Strony

czwartek, 3 listopada 2022

Wietnamski bar w małym mieście, Sajgon robisz to źle

Bar Orientalny Sajgon w Wodzisławiu dzielnie trzyma się na rynku od lat. Przeżył kebaby, lockdowny i podwyżki, nic więc dziwnego, że w końcu postanowiłam sprawdzić fenomen tego miejsca.
Zamówiłam wieprzowinę na gorącym talerzu (19zł). Po chwili dostałam dwa talerze: jeden z mięsem, a drugi z ryżem i surówką. Wieprzowina bardzo smaczna, dobrze doprawiona i smaczna. Niestety też bardzo tłusta i ociekająca olejem. Ryż natomiast był twardy, pierwszy raz zdarzyło mi się niedogotowany ryż w tego typu barze. Wiele mogę powiedzieć o tego typu miejscach ale ryż zawsze był miękki. Surówka przeciętna, dość sucha i niedoprawiona.
Innym razem zdecydowałam się opcję na wynos. Wybór padł na wieprzowinę z warzywami/nr.34 (14.50). Mała porcja mięsa, warzyw tyle co kot napłakał. Natomiast same mięso dobre, delikatne i doprawione. Ponownie ryż był twardy. Myślałam, że to jednorazowa wpadka, ale jednak nie. Surówka bez zmian.
Wzięłam także kalmary na chrupko/nr.70 (17.50zł). Owoce morza były na serio smaczne, miękkie i delikatne. Nie smakowały jak dętka co się czasem zdarza. Panierka chrupiąca i nie było jej za dużo. Natomiast ryż i surówka ponownie rozczarowujące.
Na deser zamówiłam ananasa w cieście (6zł). Trzy kawałki dobrze usmażonego owocu z puszki w cieście, które nie nasiąkło olejem, ani nie było za grube. Miłe zakończenie posiłku. Dodatkowo za opakowania obsługa policzyła 1,50zł. Za całość zapłaciłam 39.50zł.
Jak to się mówi? To trzech razy sztuka. Tym razem padło na zupę pekińską- nr 11 (11zł). Gęsta, treściwa, a konsystencją przypominała kisiel. Można było na sztorc włożyć łyżkę i trzymałaby się w pionie. Pierwsze co mnie zdziwiło to kolor. Zazwyczaj zupa słodko-kwaśna jest w odcieniach pomarańczowych, ta była blada. W smaku delikatna, bez charakterystycznego dla tego dania smaku. 
Do zupy dobrałam sajgonki- nr.1 (10.50zł/3sztuki).  Tym razem bardzo udana pozycja. Wydaje mi się, że trudno sprawić aby były niesmaczne. Te tutaj były bardzo chrupiące z dużą ilością smacznego mięsno-warzywnego farszu.
I na koniec danie główne: schabowy nr 41 (19.50zł). Powiem szczerze, że nie tego się spodziewałam. Frytki kupne i niestety przesmażone, nie były chrupiące. Kotlet mimo swojego jasnego koloru był dobrze usmażony, Panierka była chrupiąca i w dobrym stosunku do mięsa. Surówka jak w poprzednich daniach, nic zachwycającego. Całość kosztowała 41 zł.
Bar jest brzydki, przypomina starą stołówkę. Nie ma za do problemu ze znalezieniem tego miejsca, dojazdem komunikacją miejską czy parkingiem w okolicy. Obsługa jest miła, nie ma problemu z zamówieniem po polsku, są dostawy oraz zamówienia telefoniczne. Szybko przygotowują dania. Ceny są niskie. Szkoda, że nie idzie to w parze ze smacznym jedzeniem. Ponownie tam nie pójdę. Następnym razem przetestuję nowo otwarty bar wietnamski, może wypadnie lepiej.
ClaudiaMorningstar

23 komentarze :

  1. Widać że się starają ale coś im nie wychodzi. Nie znoszę niedogotowanego ryżu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ryż jednak trzeba umieć zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham ryż i nie lubię kiedy jest niedogotowany. Uwielbiam też surówki, ale te soczyste i pyszne <3 To podstawowe dodatki, które powinny być zawsze idealne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh wow all the food looks amazing darling

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za szczerą opinię - no cóż dla mnie ryż musi być ugotowany w punkt ani rozgotowany, ani twardy zatem rozumiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że nie do końca są tam dobre potrawy... ale muszę przyznać, że narobiłaś mi smaka na taką kuchnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, ryż nie może być za twardy.
    Pozdrawiam szumem liści za oknem

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziwna sprawa z tą różnicą pomiędzy jakością mięsa a resztą, ale może na tych dodatkach postanowiono przyoszczędzić ;<

    OdpowiedzUsuń
  9. wszystko by mi smakowało na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie w mieście trudno znaleźć dobry bar z wietnamską kuchnią.

    OdpowiedzUsuń
  11. No właśnie, może dlatego że jest tanio, wciąż mają klientów? Wiesz, dzisiaj każdy liczy złotówkę, więc jakoś przestaje przeszkadzać ten niedogotowany ryż?
    Pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie by ananasy skusiły ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie każdy element kuchni azjatyckiej do mnie trafia, ale te makarony to zawsze number one :)
    Pozdrawiam,
    Miśka
    miska-grabowska.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam restauracji, ale Twoja opinia wydaje mi się rzetelna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Może właśnie przez ceny tak dobrze się trzyma. Jednak idąc do baru chcemy też smacznie zjeść :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie moje danie ale piekny blog ;) obserwuje

    OdpowiedzUsuń
  17. Chodź danie wygląda smacznie, to jak widać idzie się pomylić..

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda że nie do końca wszystko dobrze, jak dla mnie rzeczy takie podstawowe jak dobrze ugotowany ryż czy dobre surówki powinny być na poziomie jakimś

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam serdecznie ♡
    Lubię takie dania, ale nie wiem czy skusiłabym się na coś w tym barze, zwłaszcza że z jedzeniem jest jako tako :/ chyba wybrałabym inny bar.
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
  20. Taka cegła to super pomysł bo nie jest ciężko o nią dbać i zawsze wygląda perfekcyjnie.
    ភ្នាល់បាល់​អនឡាញ

    OdpowiedzUsuń
  21. Wielki plus za cierpliwość w testowaniu dań. Raz wpadka każdemu zdarzyć się może ale jak to jest standard to raczej trzeba zmienić lokal, tak jak Ty to zrobiłaś.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka