Strony

środa, 17 czerwca 2026

Yoshuku we Wrocławiu

Tym razem trafiłam do restauracji z polecenia. O Yoshuku słyszałam wiele dobrego, więc podczas wspólnej mini wycieczki do Wrocławia czym prędzej waz z Pauliną postanowiłyśmy przetestować o co tyle zamieszania. 
Było za ciepło, więc zrezygnowałyśmy z ramenu a zamówiłyśmy duży zestaw sushi (nr 3/119zł). W skład zestawu wchodziły: futomaki filadelfia, pieczony łosoś, krewetka w tempurze oraz nigiri tamago.  Przyznaje się: kupiła nas amerykańska rolka, którą obie bardzo lubimy. Połączenie łososia i serka ma coś w sobie. Krewetka w tempurze również niczego nie brakuje. Nigiri z tamago to prosta klasyka, której nie trzeb bronić. Do posiłku idealnie pasuje ich domowa lemoniada (25zł/1l), która jest orzeźwiająca i naprawdę pyszna. Zamówiłyśmy także coca colę (8zł). Jej nikomu nie trzeba przedstawiać.
Korean chicken sando (34zł) i skrzydełka (32zł) są fenomenalne i mimo że nie jestem fanką kurczaka, to te przygotowane w sposób azjatycki zawsze mi smakują. Kawałki były bardzo soczyste, otoczone słodko-pikantną marynatą i chrupiącą panierką w towarzystwie sezamu i szczypioru. W kanapce bardzo dobry shokupan: świeży i puszysty. Nie rozumiem posypania przystawek kiełkami, są one zupełnie zbędne. Wszystkie pozycje  zostały bardzo estetycznie podanie. Cieszą oko pomimo podania na talerzach ze stali nierdzewnej, których nie jestem fanką.
Jiggly cat (19zł) chciałam spróbować od dawna. Za pewne wiele zastanawia się co to za deser. Otóż odpowiedź jest dziecinnie łatwa. Jest to po prostu najprostsza na świecie mleczna galaretka, która częściej możecie znaleźć pod nazwą punyangi. Słodki, czekoladowy przełamany nieco kwaskowatym sosem mocno trzęsącym się kotem. Czy te oczy mogą kłamać?
Za całą górę jedzenia zapłaciłyśmy 237zł. Co uważam za uczciwą cenę biorąc pod uwagę ile otrzymałyśmy jedzenia. Wnętrze zupełnie mi się nie podoba. Krzesła, stoły i podłoga za bardzo przypominają mi podrzędną stołówkę. Jest po prostu brzydkie. Mamy tutaj częściową samoobsługę. Zamówienia składamy przy ladzie i odbieramy, gdy zadzwoni nasz brzęczek. Miejsce przyjazne psom i rowerom. Położenie było kłopotliwe. Znajduje się daleko od turystycznej części Wrocławia, ale niedaleko znajduje się przystanek autobusowy, więc można podjechać. Miejsce przyjazne psom i rowerom. Warto się jednak przejechać jeśli macie ochotę na dobre sando albo sushi.

ClaudiaMorningstar

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka