Jednolitego, pozbawionego grudek, nieprzecukrzonego. Kupiłam także wietnamską bagietę banh mi klasyczną (20zł). Nie mam porównania, ponieważ to była pierwsza w moim życiu tego typu pozycja (na Śląsku brak) ale zakochałam się. Bułka delikatnie chrupiąca, wkładka z pate doskonale doprawiona, rozpływająca się w ustach. Dobrze zgrane dodatki, bardzo smakowało mi połączenie ogórka i pikli w sosie. W lokalu na Ludwika Rydygiera 11 opróćz słodkości, banh mi (klasycznej wersji i wege) możecie zamówić bajgle, tosty, croissanty czy jaglankę a wszystko to popić kawą czy innym napojem. 
PurrPurr Cafe to azjatycka kawiarnia fusion przyjazna kotom. Jako kociara jestem absolutnie kupiona tą ideą.  Mają smaczne onigirii (łosoś i tofu- 12zł/1sztuka). Ryż fajnie zbity, z dużą ilością dobrze doprawionego farszu. Nie pobijają tych od Niigata Onigiri ale na serio są przyjemne. Makaroniki (5zł/1sztuka) delikatnie chrupiące, nie przesłodzone i co najważniejsze nie są sztuczne w smaku. W ofercie także kimchi, pike i tiramisu matcha. Ich także chętnie odwiedzę w lokalu na Pokornej 2, gdzie mają rozbudowane menu. No cóż po prostu kupili mnie kotem, które było motywem przewodnim lokalu. Urocze.
Taki wóz jaki jest u Procentki widzę po raz pierwszy. Właściciele wpadli na genialny pomysł. Wóz serwuje z kija 3 rodzaje alkoholi (prosecco, drink na bazie tego alkoholu oraz piwo/14zł). Oczywiście musiałam się skusić. Idealna pozycja do obiadu. Napój był zimny, smaczny, słodki z delikatną gorzką nutą. Chce taki w Katowicach.  Dodatkowo pudroworóżowy "wóz" przyciąga wzrok włoskim designem.
Oprócz jedzenia organizatorzy zadbali o dobrą zabawę. Występ duetu Masato Yokoe (shamisen) i Pedro Pedrito (fortepian) ponownie bardzo udany. Wspaniałe połączenie wschodu z zachodu. Oprócz tego był pokazy gotowania, prelekcje na temat bonsai czy recenzje książek. Nie udało mi się być na tych wydarzeniach, ponieważ śmieszyłam się na pociąg do domu.
Jak widzicie większość stoisk się powtarzała z ubiegłorocznej edycji. W Koreanie i na przepysznych rogalikach z kremem pistacjowym już byłam, więc w tym roku postawiłam na coś innego. Szkoda, że tym razem nie było Mugi (ich bento z kurczakiem wymiata), YakiKingu (najlepsze okomiyaki w Polsce) czy Yatta Ramen (zjedźcie tantanmen-boski) mam nadzieję, że będą na kolejnej edycji i spotkamy się ponownie.  Mam także nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się zjeść takoyaki. W tym roku kolejka mnie przerosła.
ClaudiaMorningstar
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka