Kilka dni temu byłam na krótkiej wycieczce w Łodzi. Przyznaje się, że nie lubię tego miasta. Jest brzydkie, zaniedbane i nie zachęca mnie do przyjazdu. Niestety to w tym mieście grali Draculę w Teatrze Muzycznym. Jeśli planujecie się wybrać to zachęcam z całego serca. Cudowny spektakl! Zawsze przed wycieczką robię listę miejsc w których zamierzam zjeść. Życie jest zbyt krótkie aby jeść niesmaczne jedzenie. Pierwszym miejscem do którego przyszłam było ORI, modna knajpa o której słyszałam wiele dobrego. Postanowiłam przekonać się na własnej skórze o to tyle krzyku!
Zanim złożyłam zamówienie na powitanie dostałam szklankę wody. Miły zwyczaj. Nie mogąc się zdecydować zamówiłam kilka pozycji. Mochi shiso malina (16zł) było doskonałe. Nieco słodkie, ciągnące się z kwaskowatą maliną w środku. Pączek z czekoladą (19zł) rozczarował mnie. Był smaczny ale stanowczo za twardy. Zdaje sobie sprawę, że z powodu upałów trzymali go w lodówce co się odbiło na konsystencji. Plus za dużą ilość dobrej jakościowo czekolady. Sando ebi (37zł) to cudowna pozycja. Idealna. Miękki, przysmażony chleb z chrupiącymi soczystymi krewetkami w panko. A wszystko to połączone świeżą surówką. Mimo serwowanej darmowej wody nie mogłam przejść obojętnie wobec napoi. Wybór padł na lemoniadę yuzu oolon (18zł). Doskonały orzeźwiający wybór na cieplejsze dni. Nie za kwaśna. Doskonale wyważony smak. Za całe "śniadanie" zapłaciłam 90 zł. W moim odczuciu to dobra cena biorąc pod uwagę całokształt.
Oprócz tradycyjnego papierowego menu na stalowej ladzie znajduje wystawka sprzedawanych dobroci. Ciekawe rozwiązanie z którym w Polsce rzadko się spotykam. Nie martwcie się. Nasze posiłki przygotowane są na świeżo.
Sam lokal jest niewielki. W środku znajduje się kilka metalowych stolików. Ładny, prosty z ciekawymi grafikami na ścianach. Lada przy której obsługa przygotowuje nasze napoje przypomina niewielkie laboratorium. Pełno tu wag, czarek i szkieł. Obsługa jest na wysokim poziomie. Miła, dbająca o klienta, znająca kartę. Czułam się dopieszczona. Chętnie wrócę tu wypróbować inne dobroci.
ClaudiaMorningstar
Do Łodzi mam blisko, więc będę pamiętała o tym lokalu.
OdpowiedzUsuńTeż nie przepadam za Łodzią. Ale lokal wydaje się naprawdę fajny i wart poznania :)
OdpowiedzUsuńCzyli ta Łódź nie taka zła!
OdpowiedzUsuńZ tym miastem dzieje się jednak coś, co zdarzyło się już np. we Wrocławiu. Wrocław z brzydkiego, postindustrialnego molocha zrobił się całkiem urodziwy. To samo dzieje się teraz z Łodzią. Może jeszcze nie osiągnęła tej urody co inne duże miasta, ale jest na dobrej drodze.
To jednak są plusy wyjazdu, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPyszne jedzenie potrafi poprawić wizerunek każdego miasta. Nawet brzydkiej Łodzi;-)
OdpowiedzUsuńUroda miasta, to subiektywne bardzo, podobnie smaki.
OdpowiedzUsuńDania wyglądają ciekawie, ceny niestety mniej.
Thank you so much for sharing this!
OdpowiedzUsuńWybieram się do Łodzi w najbliższych miesiącach, więc zapisuje lokal:-)
OdpowiedzUsuńŚniadanie wygląda bardzo apetycznie ale cena trochę zaskakuje.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Czasem mam wrażenie, że właśnie takie miejsca potrafią trochę odczarować miasto, którego wcześniej nie darzyliśmy sympatią. Sama Łódź ma chyba trudną opinię, ale z drugiej strony coraz częściej słyszę o ciekawych lokalach, kulturze i miejscach, które pokazują jej inne oblicze. ORI brzmi jak miejsce, gdzie nie chodzi tylko o jedzenie, ale też o całe doświadczenie — a to coraz bardziej doceniam.
OdpowiedzUsuńZapiszę sobie i jak kiedyś będę w Łodzi to wpadnę. :)
OdpowiedzUsuńTraveling to a city you dislike is tough, but catching a stellar performance of Dracula makes the journey completely worthwhile. Your rule about avoiding bad food is spot on because that ebi sando with the crispy panko shrimp looks absolutely incredible. It is a bummer about the rock-hard doughnut, though the raspberry shiso mochi definitely makes up for it. Getting free welcome water is a classy touch during this summer heat wave, matching perfectly with a refreshing yuzu oolong lemonade. Paying ninety PLN for high-quality food that leaves you feeling pampered is a massive win, leaving me eager to try their laboratory-style drink setup myself.
OdpowiedzUsuńJaki ciekawy blog! z przyjemnością pobuszuje po Twoich postach.
OdpowiedzUsuń:)
Witaj Claudio
OdpowiedzUsuńA wiesz, że ja też robię zawsze listę miejsc, gdzie w danym mieście można dobrze zjeść....
Pozdrawiam smakami i zapachami lipca
Ulala ależ smacznie to wygląda :) Ori to nazwa mojej ulubionej gry :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że mam tak daleko do Łodzi, bo z ciekawością odwiedziłabym to miejsce ;)
OdpowiedzUsuńHehe :D Jestem z Łodzi i potwierdzam, że ma ona swój szczególny charakter. Ma piękna miejsca, ma paskudne. Czyli jak każde inne miasta. Ale szczerze cieszy mnie, że większości ludzi się średnio podoba. Dzięki temu jest tutaj dość kameralnie, nie ma nawału trustów. Na Piotrkowskiej chillują sobie mieszkańcy a nie przyjezdni, którzy często piją zbyt wiele i tworzą zamieszki ;)
OdpowiedzUsuńFajna restauracja. Szczerze nie słyszałam o niej!? Nie wiem jak to możliwe. Jeśli chodzi o azjatyckie to ja uwielbiam "Pan Pot". Można samemu stworzyć swój Malatang. Więc porcja stworzona pod ciebie ;) Mi wyszło na prawdę genialnie.
A jeśli chodzi o punkty do odwiedzenia aby trochę odczarować to miasto, mogę Ci coś polecić na priv ;) Jak coś odzywaj się ♥ Miłego dnia!
Angelika
Kiedyś często bywałam w Łodzi, bo tam studiowałam. Tego lokalu nie znam, ale fajnie, że dają tam wodę, bo piję jej dużo 😊
OdpowiedzUsuńPatrząc na te pyszności stwierdzam, że warto zrobić sobie kulinarną podróż do Łodzi! ;) Tak samo jak Ty, lubię planować konkretne miejsca na posiłki podczas wyjazdów :D
OdpowiedzUsuń