Jak wiadomo na wyjazdach trzeba coś jeść. POCHA będzie drugą a zarazem ostatnim postem z minionego wyjazdu do Pragi. Zupełnie nie było jej w planach, ale byliśmy głodni, a menu na stronie nas zaciekawiło.
Na początek zamówiliśmy samgyeopsal (567czk). Nie był to tak wypasiony zestaw, który jedliśmy dzień wcześniej w Hosarova co nie zmienia faktu, że podany nam boczek był przyjemnie tłuściutki. Dodatkowo restauracja zapewniła nam niewielką ilość smacznych dodatków takich jak sosy, liście do zawijania sałaty, grzyby czy cebulę. Obsługa niestety nie pytała się nas czy wiemy jak przygotować nasz posiłek ani nie zaproponowała nam pomocy przy grilowaniu.
Oczywiście, że nie można zapomnieć o pierożkach. Nie wypada iść do koreańskiej restauracji i nie zamówić mandu (5sztuk/155czk). Bardzo chrupiące, smażone w fryturze. Mięsno-warzywny farsz smaczny, nie za suchy. Przyszły bardzo gorące i oczywiście oparzyłam sobie język. Mama i ja zamówiłyśmy po highball (2*122czk=244czk), które okazało się nieco słodkim drinkiem na bazie soju i napoju gazowanego. Tata zdecydował się na zieloną herbatę (69czk), która no cóż była nieporozumieniem. Dostał najtańszą marketową herbatę. W tej sprawie restauracja nie popisała się. Zamówiliśmy także dużą wodę (102czk). Woda jak woda. Każdy z nas wie jak smakuje.
Moi rodzice zamówili dwie wersje japchae: klasyczną (213czk) oraz z wołowiną bulgogi (265czk). Pierwszy raz spotkałam się na tym aby dodać do japchae cukinie. Ciekawy pomysł, chociaż nie wpływa to na smak dania. Bardzo dobre pozycje- nie za słodkie i nie za słone a mięso w niewegetariańskiej odmianie nieprzesmażone.
Kimchi jjigae (288czk) było fenomenalne. Duża porcja pikantnego gulaszu, z rozpływającym się w ustach mięsem i miękkim tofu. Kimchi również nie pożałowano. Właśnie w tej restauracji w Czechach warto się wybrać na tą pozycję.
Sam lokal nieco przypomina domek za sprawą wszechobecnego drewna. Na ścianach króluje mini słowniczek z popularnymi koreańskimi zwrotami, zdjęcia gości czy stare kpopowe plakaty. Jest czysto, a muzyka gra bardzo cicho. Dania zostały przyniesione bardzo szybko- nic dziwnego, w końcu byliśmy jedynymi klientami na sali. Cały posiłek wyniósł nas 1903czk. Mniej niż ostatnio, ale również nasze zamówienie nie było tak wielkie jak w Hosarova.
Która restauracja bardziej przypadła Wam do gustu? Dzisiejsza? A może poprzednia?
ClaudiaMorningstar




Ciekawy lokal. Ta restauracja chyba bardziej mnie do siebie przekonała.
OdpowiedzUsuń