Strony

poniedziałek, 12 września 2022

Shin Food/K-food, czyli koreański sklep na wrocławskim rynku

Podczas sobotniego wyjazdu do Wrocławia postanowiłam wstąpić do kolejnego już koreańskiego sklepu, który znajduje są na wrocławskim rynku. W zeszłym roku robiłam przegląd Okashi, który wypadł średnio. Charakteryzował go mało zróżnicowany asortyment i wysokie ceny. Shin Food ma dużo większy wybór. Wydaje mi się, że ceny również się przystępniejsze.
Szeroki asortyment. Oprócz typowych marek koreańskich znajdziemy tu także produkty pochodzenia japońskiego i tajskiego. Podoba mi się do, że możemy kupić te same produkty, ale o różnych pojemnościach. Dzięki czemu nie musimy kupować ryżu w ogromnym worku, jeśli na domowy użytek wystarczy nam jednokilowa paczka. W Shin Food kupimy wszystkiego produkty do curry czy KFC. Zdecydowanie skuście się na herbaty w słoikach, różnorodne makarony i sosy. Na deser dobrym wyborem będą ciasteczka, albo chrupki o smaku krewetek.

A w zamrażarkach mieści się szeroki wybór mrożonek. Bez problemu znajdziecie tutaj mięso na grilla, ciasto na gyozę, gotowe pierogi w kilku wersjach smakowych.
A Wy gdzie robicie zakupy?
ClaudiaMorningstar

czwartek, 1 września 2022

Yako Tako, czyli japońska restauracja w Galerii Handlowej

Japońska restauracja, która przygotowuje jedzenie na bieżąco jest rzadkością w Galeriach Handlowych. W takich punkach zazwyczaj króluje sushi. Yako Tako postanowiła pójść w nieco innym kierunku i oprócz ryżowych rolek wprowadziła do swojego menu ramen, curry i padthai, który akurat jest tajlandzkim daniem.
Wraz z moimi rodzicami zamówiliśmy trzy dania: katsu curry z kurczakiem porcja średnia (28zł), pad thai porcja średnia (29zł), kurczak udon (26zł). Całość 83zł. Podoba mi się to, że posiłki podano na ceramice z metalowymi sztućcami. Często w takich miejscach królują jednorazowe sztućce i zastawa, aby zaoszczędzić czasu. Dobrze, że nie zdecydowano się na takie rozwiązanie. Jak widzicie na zdjęciach porcje są małe i na niewielki głód. Osobiście się nie najadłam. No ale od początku.
Moje curry. Twardy ryż polany niewielką ilością sosu, który pozbawiony był charakterystycznego smaku. Mięso twarde, przesmażone, niedoprawione. Za to panierka chrupiąca, ale nie idealna. Nie mam zielonego pojęcia po co dodano tą sałatę. Dla ozdoby? Jeśli tak to nie spełniła swojego zadania. Nie sprawiła, że prezentuje się atrakcyjniej.
Kurczak udon wypadł niewiele lepiej. Mięso również było strasznie suche, z trudnością się je gryzło. Makaron sprężysty, a sos przyjemnie ostry za sprawą chili. Nie wiem co robił tam imbir oraz groszek zielony. W mojej opinie nie pasował do dania.
I ostatnia pozycja: pad thai, danie które nie wywodzi się z kuchni tajskiej a nie japońskiej, które o dziwo wypadło najlepiej. Makaron również był sprężysty, a sos dobrze zrównoważony. Nie zapomniano o orzeszkach. Niestety całość ponowni psuł suchy, pozbawiony smaku kurczak.

Obsługa miła. Ceny no cóż restauracyjne, nie jest to miejsce na szybki obiad, ponieważ na kuchni znajduje się tylko jeden kucharz przez co czas oczekiwania na posiłek jest wydłużony. Nie zamówiłabym ponownie tych pozycji, ale jestem ciekawa jakości ich ramenu. 

Która pozycja najbardziej przypadła Wam do gustu?
ClaudiaMorningstar

poniedziałek, 29 sierpnia 2022

Orientalna restauracja Ha Long

W moim rodzinnym mieście mamy 3 restauracje, które czerpią inspiracje z kuchni wietnamskiej: GutyAsian Bistro oraz właśnie Ha long. 
Półmisek z wołowiną (18zł) z ryżem. Surówka smaczna, dobre wyważenie kapusty, marchewki oraz oleju. Ryż odrobinę za słony. Mięso miękkie, rozpływające się w ustach. Warzywa świeże i chrupiące.
Kolejnym razem skusiłam się na zabranie posiłku do domu. Zdecydowałam się na krewetki na gorącym półmisku z ryżem (22zł). Ryż i surówka w każdym daniu są identyczne, więc nie będę się niepotrzebnie powtarzać. Co do krewetek smaczne. Oczyszczone i soczyste. Jak za taką cenę wydaje mi się, że jest to dość duża porcja skorupiaków. 
Półmisek z kaczką na gorącym półmisku (22zł). Nieco suche mięso i przesmażone, ale miękkie. Skórka chrupiąca, ale sztuczny kolor panierki przeraża. Od samego patrzenia można zacząć świecić.
Makaron z kurczakiem (13,50zł). Jak wiecie nie jestem fanką piersi z kurczaka, ponieważ często się przesuszone. W tym przypadku było inaczej. Mięso było miękkie i soczyste. Makaron sprężysty. Duża porcja.
Wołowina z ryżem (15zł). W tym przypadku mięso również było soczyste i dobrze usmażone. Zwróćcie uwagę na sposób zapakowania pudełka. Praktycznie wszystkie wynosy zapakowane są hermetycznie. Dzięki temu posiłek nie rozleje się w drodze i wolniej ostygnie.
Smażony ryż z krewetkami (15zł). W tym przypadku krewetki również był dobrze przygotowane: soczyste oraz chrupiące oraz dokładnie oczyszczone. Niestety danie nie miało żadnego sosu przez co stało się dość suche.
Wołowina na ostro z ryżem (15zł). Wypadła na serio spoko. Mięso również było miękkie i soczyste, a dzięki sosowi sriracha przyjemnie ostre. Chili nadała krówce głębszego smaku.
Pudełko makaronu z dwiema sajgonkami (9zł). Box robiony na wzór amerykańskich pudełek. Łatwo się z niego je, ale para wodna szybko się skrapla. Makaron sprężysty. Sajgonki chrupiące z bardzo dobrze doprawionym farszem.
I na koniec chleb turecki z kurczakiem (9zł). Nie ukrywam, że zdziwiła mnie ta pozycja w menu. Dlaczego? Ponieważ to danie nie ma nic wspólnego z kuchnią chińską bądź wietnamską. Chlebek puszysty a mięso miękkie i soczyste. Po raz kolejny raz przeraża mnie chrupiącą ale chemicznie prezentująca się panierka. Aż boje się spojrzeć w skład bazy. Całość łączy świeży ogórek i dobry w smaku sos. 

Zjedlibyście coś z tego obszernego menu?
ClaudiaMorningstar

środa, 24 sierpnia 2022

Asian Bistro

W moim mieście są 3 bary wietnamskie. Asian Bistro, o którym dzisiaj będzie mowa położony jest w centrum miasta. Mieści się w starej wypożyczalni płyt DVD. Miejsce z długą historią, który przerobiony na lokal gastronomiczny. W menu tuż obok chińskich klasyków znajdują się takie produkty jak burgery czy smażony ser. Z ciekawostek muszę nadmienić, że są to Ci sami kucharze co  w  Guty dlatego dania wyglądają prawie identyczne. Typowych dań takich jak pho czy lumpii (coś ala filipińskie sajgonki) nigdy nie ma. Kuszą tylko z długiego menu.
Jak już widzicie po pierwszym zdjęciu posiłki przygotowane są pod gusta Polaków. Umieszczono wszystko na jednym talerzu, z nieśmiertelną surówką, którą zawsze możemy spotkać w spolszczonych wietnamskich i chińskich barach. Zamówiłam "makaron pieczony z mięsem mix" (12,50zł). W smaku spoko, chociaż mięso to skrawki resztek z innych dań, ale jest miękkie i dobrze doprawione. Surówka smaczna, chociaż trudno ją schrzanić.
Kolejnym daniem na które zdecydowałam się jest "wołowina na ostro z ryżem" (12,50zł). Wołowina na serio przyrządzono na ostro. Miękka, jest jej dużo. Ryż idealny, pewnie dlatego, że robione w ryżowarze, a  z niego zawsze smakuje lepej.
Kawałki z kurczaka (11zł) zamówiłam w dwóch wersjach. Kurczak soczysty z dobrą chrupiącą panierką, której był odpowiedni stosunek. Nie było jej za dużo i nie przesiąkła tłuszczem. Frytki złociste, chrupiące na zewnątrz i kremowe w środku. 
Zupa pekińska (3zł). Nie wygląda za ciekawie. Konsystencją przypomina kisiel, ale w smaku o dziwo jest na prawdę dobra. Z kawałkami kurczaka oraz aromatycznym wywarem.
Ryż smażony z wieprzowiną (11zł). Klasycznie podawana bez ostrego sosu, ale na prośbę kucharz przygotuje ją na pikantnie. Mięso dobrze doprawione, nie za tłuste, miękkie. Sajgonki nem (5zł). Na serio wypadają dobrze. Ciasto chrupiące, z dużą ilością mięsnego farszu. Dobre na mały głód. 
Makaron pieczony z kurczakiem (11zł). Duża porcja sprężystego makaronu zabarwionego kurkumą. Przyprawa nie wpływa na smak. Kawałki kurczaka soczyste. 
Ryż z kurczakiem (11zł) to praktycznie to samo danie tylko z inną bazą. Mięso smakuje identycznie, a ryż jest chrupiący.
A tutaj przykład jak pakują dania na wynos. Niezbyt dobry wybór, ponieważ opakowanie wykonane jest ze styropianu. Fakt, trzyma ono ciepło ale sos wycieka z zewnątrz pudełka. Lepiej sprawdziło by się te ze zgrzewaną górą. W każdej pozycji można zmienić dodatki. Do wyboru ryż, makaron oraz frytki.

Obsługa miła, pakują na wynos i można płacić kartą. Nie za czysto przydałoby się częściej przecierać stoliki. Wnętrze kiczowate. Z sztucznymi kwiatami w doniczkach, tanimi lampionami i stockową fototapetą w centrum. Można wpaść na szybki lunch, ale oryginalnych wietnamskich smaków zdecydowanie nie szukałabym w tym miejscu. Niskie ceny, dobre miejsce na budżetowy obiad.

Lubicie tego typu kuchnię?
ClaudiaMorningstar

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

Koku Sushi, czyli franczyza w małym mieście

W czasie pandemii niepostrzeżenie otwarło się pierwsze w Jastrzębiu-Zdroju miejsce sprzedające sushi. Sieciówka, która ma lokale w Polsce w większych miastach. W związku z tym, że jest to franczyza ma ujednolicone menu. Co ma swoje wady i zalety. Wszystkie dania są identyczne, więc jeśli lubicie daną pozycję to w innym miejscu będzie smakowała identycznie. Z minusów trzeba wymienić, że kucharz nie ma inwencji twórczej.
Wraz z Natalką zamówiłyśmy "zestaw promocyjny 4" (108zł).  W skład który wchodził futomaki, uromaki i hosomaki. Był bardzo dobry. Świeże składniki, dobrze ugotowany i zaprawiony ryż. Kawałki nie rozpadały się. Tempura dobrze usmażona, warzywa chrupiące. Estetycznie podane.
Sandwich Gua Bao z krewetkami w tempurze (35zł) również przypadło mi do gustu. Bułeczki były miękkie i dobrze wyrośnięte. Podoba mi się trik z zabarwieniem bao na czarny kolor. Nie zmienia smaku "pieczywa" ale ciekawie to wygląda. Ostry sos na bazie wasabi bardzo przypadł mi do gustu. Krewetki pasowały do reszty, były soczyste a tempura dobrze usmażona. 
A do picia drinki. Dla mnie przyjemnie słodkie bubble sake (26zł), a dla Natalki prosecco arbuzowe (26zł), które jest idealne dla fanek kwaśniejszych nut smakowych. Za całość zapłaciłyśmy 195zł.
Z okazji moich 25 urodził zaprosiłam Natkę na obiad. Zamówiłam "statek sushi mix 1" (36 szt/126zł). Nigiri 2 szt. z krewetką nie wypadły najlepiej skorupiak to praktycznie sama skóra. Natomiast reszta: hosomaki w tempurze z krewetką, hosomaki z krewetką, futomaki z krewetką w tempurze i majonezem homarowym, uramaki z krewetką i sosem mango, futomaki z tatarem z łososia i krewetkami w tempurze wypadła bardzo dobrze. Ryż kleisty, dobrze zaprawiony. Kawałki dobrze zrobione, nie rozpadały się, dobra wielkość. Idealne dla fanów fusion rolek. Na przystawkę zamówiłyśmy krewetki w tempurze (29zł/6szt). Bez zastrzeżeń. Usmażone idealnie. Do picia tym razem napoje bezalkoholowe, ponieważ mój gość szedł do pracy na nocną zmianę, więc musiała być trzeźwa. Herbata spicy winter (16zł) za sprawą przypraw i owoców przyjemnie rozgrzewająca. Lemoniada spicy winter (13zł) miała przyjemny świąteczny posmak mimo tego, że był to napój serwowany na zimno. Za zestaw, przystawkę i 3 napoje zapłaciłam 197zł. 
Na Sylwestra zamówiłyśmy "zestaw koku 2" (20szt/65zł). Niestety w tym przypadku pomimo zamówienia na daną godzinę obsługa nie wyrobiła się i musieliśmy długo czekać na zamówienie. Było to dość niekomfortowe. Futomaki z rybą moonfish bardzo smaczne, ale zdziwiłam się, ze do rolki dodano sałatę, nie wiem po co, ponieważ nie zmienia smaku potrawy. Do reszty zamówienia nie mam zastrzeżeń.
Zamówiłam zestaw lunchowy "saki" (24.90 zł). Niestety nie byłam zadowolona. Miso smakowała jak woda, która nie miała ani smaku ani koloru. Uromaki z pieczonym łososiem teryiaki w naleśniku było za duże. Nie dało się zjeść kawałka na raz. Spring rolls ok, chociaż farszu było za mało. Za to prosecco arbuzowe (22zł) doskonale sprawdziło się na upał, przyjemnie orzeźwiające. Całość wyniosła 46.90zł.
Tym razem zdecydowałam się na dostawę- koku 4 (54zł/12zt+ opakowanie 1 zł= 55zł). Zamówienie dostarczono ekspresowo. Zarówno futomaki w tempurze z łososiem , uramaki łosoś pieczony teriyaki wypadło dobrze. Nie mam zastrzeżeń. Świeże składniki, dobry ryż, po prostu smaczne rolki. 
Natomiast aby uczcić przeprowadzkę Natalii do nowego mieszkania skusiłyśmy się na zestaw "koku 11" (87zł/28szt) oraz pierożki dim sum z krewetkami (21zł/8szt). Uramaki z tuńczykiem w tempurze zawinięte zapiekanym łososiem kabayaki, futomaki Mariana, hosomaki w tempurze z łososiem, hosomaki z łososiem pieczonym teriyaki wypadły doskonale. Rolki smaczne, z odpowiednim ryżem, dobrą proporcją dodatków i wielkością. Dobrze skręcone, nie rozlatywały się. Co do pierożków największy problem mam z nazwą. Dim sum to nie nazwa pierożków na miłość boską. Dim sum to niewielkie przekąski podawane do popołudniowej herbaty. Mogą to być pierożki taki jak siu mai albo zupełnie coś innego jak np. mini eggs tart. Ale wracając do przystawki. Była smaczna. Ciasto odpowiedniej grubości z dużą ilośćią dobrze dobrawionego farszu.  Za całość zapłaciłyśmy 108 zł z dostawą gratis.
Premium dragon roll z krewetkami w tempurze (37zł+1zł opakowanie= 38zł) to jedna z najlepszych rzeczy, które jadłam w życiu. Nie jest to tradycyjna wersja sushi ale spodziewałam się tego. W końcu zamówiłam ją z działu fusion. Krewetka w tempurze cudownie usmażona, idealnie komponowała się ze słodkim mango i sosem. Cudowne, chociaż nieoczywiste połączenie.
A tutaj zdjęcia z otwarcia na którym byłam wraz z Sandrą. Samo otwarcie było owiane tajemnicą, nie było odliczania do godziny 0 a o planowanym otwarciu dowiedziałyśmy się godzinę przez z fb. Hosomaki smaczne (11zł), ale nie mam zielonego pojęcia pojęcia po co dodano tą sztuczną trawę. Ani to ładne ani praktyczne. Koreańska zupa z kaczki (19zł) to niebo w gębie. Wywar aromatyczny i nieco pikanty, a pierożki chrupiące ze smacznym farszem. Nieco tłustawa. Chrupiący mix przekąsek spoko (22zł). Najlepiej wypadły smażone pierożki, a bao miało za mało farszu. Za to miło wspominamy sos. Herbata mała (8zł) dobrze zaparzona, w odpowiedniej temperaturze. Lemoniady jagodowa (13zł) i zielona (13zł) również przypadły nam do gustu. Zimne, nieco kwaskowate. Zdecydowałyśmy się na nieco niecodzienny deser, który nie występuje w tradycyjnej kuchni japońskiej: hosomaki z masłem orzechowym (15zł/6 sztuk). Niecodzienne połączenie, przyjemnie słodkie, prawdziwa mordoklejka. Całość zamówienia to 101zł.

Kilka wad, kilka zalet. Obsługa miła. Podoba mi się to, że można zamówić jedzenie zarówno przez ich aplikację jak i przez pyszne.pl. Do każdego zamówienia dołączane jest czekadełko. Z pewnością tutaj wrócę, w moim mieści są bezkonkurencyjny, a nie zawsze chce mi się jeździć do Katowic. 

Byliście kiedyś w Koku? Jaka jest Wasza ulubiona pozycja?
ClaudiaMorningstar
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka