Strony

sobota, 4 kwietnia 2020

Soyung Yu, Duo Karolina Mikołajczyk & Iwo Jedynecki, Sung-sin Park,Joo-Hye Lee,Mirosław Jacek Błaszczyk ,Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej

Pamiętam, że gdy w 2018r. Filharmonia Śląska organizowała koncert wraz z Japońskimi muzykami to byłam pierwsza, która pobiegła kupić bilet na występ. Nic więc dziwnego, że gdy katowicki instytut kultury postanowił nawiązać współpracę z uznanymi koreańskimi i polskimi artystami to bilety wyprzedały się bardzo szybko.  Mi osobiście udało się kupić bilet, niestety na parterze. Ma też to swoje dobre strony, ponieważ miejsca "na dole" są bardziej ekonomiczne od tych na parterze. Ja swój ulgowy kupiłam za 21 złotych, czyli tak na prawdę za mniej niż bilet do kina. 
Przed recenzją występu powiem kilka słów o organizacji, która była na bardzo wysokim poziomie. Swoje miejsce znalazłam bez problemu, toaletę, szatnię czy kawiarnię tak samo. Koncert zaczął się punktualnie, bez zbędnej zwłoki.
Soyung Yu ma przepiękny sopran. Jestem laikiem w kwestii śpiewania. Zawsze podobały mi się utwory operowo, niestety los nie obdarzył mnie anielskim głosem w przeciwieństwie do Soyung Yu, która potrafiła wydobyć z siebie bardzo wysokie i czyste dźwięki. Występ Sung-sin Park przy a kompanii polskiej orkiestry wbił mnie w fotel. Moim zdaniem był to najbardziej efektowny występ wieczoru. Koreańskie utwory, które pierwotnie były grane na koreańskich instrumentach doskonale brzmiały na tych zachodnich. Widać było ile trudu było trzeba sobie zadać, aby dostosować wschodnią muzykę do zachodnich instrumentów. Sam występ Pani Park był bardzo harmonijny a jej gra na kayageum (chordofon szarpany) bardzo mi się podobała. Chciałam jeszcze dodać, że jej hanbok (tradycyjny koreański strój) był przepiękny. Jej chima (spódnica) zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Wykonana z jasnoróżowej tkaniny przeplatanej brokatem sprawiała, że trudno było odwrócić od niej wzrok. Ostatnią koreańską artystką, którą miałam okazję podziwiać była Joo-Hye Lee, której gra na fortepianie bardzo mi się podała. Utwór Arari mimo że słyszałam po raz pierwszy zapadł mi w pamięć. Nie było słychać fałszu a czystą grę. Koncert był zakończony polskim duetem.  Część damska Karoliny Mikołajczyk, która grała na skrzypcach bardzo mi się podobał. Uwielbiam ten instrument smyczkowy, a widać było, że dziewczyna wie co robi i potrafi na nim grać. Natomiast występ Iwa Jedyneckiego nie przypadł mi do gustu. Słychać było, że facet ma olbrzymią wiedzę i umiejętności do gry na akordeonie, tylko ja po prostu z całego serca nie cierpię dźwięku tego instrumentu. Co nie zmienia faktu, że całej sali bardzo podobał się ten występ. Tak bardzo, że w wyniku aplauzu duet zagrał jeszcze utwór ku uciesze widowni.
ClaudiaMorningstar

18 komentarzy :

  1. Taki koncert to musi być dopiero coś. Ja dopiero od niedawna po mały wgłębiam się w kulturę Japońską. Znalazłam nawet świetny serial dokumentalny z Jamsem Mayem na Amazonie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie byłam w filharmonii, mój mąż kiedyś chciał pójść. Może uda nam się kiedyś załapać na taki piękny koncert.

    OdpowiedzUsuń
  3. W czssie liceum i studiów często chodziłam do filharmonii. Teraz mam na to mało czasu, czego bardzo żałuję. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Kompletnie nie znam się na operze, nigdy nie byłam na takim koncercie. Za to chętnie wybrałabym się na balet, w szczególności rosyjski :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow ale czad! a ja dawno nie byłam w takim miejscu ;) w sumie miałam kupować bilety do teatru na ten miesiąc, ale i tak na szczęście tego nie zrobiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Akordeon to fajny instrument, ważne aby był odpowiednio wykorzystywany jak np robi to zespól Beirut ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym sie kiedyś wybrać do filharmonii...

    OdpowiedzUsuń
  8. byłam w filharmonii. Uczucie niesamowite:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku, obecność na takim wydarzeniu musiała być rewelacyjnym doznaniem :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Filharmonia.... Kiedy ja tam byłam ostatnio? Lata temu...
    Życzę aby święta Wielkanocne przyniosły radość,
    spokój oraz wzajemną życzliwość.
    Ja po raz pierwszy sama w te święta....

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ dawno nie byłam w filharmonii. Muszę nadrobić, gdy wszystko wróci do normy.
    Koncert opisałaś tak, że zamarzyłam posłuchać kiedyś tych artystów...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie byłam na takim koncercie. To musi być niezłe przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Odkąd w Sosnowcu powstało Towarzystwo Muzyczne, niestety przestałam chodzić do filharmonii

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka