W Choi's Korean Chicken już byłam. Przyznaje się, że nie jest to moje ulubione miejsce w Krakowie dania kuchni koreańskiej w Krakowie. Przyszłyśmy tam ponownie, ponieważ Patrycja bardzo lubi to miejsce, więc w sumie nie widziałam powodu aby nie spełnić jej życzenia.
Zamówiłyśmy Yang Yum fried chicken (34zł), gdzie mięso polane było słodkim (i pikantnym) sosem paprykowym oraz Soy fried chicken (34zł), który sprawdzi się dla tych, którzy nie tolerują ostrości w potrawach. Chrupiące. Obie wersje były bardzo soczyste w środku.

Okazało się, że miałyśmy pecha i nie było wyboru smażonych pierożków. Dlatego nie mając wyboru zamówiłyśmy dwie porcje mandu wieprzowych (2*12.50zł=25zł). Cena poszła do góry. Nie jest to zaskakujące- wszystko jest coraz droższe. Same pierogi były bardzo podobne do tych, które otrzymałam poprzednio. Chrupiące, dobrze doprawione chociaż farszu było zdecydowanie mniej.
Tym razem właściciele zadbali o to, aby klienci mieli w czym wybierać wśród napoi bezalkoholowych oraz alkoholowych. Wybór był dość duży. Zamówiłyśmy pepsi (7zł) oraz soju o smaku lichi (39zł). Przebitka jest niezła, ponieważ w Korei butelka kosztuje około 10 złotych. Smuteczek, ale rozumiem. Firma musi na siebie zarobić. Niemniej finansowo boli. Sam napój jest smaczny i delikatny w smaku. Nie zostawia cierpkiego posmaku na języki. Nie jest to alkohol wysokoprocentowy, więc szybko się nim nie upijecie. Co do wystroju zauważyłam znaczną poprawę. Na ścianie powieszono ładne grafiki, które rozświetlają wnętrze. Co mi dalej się nie podoba to kwestia podania, wszystko wylądowało na brzydkich jednorazowych pojemnikach. Nie wspominając o tym, że nawet kieliszki są wykonane z biodegradowalnego tworzywa. Co ciekawe ten bar na Tauron Area ma normalne opakowania. Dużo lepiej to prezentuje. Wiem, że liczy się smak ale je się także oczami. I nie wiem jak Wy ale ja lubię jak jest coś estetycznie podane, od razu lepiej się je. A Wy jak uważacie? Forma podania jest również ważna? A może uważacie, że to fanaberia? I liczy się smak sam w sobie?
ClaudiaMorningstar



Jedzenie wygląda pysznie, chętnie bym popróbowała takich smaków.
OdpowiedzUsuńCo do sposobu podania w całej rozciągłości się z Tobą zgadzam... nie cierpię jeść w jednorazówkach, odbiera mi to całą przyjemność jedzenia i nawet najlepsze potrawy stają się byle jakie. Taki sposób podania dopuszczam jedynie na kiermaszach, czy plenerowych imprezach.
Pozdrawiam ciepło, Agness:)
Smacznie wygląda ten kurczak i pierogi, ale według mnie taka forma podania pasuje tylko w daniach na wynos.
OdpowiedzUsuńAż zachciało mi się pójść do lokalnej koreańskiej knajpy. Dawno nie byłam. ;) Co do pytania, jemy oczami. Forma podania też jest ważna. Zwracam na to uwagę.
OdpowiedzUsuńZawsze ładne podanie "podbija" smak, bo konsument (że tak fachowo polecę) je także oczami. W drugą stronę to nie działa - jeśli danie jest niesmaczne, to już i saska porcelana nie pomoże ;-D
OdpowiedzUsuńja jak jestem głodna to mogę wszystko zjeść!
OdpowiedzUsuńBrzmi jak typowa wizyta „druga szansa dla miejsca” — zwłaszcza jeśli to ulubione Patrycji 😊
OdpowiedzUsuńFajnie, że kurczak nadal trzyma poziom, bo soczystość i chrupkość to jednak podstawa w kuchni koreańskiej.
Co do podania — też mam tak, że estetyka robi dużą różnicę. Smak jest najważniejszy, ale jeśli wszystko ląduje w przypadkowych jednorazowych opakowaniach, to trochę spada cały odbiór doświadczenia. Jedzenie faktycznie „je się oczami”, więc rozumiem ten niedosyt.
Pozdrawiam serdecznie 🌿
Wygląd podanego dania także jest ważny :)
OdpowiedzUsuńMatko :o 39 zł a 10!? No brak słów. Niezły zarobek ale w sumie sporo pewnie też zbierają firmy przewozowe i wgl logistyka do Polski.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Koreańskiej kuchni jeszcze nie próbowałam, za to wietnamską tak, w kórnickiej nowej restauracji, było pysznie, ale za duże porcje:-)
OdpowiedzUsuńWyglądają apetycznie, ale raczej w wersji na wynos. W restauracji wolę jeść w normalnych naczyniach.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie najbardziej i najłatwiej zarabia się wszystkim na napojach. Jedzonko prezentuje się super :) Od czasu do czasu wybieram azjatyckie klimaty i nawet smakowicie mi wychodzą te potrawy :)
OdpowiedzUsuń