Pamiętacie jak całkiem niedawno opisywałam swoje wrażenie o mojej wizycie w Małej Japonii? Czas na test zakupionych tam alkoholi. Nie kupiłam wiele, ale nie mogłam wyjść z gołymi rękami.
Na pierwszy ogień poszło SAKARI Yuzu Sake (NO. 21) (75zł/300ml). Słodki niskoprocentowy napój z mocno wyczuwalną cytrusową nutą. Słodki ale nie za słodki. Doskonały wybór aby pić go solo. Bez problemu wypijecie całą butelkę na "raz". Będzie także cudowną bazą do koktajli. Zupełnie nie smakuje jak alkohol. Bardzo ładny żółty kolor sake.
Z marką Choya znam się od dawna. Jesienią recenzowałam "The Choya Extra Years" a dziś przyszła pora na jej młodszą siostrę "Sarari" (107zł/500ml). Bardzo lekkie, słodkie wino ze "śliwek" ume. Alkohol zupełnie nie wyczuwalny. Praktycznie to bąbelkowy, owocowy napój. Delikatny zapach moreli. Brzoskwinie uwielbiam w każdej formie. Takara Nippon Chu-Hi Yamanashi Peach (17zł/350zł) piłam już w Japonii. Puszki kupicie w każdym sklepie typu combini. Cudownie smakuje schłodzone. Niczym jak brzoskwiniowa oranżada gazowana. Orzeźwiająca. I jak przyjemnie pachnie! Mocno-owocowy naturalny zapach. Za te trzy pozycję zapłaciłam 199zł. Przebitka w porównaniu z cenami w Japonii jest niezła, ale rozumiem że każdy chce zarobić a za sprowadzenie towaru słono trzeba zapłacić. To teraz się przyznajcie. Która pozycja trafiła najbardziej w Wasze kubki smakowe?
ClaudiaMorningstar


