Strony

środa, 26 sierpnia 2026

Kyōei Sanraku Matcha House w Poznaniu

Za Kyōei Sanraku Matcha House odpowiadają właściciele Madary, ramenowni, która ma swoje oddziały w Katowicach a od niedawna także w Poznaniu. Mają super kluski, w takim tradycyjnym wydaniu, więc jeśli będziecie w okolicy to wybierzcie się do niej na obiad. Z całą pewnością wyjdziecie stamtąd zadowoleni.
Do herbaciarni miałam lekki problem trafić. Minęłam ją dwa razy i nie zauważyłam oznaczenia nazwy lokalu. Jest zaraz obok Madary, szukajcie drewnianej rzeźby przed wejściem.
Oprócz jedzenia klienci mogą kupić przepiękne ceramiczne wyroby takie jak czarki i miseczki oraz drewniane akcesoria do przyrządzenia matchy.
Lokal bardzo duży, dwupoziomowy. Samo wnętrze jest doskonale zaprojektowane. Widać, że architekt wykonał kawał dobrej roboty. Króluje drewno i minimalizm. Chyba nie widziałam w Polsce tak klimatycznej herbaciarni. Klienci mogą usiąść przy klasycznych stolikach, które mieściły się na tatami albo tradycyjnych europejskich. Możecie wybrać. Pamiętajcie tylko, ze na japońskich matach siedzimy bez obuwia. 
Po krótkiej chwili miła kelnerka przyniosła moje zamówienie. Biorąc przykład z japońskich kawiarni na początek otrzymałam wilgotne chusteczki do przemycia rąk. Cudowne rozwiązanie, z którym rzadko się spotykam w Polsce. Na początek zamówiłam onigiri z krewetką w tempurze (24zł). Soczysta chrupiąca krewetka, świeży i dobrze ugotowany ryż. Jedno z lepszych, które jadłam. Sando boczniak w panku (39zł) smaczne, chociaż nie do końca byłam z niego zadowolona. Chleb nie był taki puszysty jak powinien, został także za cienko pokrojony i był zbyt chrupiący. Zdziwiła mnie także forma podania, nigdy nie spotkałam się z podaniem nieprzekrojonego sando "na pół". Farsz bardzo dobry, nie żałowało go a boczniaki w panko były chrupiące. To będzie dobry wybór dla tych, którzy nie poszukują tradycyjnego "sando," w innym przypadku mogą być rozczarowani. Śniadanie było gorące, przygotowane na świeżo. Nie mogłam odmówić sobie niewielkiego deseru. Do wyboru gości były lody, kakigōri i różne słodkie wypieki. Wahałam się pomiędzy ptysiem a canelé (13zł). Oczywiście wszystko z dodatkiem matcha. Wybór był trudny ale ostatecznie  wybrało małe francuskie ciasteczko. Bardzo smaczne. Miękkie w środku i chrupiące na zewnątrz. Nie za słodkie, ale z wyczuwalnym posmakiem sproszkowanej zielonej herbaty. Idealnie pasowało do mojej senchy z wiśnią "sakura" (14zł). Fenomenalna w smaku, zaparzona w odpowiedniej temperaturze, podana w pięknym imbryczku. Ogólnie cała zastawa była bardzo dobrze przemyślana. Cieszyła oko a jedzenie prezentowało się na prawdę apetycznie. Cena myślę, że również była w porządku, ponieważ za całość zapłaciłam 90zł.
Zwykle nie robię zdjęć toalet, ale nie mogłam się potrzymać. Nawet ona była utrzymana w klimacie sal. Dodatki drewniane, surowe ściany, prawie zero szpecącego plastiku. Płyn do dezynfekcji deski, krem pielęgnacyjny, żel do mycia rąk. Nawet znalazła się "różowa skrzyneczka" dla kobiet. Bardzo czysto. A i sedes podgrzewany, aż chce się powiedzieć: "Marian, tu jest jakby luksusowo". 
 
ClaudiaMorningstar 

15 komentarzy :

  1. Nie wiedziałam o tym zwyczaju z wilgotnymi chusteczkami. Jak miło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo, że nie wszystko do końca Ci smakowało to i tak wydaje mi się, że chętnie przejdę się do tego lokalu, jeśli tylko będę w Poznaniu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko piękne, potrawy wyglądają na smaczne i wystrój super, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęcające. Teraz tylko pojechać do Poznania i już mam dokąd pójść. Może podasz ulicę, to łatwiej będzie trafić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybieramy się wkrótce do Poznania, więc zapisuję miejscówkę. Dania wyglądają przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładnie tam i fajnie, że oprócz kaw można Też kupić ładne ceramiczne wyroby 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Minimalistyczny wystrój, pasujący do charakteru lokalu, ale dlaczego brak szyldu?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ pięknie i szczegółowo opisałaś to miejsce! Od razu można poczuć klimat tej herbaciarni — drewno, minimalizm, tatami, ceramika i starannie podana herbata brzmią jak przepis na idealnie spokojne popołudnie. Super, że zwróciłaś uwagę nie tylko na smak dań, ale też na świeżość, sposób podania i wszystkie drobne detale wnętrza. A opis toalety oraz „Marian, tu jest jakby luksusowo” to absolutna wisienka na matchowym torcie. 😄 Zdecydowanie dopisuję Kyōei Sanraku Matcha House do listy miejsc do odwiedzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Często jestem w Poznaniu, na bank tam zajrzę, dzięki za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie no, jedziemy do Poznania! Już wiem, że jak będziemy się tam wybierać, to koniecznie muszę skorzystać z Twoich polecajek ;)
    Lokal już sam w sobie robi wielkie wrażenie. Cudowny. A, że uwielbiamy azjatycką kuchnię, to już w ogóle jestem za :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Niedługo będę przejeżdżać przez Poznań:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdy następnym razem będę w Poznaniu odwiedzę lokale polecane przez Ciebie. Zwyczaj z wilgotnymi chusteczkami w naszym kraju jest mało znany. Szkoda.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. musze isc to w koncu rzut beretem :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka