O Małej Japonii słyszałam od dawna. Opinie były różne: poprzez zachwalające to miejsce do mówiących, że ogród jest za drogi i przereklamowany. Postanowiłam przekonać się na własnej skórze jak ocenić Siruwia. Zwłaszcza, że byłam na krótkiej wycieczce w okolicy. Żal było przepuścić taką okazję.
Fajny i klimatyczny ogród. Chociaż nie powiedziałabym, że jest to tradycyjny japoński ogród. Co nie zmienia faktu, że jest ładnie i przemyślanie zaprojektowany. Dużo zieleni. Oprócz niej możemy podziwiać z kamiennej ławeczki wodospad. Brakuje mi tego, że w stawie nie pływają ryby jak w ogrodzie we Wrocławiu. Zwiedzanie z przewodnikiem trwa około godzinki. Jak dla mnie przyjemnie opowiada, ale nie było to nic czego nie wiedziałam wcześniej. Oczywiście można go zwiedzić samodzielnie, ale wtedy nie dostaniemy się do sali w której znajduje się średniowieczna katana.
W szkółce roślinnej możemy kupić rośliny, które wcześniej podziwialiśmy na terenie ogrodu. W takiej chwili żałuje, że nie mam gdzie ich posadzić. Są bardzo ładne, zwłaszcza klony.
Oprócz ogrodu japońskiego odwiedzający mogą zwiedzić kilka niewielkich wystaw. W jednym z nich można podziwiać lalki, w innym uchikake a w jeszcze innym oryginalne oraz rekonstrukcje ō-yoroi. Niestety nie pochwale się zdjęciami ponieważ eksponaty zasłonięte są szybą, w której wszystko się odbija. Musicie mi uwierzyć na słowo. Dla najmłodszych powstała "wioska małych ninja", czyli olbrzymi plac zabaw z licznymi zjeżdżalniami i siatkami do wspinania się.
Na terenie ogrodu znajdują się dwa małe sklepiki oferujące tradycyjne rzemiosło, słodycze oraz alkohol. Ceny są dość wysokie, ale mimo tego skusiliśmy się na kilka rzeczy. Wybór spory. Znajdziemy tutaj takie klasyki jak wino z ume, piwa japońskie czy przekąski z zieloną herbatą w roli głównej.
Po skończonym spacerze poszliśmy odpocząć do kawiarni. Wybór zróżnicowany ale część produktów wyprzedano. Co nie zmienia faktu, że finalnie udało nam się coś wybrać z menu. Mój tata zamówił dużą moccha (21zł). Ja na kawie się nie znam, ale mu smakowała. Ja natomiast skusiłam się na deser lodowy z truskawką (35zł) oraz strawberry matcha latte (28zł). Lody kremowe o delikatnym smaku matchy. Polane polewą czekoladową. Duża porcja. Latte przyjemna. Nie za mocna i niegorzka. Moje jedyne zastrzeżenie to dodanie okropnie słodkiego syropu. Spodziewałam się dodatku zblendowanych truskawek, a nie dosładzanego ulepku. Bilet kosztuje 59zł ale jest całodniowy. Obejmuje zwiedzanie z przewodnikiem albo bez i dostęp do placu zabaw. Parking darmowy. Dojazd do Małej Japonii jest dobrze oznaczony, nie mieliśmy najmniejszego problemu z trafieniem. Myślę, że to całkiem spoko opcja dla tych, którzy planują zwiedzać okolicę.
ClaudiaMorningstar









Widzę, że bardzo tam ciekawie i fajnie 😊
OdpowiedzUsuńale tam pięknie!
OdpowiedzUsuń