Z okazji Dnia Matki oraz urodzin mojej rodzicielki mieliśmy rodzinną wycieczkę do Pragi. A jak wiadomo oprócz wspólnego spędzania czasu trzeba od czasu do czasu się posilić. Z tego powodu, że ja nie lubię czeskiej kuchni a moja mama nie je węgli w formie zbóż i ryżu musieliśmy improwizować w restauracjach serwujących inne dania. Wybór padł na HOSAROWA bbq&shabushabu. Gdzie nie ukrywam karta jest imponująca! W restauracji królują dania kuchni koreańskiej, ale możemy zjeść japońskie shabu shabu, seiromushi oraz sukiyaki.
Na początek zamówiliśmy grilla do wspólnego biesiadowania (zestaw numer "c": boczek, karkówka i ser /850 czk). A do zestawu oczywiście wchodzą także sosy, liście do zawijania, dwa rodzaje grzybów, słodkie ziemniaki, cebula, sałatki. Jakość mięsa była fenomenalna, rozpływało się w ustach. Dodatkowo kelner bez problemu Wam wszystko usmaży, jeśli nie wiecie jak się za to zabrać. Również objaśni Wam jak zawinąć mięso w sałatę, aby nic nie wypadło. Dołączona do zestawu kukurydza bardzo posmakowała mojemu tacie. Natomiast moja mama zakochała się w wiosennej cebulce.
Oczywiście przy grillu nie można zapomnieć o soju, który jest nieodłącznym elementem koreańskiego bbq. Skorzystaliśmy z promocji i wypiliśmy 3 butelki w cenie 2 (320czk*2=640czk). Bez problemu można było mieszać smaki, ale pozostaliśmy przy jednym- morelowym. Słodki, a przy tym bez dodatku cukru. Zamówiliśmy także herbatę yuzu (3*100czk=300czk), którą ja osobiście uwielbiam. Moi rodzice próbowali ją po raz pierwszy i stwierdzili, że bardzo im smakuje. To chyba o czymś świadczy?
Mieliśmy ochotę na pierogi gotowane na parzę, ale niestety się skończyły, więc zamówiliśmy wersję smażoną (5 sztuk/140czk). Nieco małe, ale smaczne. Bardzo chrupiące ciasto wypełnione dobrze doprawionym mięsno-warzywnym farszem.
A na danie główne zamówiłam kimchi jjigae (300czk), które w tym przypadku było w wersji "bansang". Serwowane w wybranych godzinach (12-17) z ryżem i pięcioma dodatkami. No niestety, to nie był najlepszy gulasz jaki jadłam w życiu. Mała ilość mięsa, znikoma ilość tofu. Bardzo jałowe w smaku. Niestety było to najgorsze tego typu danie w moim życiu. Zastanawiam się czy do potrawy dodano jakiś składnik, ponieważ miał nienaturalny "pomidorowy" kolor. Kimchi niestety było mało sfermentowane i bez smaku. Ryż dobry, podany na styl koreański w stalowej zamykanej miseczce. Marchewki chrupiące, tak samo jak warzywa w tempurze. "Kotleciki" bardzo fajnie doprawione.
Natomiast moi rodzice zamówili po misce naju gomtang (320czk*2=640czk). Porcje były olbrzymie. Solidna porcja rozpływającego się w ustach mięsa zanurzonego w dobrze doprawionym bulionie. Cała uczta wyniosła nas 2,870czk. Co uważam za nienajgorszą kwotę biorąc pod uwagę ile zamówiliśmy dań i napoi (również alkoholowych). Najedliśmy się po korek.
Obsługa jest bardzo pomocna i miła a sam lokal olbrzymi! Oprócz letniego ogródka w środku czeka na nas kilka klimatyzowanych pomieszczeń. Górne sale utrzymane są w nieobowiązującym stylu. Natomiast te dolne są elegantsze a sala vip to w ogóle. Inspirowane piwniczką na wino, z przepięknymi żyrandolami, skórzanymi fotelami i bardziej "luksusową aurą". Nie trudno go nie zauważyć ponieważ jest doskonale oznaczony, a dodatkowo znajduje się blisko drogi. Jeśli szukacie restauracji serwującej koreański grill to zapiszcie sobie tą miejscówkę! Pamiętajcie, że już kiedyś testowałam koreańskie restauracje w Pradze. Jeśli potrzebujecie innych adresów to zerknijcie na recenzję Matzip bądź Zubang.
Które danie najbardziej przypadło Wam do gustu?
ClaudiaMorningstar






Gdybym miała wybierać to na pewno zupę naju gomtang, kukurydzę, która wygląda wybornie i smażone pierożki:) A tak w ogóle wszystko wygląda bosko, aż oczy rwie i pobudza mocno soki trawienne. Twoja relacja jak zwykle świetna, dokładna i barwna. Czuję się jakbym sama była w tej restauracji:)
OdpowiedzUsuńJaki fajny lokal! Zdecydowanie warto go odwiedzić.
OdpowiedzUsuń