O Mileo Express dzięki SM słyszałam jakiś czas temu. Zeszłoroczne otwarcie było bardzo głośne i zachęcają do odwiedzin. W Polsce nie widziałam wielu lokalów tego typu. Osobiście byłam tylko w jednym- My Korea, który był mikroskopijnych rozmiarów. Mileo Exspress jest bardzo duży, sklep połączony z bistro mieści się na dwóch poziomach.
Z tego powodu, że nie byłyśmy bardzo głodne zamówiłyśmy do dzielenia kurczaka w słodkiej glazurze (40zł). Obsługująca nas ekspedientka była bardzo miła, ale mało mówiąca po polsku. Najważniejsze, że ogarnia podstawowe zwroty a menu i tak ma pomocnicze obrazki. Po krótkiej chwili sprzedawczyni (która jednocześnie jest kucharką) przynosi nasze zamówienie i załącza nam przenośną klimatyzacje. Włączyła nam także relaksującą wietnamską muzykę. Nie za głośno. Dało się w spokoju porozmawiać. Bardzo miła praktyka. Frytki chrupiące mimo że jest to produkt gotowy z paczki. Kurczak soczysty z chrupką panierką w starym stylu oblepiony słodkim sosem. Colesław świeży z dużą ilością kukurydzy i majonezu.
Zerknijcie na dział z batonikami KitKat. Możecie kupić smaki, które rzadko znajdziecie tradycyjnych marketach. Dodatkowe są one w formacie "mini" a duża paczka sprawi, że możecie podzielić się z bliskimi. Polecam także koreańską herbatę w słoiku bądź suszone chińskie daktyle.
Olbrzymi wybór importowanych napoi i butelkowanych herbat. Osobiście nie polecam słynnych kaw w puszcze reklamowanych przez BTS. Mocne i bardzo gorzkie w smaku. Jeśli poszukujcie sosów, zupek "chińskich" czy makaronów to też je tu znajdziecie.
Jeśli w Waszej kuchni brakuje Wam misek, noży czy pałeczek bez problemu zaopatrzycie się w nie tutaj.Oprócz różnego mięsa na wagę sklep oferował najróżniejsze mrożonki. Bardzo chciałam kupić sobie gyozę, pierogi "buldak" i tornado potato ale rozmroziłyby się zanim dotarłabym do domu. W kocu czekała na mnie czterogodzinna podróż pociągiem do domu!
W lodówkach domowe kimchi, inne kiszonki, świeże zioła. Czasami można trafić na wietnamskie dania czy desery. Duży wybór słodkich i słonych przekąsek. Jeśli uwielbiacie przeraźliwie słodkie ciastka to klasyczne "orion" będą idealne. Ja osobiście je uwielbiam.
Nie mogłyśmy przejść obojętnie wobec bubble tea. Moja duża herbata w tropikalnej wersji (27zł+4zł (topping)=31zł) mocno orzeźwiająca, nie za słodka. Wersja Patrycji z liczi (31zł) również smaczna, ale bardzo bardzo słodka.
Przekąska latiao (6zł). Długi patyk, o delikatnie pikantnym smaku. Fajnie przyprawiona. Ciągnącą się konsystencja. Ciasto biszkoptowe (10zł), które zachowuje się jak gąbka zna już chyba każdy. Szturmem opanowały TikToka, niestety okropnie chemiczne.
Herbata jaśminowo-grejpfrutowa (10zł) to dobry wybór dla fanów owocowych herbat. Tylko pamiętajcie, że za sprawą syropu glukozowo-fruktozowo jest słodka. Może nie bardzo ale jednak jest. Moon cake (18zł) z nadzieniem z czerwonej fasoli jadłam już wielokrotnie. Smaczne, ale dalej uważam, że najlepsze są robione na "świeżo."
Sok z liche (7zł) znałam już wcześniej. Jest to popularny napój, który możemy kupić w licznych wietnamskich barach. Dobry, ale zabójczo słodki. Najlepiej smakuje zmrożony. Self-heating (15zł) chciałam spróbować od dawna. Niestety w innych sklepach kosztował ponad 40 zł, co wydaje mi się absurdalną kwotą za tego typu danie. Smaczne, można zjeść w razie gdy najdzie nas ochota na coś innego. Niekoniecznie najzdrowszego.
Parter i piętro łączą tęczowe schody. Zrobiły mi mnie olbrzymie wrażenie, bo były takie radosne i kolorowe. W części, gdzie możemy zjeść oprócz loży i długiej lady z wysokimi krzesłami znajdują się mini scenki do robienia zdjęć. Nastolatki chętnie robią sobie fotki w słodko-pierdzącym otoczeniu. Oprócz stolików do zjedzenia na górze znajduje się mini sklepik, gdzie możemy kupić chińskie kiczowate popierdółki.
A do pociągu zamówiłyśmy po banh mi. Pieczywo smaczne ale niestety nie było robione na miejscu a kupione mrożone, a następnie pieczone. Zamówione wersje "banh mi char siu" (25zł) oraz "bánh mì thịt nướng" (25zł) były wyborne. Duża ilość świeżych warzyw, kolendry i soczystego dobrze doprawionego mięsa. Nie żałowano wieprzowiny, co mnie cieszy. Jestem fanką kanapek "na bogato."
Podsumowując Mileo Express to dobre miejsce na zakupy i szybki posiłek. Asortyment tego sklepu to głównie importowane gotowce, ale klienci znajdą tutaj domowe kimchi czy inne przetwory oraz produkty do gotowania. Obiad wyniósł nas 152zł a przekąski 66zł. Co daje nam sumę 218zł. Nie wiem jak Wam ale mi wydaje się spoko ceną. Nie za wysoką, ani nie za niską. Przeciętną. Zwłaszcza w centrum Warszawy.
ClaudiaMorningstar
















Chętnie bym zjadła kurczaka w słodkiej glazurze. Spora porcja, warta 40 zł.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Ciekawy wpis
OdpowiedzUsuń